17-latek wyrzucił psa przez okno w Świętochłowicach. Wcześniej ukradł telefon i uciekł z ośrodka wychowawczego

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
17-latek wyrzucił psa przez okno w Świętochłowicach.Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Śląska Policja
Policja zatrzymała 17-latka, który podczas kłótni z krewną wyrzucił psa przez okno. Co się później okazała, nastolatek ukradł wcześniej telefon i uciekł z ośrodka wychowawczego. Pies trafił w ręce weterynarza.

Do bulwersującego przykładu znęcania się nad zwierzęciem doszło w Świętochłowicach, a dokładnie w dzielnicy Lipiny. Tam na pierwszym piętrze kamienicy w połowie sierpnia wywiązała się kłótnia pomiędzy 17-latkiem a jego krewną.

- Wtedy też awanturujący się świętochłowiczanin złapał czworonoga i wyrzucił go przez okno, a następnie uciekł - dowiadujemy się z Komendy Miejskiej Policji.

O całym zajściu mundurowych poinformowała sąsiadka, a ci po przyjeździe na miejsce znaleźli pod budynkiem utykającego na tylne łapy czworonoga. - Na miejsce przyjechał pracownik schroniska, który zabrał ze sobą zwierzę w celu udzielenia mu pomocy weterynaryjnej - wyjaśnia policja.

Okazało się, że w pośpiechu 17-latek zostawił w mieszkaniu telefon, który wcześniej ukradł, zanim uciekł z ośrodka wychowawczego, w którym na co dzień przebywa.

Po kilku dniach, tuż po północy 31 sierpnia, śledczy zatrzymali poszukiwanego. Nastolatek na początku trafił do Komendy Miejskiej Policji w Świętochłowicach. Później został przetransportowany do placówki wychowawcze. - Za popełnione przestępstwa grozi mu do 5 lat więzienia - zapowiada policja.

Nie przeocz

Skrępowała psa i żywcem wyrzuciła do stawu. Skazaną ją na pół rok więzienia

Przypomnijmy inną makabryczną historię, która miała miejsce w Świętochłowicach. W marcu 2018 roku wędkarze wyłowili ze stawu Zacisze (dawniej Magiera) zwłoki psa. Ten miał skrępowany pysk oraz łapy, a jak ustalili śledczy, do wody został wrzucony żywcem.

33-letnia wówczas właścicielka została zatrzymana przez policję. Suczka była w jej domu przez pięć lat. Ewa G. tłumaczyła, że zwierzę było agresywne i bała się, że zaatakuje ją lub dzieci. Sąd podważył tę wersję i udowodnił, że zwierzę od dłuższego czasu było niedożywione i najprawdopodobniej po prostu znudziło się właścicielce.

W pierwszej instancji Ewa G. została skazana na pół roku więzienia.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Protest pielęgniarek. Wysoka średnia wieku i niskie płace

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie