150 zł za chwilkę parkowania! Uważajcie pod miejskim targowiskiem w Będzinie. Straż Miejsca może was zakoczyć

Piotr Sobierajski
Piotr Sobierajski
Kawałek miejsca od strony ulicy Brzozowickiej w Będzinie, zwany placem targowym, jest płatnym parkingiem. Kierowcy często wjeżdżają tutaj nieświadomi tego, że za godzinę postoju trzeba zapłacić 10 złZobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Kawałek miejsca od strony ulicy Brzozowickiej w Będzinie, zwany placem targowym, jest płatnym parkingiem. Kierowcy często wjeżdżają tutaj nieświadomi tego, że za godzinę postoju trzeba zapłacić 10 złZobacz kolejne zdjęcia/plansze. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE PAS
Udostępnij:
W dni targowe – środę i sobotę – targowisko miejskie w Będzinie odwiedzane jest przez tysiące klientów. Każdy z kierowców szuka wolnego miejsca, by zaparkować jak najbliżej wejścia. Warto pamiętać o tym, że jeśli wjedziemy na mały, ale prawie zawsze wolny parking, na początku ulicy Brzozowickiej, musicie liczyć się z wysokimi opłatami, nawet jeśli zatrzymacie się na trzy, cztery minuty, by np. zapytać, jak dojechać do sąsiedniego warsztatu samochodowego. Taka nieprzyjemna sytuacja spotkała właśnie Romana Chmielarskiego z Dąbrowy Górniczej. Cała działalność krakowskiej spółki o mylącej, ale dużo dającej do myślenia nazwie: Straż Miejsca, jest kontrowersyjna.

Wystarczyło kilka minut, nawet nie wiedział, że trzeba płacić

O niecodziennych praktykach Straży Miejsca przekonał się ostatnio mieszkaniec Dąbrowy Górniczej. Jechał od strony osiedla Ksawera, szukając wspomnianego warsztatu samochodowego. Kiedy zauważył tablicę z napisem plac targowy, teren prywatny postanowił się na chwilę zatrzymać. Jak podkreśla, nikt nie podszedł do niego, by poprosić o opłatę parkingową, a poza tym nie zauważył tablicy, która informuje, że za parkowanie trzeba wnieść opłatę w wysokości 10 zł. I to jeszcze poprzez aplikację.

- Zaparkowałem na chwilkę na tym miejscu. Trwało to wszystko może cztery, pięć minut, kiedy poszedłem dowiedzieć się, jak dojechać na umówioną wizytę w warsztacie samochodowym, do którego jechałem po raz pierwszy. Wjeżdżając od strony osiedla Ksawera nie widziałem żadnej tablicy, która informowałaby o konieczności zapłaty. Odstawiłem auto do mechanika, nawet nie wiedziałem, że zostałem obarczony obowiązkiem zapłaty. Dopiero, kiedy odbierałem samochód, powiedziano mi, że za wycieraczką jest bilet. A na nim, jak się okazało, wezwanie do zapłaty 10 zł za parkowanie – mówi Roman Chmielarski.

Jak dodaje, wtedy się zaczęło. Nie miał bowiem w telefonie żadnej aplikacji.

- Sama nazwa spółki, która stara się naciągać kierowców na płatności, a więc Straż Miejsca, łudząco podobna do Straży Miejskiej, mówi wiele. Ludzie przychodzą z biletami do zapłaty do będzińskiej Straży Miejskiej. Dowiedziałem się, że kiedyś jednego dnia było takich osób aż dwanaście. Mało tego, kiedy chciałem dodzwonić się do krakowskiej spółki, by wyjaśnić całą sprawę, okazało się, że za minutę połączenia trzeba zapłacić prawie 5 złotych! To skandal. No i zapłaciłem dodatkowo za połączenie prawie 40 złotych – opowiada mieszkaniec Dąbrowy Górniczej.

Postanowił więc, wobec braku aplikacji, zapłacić 10 zł przelewem na konto spółki, ale jednocześnie złożył odwołanie od konieczności płacenia za parking, na który nieświadomie wjechał tylko na chwilę.

- Ludzie, tak jak ja, ślą wpłaty przelewami, a potem okazuje się, że jednak te 10 zł, to za mało. Dostaje człowiek informację, że jednak trzeba zapłacić 150 zł. A jak nie zapłaci się 150 zł, to firma straszy koniecznością zapłaty 450 zł. Jeśli się tego nie zrobi, potem zbiorczo takie sprawy trafiają do komornika i finalnie wchodzi on na konto, zabierając tę wysoką kwotę. Są to bardzo nieuczciwe praktyki, na które nabierają się kierowcy. Mnie w sumie kilka minut parkowania kosztowało 150 zł plus prawie 40 zł opłat za telefon. Przestrzegam wszystkich kierowców, nie wjeżdżajcie nawet na chwilkę w to miejsce, bo będziecie mieć mnóstwo kłopotów – podkreśla Roman Chmielarski.

Straż Miejsca: roztargnienie nie zwalnia z obowiązku zapłaty

Straż Miejsca to spółka z kapitałem zakładowym 5 tysięcy zł. Zarejestrowana została w maju 2019 roku, jako: prawne rozwiązania parkingowe. Zdaniem kierowców te rozwiązania są jednak bardzo kontrowersyjne, a niektórzy wręcz nazywają je nieuczciwymi. Zapytaliśmy więc szefostwo Straży Miejsca, dlaczego pobiera opłaty od tych kierowców, którzy zaparkują na tym skrawku terenu koło Targowiska Miejskiego w Będzinie na moment. Bo zrozumiałym jest, że jeśli ktoś zaparkuje tu na kilka godzin, to opłata się należy bez dwóch zdań. Zwłaszcza, że na tablicy informacyjnej widnieje zapis, że miejsce to jest parkingiem całodobowym, czynnym przez 7 dni w tygodniu.

- W ocenie spółki nieadekwatnym jest usprawiedliwienie kierowców, którzy dokonują złamania regulaminu, bo zaparkowali na przysłowiowe trzy minuty. Wskazaną sytuację można porównać do sytuacji, gdy policja zatrzyma kierowcę na drodze publicznej. Jeśli został złamany jakiś przepis drogowy, to nie usprawiedliwi kierowcę to, że nie zauważył znaku lub zrobił to przez krótki czas. Liczy się sam fakt, że doszło do złamania przepisu – usłyszeliśmy w krakowskiej spółce Straż Miejsca.

Jak się dowiadujemy, spółka otrzymuje wielokrotnie takie odwołania, w których kierowcy powołują się na różne sytuacje, m.in. zaparkowanie pojazdu na pięć minut, brak oznakowania a ostatnio częstym usprawiedliwieniem kierowców jest powoływaniem się na przywóz rodzin z dziećmi z Ukrainy.

- Jest to bardzo przykre, że kierowca jest w stanie posunąć się do tego stopnia, by powoływać się na nieszczęście, jakie spotkało obywateli Ukrainy, tylko po to, by uniknąć odpowiedzialności. W takich przypadkach jest sprawdzany monitoring jak i opis kontrolera zdarzenia. Niestety, po zweryfikowaniu materiałów dowodowych okazuje się, że kierowca przyjechał sam a nie ze wspomnianą rodziną Ukraińców i spędził dłuższy czas na parkingu. To pokazuje, do czego zdolni są ludzie. Niestety, ale często po zweryfikowaniu sprawy okazuję się, że kierowca był agresywny wobec naszego pracownika. Zrozumiałe jest, że ukarana osoba może być oburzona nałożoną opłatą parkingową, ale nie można zaakceptować zachowania, które przekracza pewną granice. Groźby, plucie jak i szarpanie pracownika powinno być piętnowane – tłumaczą przedstawiciele Straży Miejsca.

Nie przeocz

Zwracają także uwagę na fakt, że czynność związana z weryfikacją płatności za parking oraz samo wystawienie opłaty parkingowej wraz ze zrobieniem dokumentacji dowodowej wynosi około pięciu minut.

- Dlatego wspomniane przez kierowców trzy minuty jest nieadekwatne. W takiej sytuacji prosimy o wskazanie numerów rejestracyjnych, by zweryfikować dokładnie tą sprawę. Nasz model zarządzania parkingami polega na tym, że kontroler parkingowy przejeżdża rotacyjnie przez wyznaczone parkingi w ciągu dnia. W związku z tym zastosowaliśmy płatność mobilną w takim miejscu, jak na terenie prywatnym przy targowisku w Będzinie. Niezrozumiałe jest, że kierowcy są zmuszani przez spółkę do jakiejś czynności, ponieważ to kierowca decyduje o wybraniu dogodnego dla siebie parkingu – słyszymy w krakowskiej spółce.
Jako przykład spółka wskazuje nowo powstałą strefę miejską w Bytomiu. Zostały tam wprowadzone parkomaty tylko z możliwością płatności kartą.

- Czy to nie jest dyskryminowanie kierowców, którzy mają przy sobie tylko gotówkę? Każdy ma prawo do decydowania o tym, co znajduję się na jego terenie prywatnym. Jeśli ktoś nie godzi się z takimi zasadami, powinien natychmiast odjechać – mówią przedstawiciele Straży Miejsca.

Zapytaliśmy także, dlaczego spółka nie ma normalnego numeru telefonu, za który opłata zgodna jest z taryfikatorem operatorów, a za każdą minutę połączenia trzeba płacić prawie 5 złotych.

- Spółka wprowadziła płatny numer kontaktowy, ponieważ otrzymywaliśmy liczne telefony od osób, które chciały skontaktować się ze Strażą Miejską. Dlatego musieliśmy wprowadzić takie ograniczenie. Istnieje również bezpłatny kontakt z nami poprzez e-maila, na którego przesyłane są również odwołania od ukaranych kierowców – słyszymy w Straży Miejsca.

Cała sprawa i postępowanie spółki jest mimo wszystko kontrowersyjne, więc postanowiliśmy także zapytać o opinię policjantów z Komendy Powiatowej Policji w Będzinie. Stanowisko policjantów mamy otrzymać w najbliższy poniedziałek 23 maja. Kiedy tylko pojawi się wspomniana opinia, podzielimy się oczywiście jej treścią z czytelnikami.

 

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

J. Parys: Zajęcie statków przez władze Doniecka to rodzaj odwetu

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie