24 osoby w regionie mogą być zakażone chorobą legionistów

Magdalena Nowacka
Służby sanitarne prowadzą szczegółowe badania, które mają wyjaśnić, gdzie doszło do zakażenia
Służby sanitarne prowadzą szczegółowe badania, które mają wyjaśnić, gdzie doszło do zakażenia Fot. Piotr Krzyżanowski
Prawie 400 osób, które przebywały w ostatnim czasie na terenie Ośrodka Wczasowego Węgiel Brunatny w Kołobrzegu, może być zarażonych groźną dla życia legionellozą. Wśród nich jest aż 24 mieszkańców województwa śląskiego.

Chorobą mogli zarazić się także przebywający w ośrodku obywatele Niemiec, Holandii i Szwecji. Lekarze na Śląsku potwierdzili już, że jedna z byłych pensjonariuszek kołobrzeskiego ośrodka, mieszkanka Sosnowca, zachorowała. - Jesteśmy pewni, u pacjentki z Sosnowca potwierdzono zarażenie się legionellozą - mówi Beata Kempa, rzeczniczka prasowa wojewódzkiego sanepidu w Katowicach. Na szczęście stan zdrowia sosnowiczanki jest stabilny i nie zagraża jej życiu.

Choroba jest groźna, ale nie stwierdzono dotąd zakażeń między ludźmi

Obecnie polskie i zagraniczne służby sanitarne ustalają miejsca pobytu pozostałych osób, które mogły mieć kontakt z wirusem. - Ludzie ci zostaną objęci nadzorem naszych służb sanitarnych. Inspektorzy właśnie się z nimi kontaktują, pytają o stan zdrowia, informują, gdzie mają się zgłosić w razie wątpliwości - tłumaczy Kempa.

To ważne, by skontaktować się ze wszystkimi osobami, które mogły mieć kontakt z wirusem. Gdy legionelloza jest leczona prawidłowo, śmiertelność jest niewielka i nie przekracza 10 procent. Wśród chorych, którzy nie zostaną poddani odpowiedniej terapii, a mają dodatkowo zaburzenia odporności, śmiertelność może wynieść nawet 80 procent, więc sytuacja jest poważna.

Służby sanitarne nie mają jeszcze pewności, czy do zarażenia doszło właśnie w ośrodku wczasowym. Wyjaśnią to szczegółowe badania. Na razie kołobrzeski Węgiel Brunatny funkcjonuje normalnie. Sugestia, że kobieta mogła się zarazić właśnie tam wyszła od lekarza prowadzącego, który zbadał sosno-wiczankę, gdy ta z objawami choroby zgłosiła się do szpitala.

Legionellozą najłatwiej zarazić się przez klimatyzację oraz urządzenia sanitarne i wodno-kanalizacyjne np. prysznice, hydromasaże. Sanepid pobrał próbki wody w kołobrzeskim ośrodku. Wyniki będą znane w najbliższych dniach.

Wszystko wskazuje na to, że sosnowiczanka jest pierwszą pensjonariuszką kołobrzeskiego ośrodka wypoczynkowego, u której oficjalnie stwierdzono legionellozę.

To nie jest dobra wiadomość dla nadmorskiego kurortu. Przypomnijmy, że przed czterema laty w 10 z 30 przebadanych hoteli na Pomorzu znaleziono bakterię legionella pneumonia. Badania wszczęto wtedy z powodu śmierci na legionellozę niemieckiego turysty, który prawdopodobnie zaraził się tą chorobą w jednym z pomorskich hoteli.

Może dlatego w ośrodku niechętnie mówią o możliwości zarażenia się bakterią i dziś.
- Tak naprawdę nie można jeszcze w stu procentach potwierdzić, że pani z Sosnowca zaraziła się legionellozą w tym ośrodku. Mogło to nastąpić w zupełnie innym miejscu, niekoniecznie na wybrzeżu - wyjaśnia Lilia Bińczyk, rzeczniczka prasowa kołobrzeskiego sanepidu.

Prawdą jednak jest, że kołobrzeskie służby sanitarne zajęły się dezynfekcją instalacji ciepłej wody w ośrodku. Pobrano także próbki wody. Wyniki jej badania będą znane w poniedziałek.
- Ustaliliśmy adresy wszystkich gości, którzy w tym czasie przebywali w ośrodku i przekazaliśmy je służbom sanitarnym z województw, z których te osoby pochodzą - przyznaje Lilia Bińczyk. - Nasi inspektorzy sprawdzają, jaki jest stan zdrowia tych ludzi. Wojewódzki inspektor sanitarny dostał też listę zagranicznych gości kołobrzeskiego ośrodka i powiadomił służby sanitarne krajów ich pochodzenia (z Niemiec, Holandii i ze Szwecji).

Lokalna prasa na wybrzeżu donosi też o podejrzeniu zachorowania jednego z mieszkańców Poznania, który wrócił do domu po wypoczynku w tym samym kołobrzeskim ośrodku "Węgiel Brunatny". Lilia Bińczyk, zapytana o taki przypadek - zaprzecza.

- My nie mamy takich informacji. Owszem, słyszałam jeszcze o jakimś przypadku zachorowania osoby, która przebywała w tym ośrodku, ale wyraźnie lekarz zaznaczył, że to angina. Takiej choroby nie wywołuje ta bakteria - wyjaśnia rzeczniczka.

Ważne pozostaje to, że na liście pensjonariuszy "Węgla Brunatnego" jest 24 mieszkańców województwa śląskiego.
Grzegorz Hudzik, szef Wojewódzkiego Inspektoratu Sanitarnego w Katowicach, potwierdza, że otrzymał informacje od służb sanitarnych z Kołobrzegu. Rozesłano je też do powiatowych inspektorów. Obecnie inspektorzy docierają do tych osób, które przebywały w ośrodku, informując je o tym, że w razie niepokojących objawów i pogorszenia stanu zdrowia powinny zgłosić się jak najszybciej do lekarza.
- Na razie nie mamy żadnych potwierdzonych zgłoszeń o tym, że któraś z tych osób rzeczywiście źle się czuje lub stwierdziła u siebie objawy legionellozy. Do tej pory na terenie naszego województwa mieliśmy sporadyczne przypadki zachorowania na tę chorobę - uspokaja inspektor.

Wyjaśnia, że bakteria wywołująca legionellozę bytuje w wodzie i dostaje się do płuc człowieka w formie wodnych, rozdrobionych cząsteczek, pod postacią tzw. aerozolu. Z prowadzonych w Polsce badań wynika, że z legionellozą zetknęło się i uzyskało odporność wielu naszych marynarzy. Bo choroba pojawia się też w morzu, zwłaszcza blisko wybrzeża i wpływających z lądu ścieków, w wodach pełnych glonów.

- Najczęściej bakterią można się zarazić podczas niektórych zabiegów, np. hydromasaży, ale także przez dostanie się wody do pęcherzyków płucnych z fontann, wodotrysków czy sadzawek. Można się nią także zarazić przez wadliwą klimatyzację. Pierwszy raz o chorobie zaczęto mówić w latach siedemdziesiątych w Stanach Zjednoczonych - mówi inspektor.

Dodaje, że nie ma potwierdzenia, żeby można było się nią zarażać bezpośrednio od człowieka.
- Do stwierdzenia tej choroby potrzebne są dokładne badania mikrobiologczne, bo są też różne odmiany tej choroby - mówi Hudzik.
Beata Kempa, rzeczniczka prasowa wojewódzkiego sanepidu twierdzi, że dotarcie do wszystkich osób może potrwać, bo nie wszystkie już wróciły do domów.
- Zostaną objęte nadzorem naszych służb sanitarnych. Inspektorzy właśnie się z nimi kontaktują, pytają o stan zdrowia, informują, gdzie mają się zgłosić. Są to osoby praktycznie z całej aglomeracji: Katowic, Lublińca, Żor, Rybnika. Pacjentka z Sosnowca poddana została dokładnym badaniom. W tej chwili oficjalnie mogę już powiedzieć, że potwierdzono u niej zarażenie się legionellozą - tłumaczy rzeczniczka sanepidu.

Tymczasem Ryszard Woźniak, prezes ośrodka Węgiel Brunatny zapewnia, że placówka spełnia wszelkie normy sanitarne. - Ośrodek funkcjonuje normalnie, pracownicy są przeszkoleni tak, aby zachować wręcz sterylne warunki. Jest nam bardzo przykro, że doszło do sytuacji, w której jedna z naszych kuracjuszek zachorowała. Jesteśmy w stałym kontakcie z jej rodziną, wiemy, że czuje się coraz lepiej i wkrótce opuści szpital. Poza tym nie mamy żadnego potwierdzonego innego przypadku zachorowania. Próbki badań zostały wysłane do Warszawy, czekamy na wyniki. Mogło być też tak, że pani zaraziła się w zupełnie innym miejscu. Na bieżąco sprawdzamy jednak stan zdrowia naszych gości tak, aby wszyscy czuli się bezpiecznie - zapewnia prezes

Danuta Kogut, zastępca dyrektora sosnowieckiego sanepidu potwierdza, że stan zdrowia sosnowiczanki jest dobry.
Przypomnijmy, że na początku 2007 roku w Jastrzębiu Zdroju zmarły dwie z czterech osób zakażonych bakteriami legionelli pneumophili w tamtejszym szpitalu.

Legionella to otoczki

Legionelloza to ciężka choroba górnych dróg oddechowych, zwana także chorobą legionistów.
Objawy tej choroby to gorączka, dreszcze, jadłowstręt, biegunka, nudności, wymioty, kaszel i krwioplucie. Przy prawidłowo leczonej chorobie śmiertelność wynosi do 10 procent. Jeśli jednak lekarz nie zastosuje właściwej terapii, śmiertelność może wzrosnąć do 80 proc. Bywa jednak tak w przypadkach dużo obniżonej odporności organizmu. Legionella mnoży się w wilgotnych miejscach, w temperaturze między 20 a 55 stopni Celsjusza. Wznosi się w powietrze wraz z parą wodną. Jeszcze gorzej, jeśli zostanie rozpylona. Ludzie wciągają wtedy w płuca powietrze z drobinkami zanieczyszczonej wody.

Bakteria mnoży się w filtrach wanien, klimatyzatorach i urządzeniach wytwarzających parę wodną. Najbardziej efektywną i najtańszą metodą zwalczania bakterii jest dezynfekcja termiczna.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie