30 lat temu nauczyciele lali linijką po łapach, teraz też powinni? „Kiedyś chore dzieci wkładano do pieca i odmawiano trzy zdrowaśki”

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Pytanie o to, czy możemy stosować przemoc wobec dzieci, nie różni się niczym od tego, czy możemy bić ludzi na ulicy - odpowiada dr Mikołaj Marcela z Uniwersytetu Śląskiego. Zarówno on, jak i Jolanta Zmarzlik z Uniwersytetu SWPS, jednoznacznie sprzeciwiają się stosowaniu przez nauczyciel przemocy wobec uczniów. Innego zdania jest grupa internautów, która twierdzi, że za ich czasów nauczyciele wszystkich lali linijką po łapach i jakoś to przeżyli. - Kiedyś chore dzieci wkładano do pieca i odmawiano trzy zdrowaśki - dodaje Zmarzlik.

Głośnym echem odbiła się sprawa skandalu w Szkole Podstawowej nr 4 w Radzionkowie, o którymi pisaliśmy na łamach DZ. Przypomnijmy, że rodzice oskarżyli dyrektor Lidię Dylewską o stosowanie przemocy wobec dzieci. Włączyli się również nauczyciele, którzy twierdzą, że Dylewska zarządza placówką w atmosferze strachu.

Dyrektorka wszystkiemu zaprzecza i mówi, że stała się obiektem ataków. Sprawę wyjaśnia prokuratura, kuratorium oświaty i odpowiednia komisja magistratu.

Temat stał się przyczynkiem do rozmowy z ekspertami:

  • Jolantą Zmarzlik z Uniwersytetu SWPS - terapeutką, która zajmuje się m.in. dziećmi oraz rodzinami, w których występuje przemoc
  • dr Mikołajem Marcelą z Uniwersytetu Śląskiego - wykładowcą akademickim, autorem kilku popularnych książek, m.in. „Jak nie spieprzyć życia swojemu dziecku. Wszystko, co możesz zrobić, żeby edukacja miała sens”.

Zaszokował mnie to, że w mediach społecznościowych spora grupa ludzi twierdzi, że przemoc wobec dzieci nie tylko jest dopuszczalna, ale nawet dobra, bo za ich czasów nauczyciele wszystkich walili linijką po łapach.

Jolanta Zmarzlik: Ostatnimi czasy nastąpiło zupełnie rozprzężenie wobec ustanowionych norm społecznych. Ludzie bez zahamowań mówią, co myślą, a nawet bezmyślnie mówią to, czego tak naprawdę nie myślą. Odwołują się do ludowego przesłania, że „kiedyś to było”, ale pamiętajmy, że kiedyś chore dzieci wkładano do pieca i odmawiano trzy zdrowaśki.

Uznawano również, że kary fizyczne są dobrą metodą wychowawczą. Od tego czasu minęło kilka wieków, dowiedzieliśmy się wielu nowych rzeczy, przeprowadziliśmy liczne badania i nie ma żadnego faktu, który usprawiedliwiałby przemoc wobec dzieci. Nie ma żadnego usprawiedliwienia na używanie przemocy fizycznej wobec kogokolwiek. Nie ma usprawiedliwienia na uderzenie człowieka, a jak powiedział doktor Janusz Korczak: „Dziecko też jest człowiekiem”

Dlaczego ludzie dezawuują kary fizyczne i uważają, że kiedyś było lepiej, jak nauczyciele lali po łapach? Posługują się prostym mechanizmem. Minimalizują złe doświadczenia, pokazując, że sobie z nimi poradzili, dali radę, są silniejsi.

Mikołaj Marcela: Panuje takie przekonanie, że skoro nas lano linijką, a nic nam się nie stało, to kolejne pokolenie też jakoś to przeżyje. Po pierwsze, bardzo wielu ludzi, którzy doświadczyli przemocy w szkole, a później udali się do specjalistów, dochodzi do wniosku, że była to krzywdząca praktyka i trauma, która odbiła się na ich późniejszym życiu.

Po drugie, przemoc w szkole jest symptomem poważniejszego zjawiska. Gdyby nasz system edukacji działał poprawnie, to nie żylibyśmy w świecie, gdzie co rusz dochodzi do kryzysów ekonomicznych i który stoi na skraju kataklizmu ekologicznego. Dziś nie dyskutowalibyśmy o istnieniu koronawirusa lub zasadności szczepień obowiązkowych, ewentualnie rozmawialibyśmy bez siania paniki o tym, jak najskuteczniej walczyć z pandemią.

Kontrowersyjne z perspektywy nauki komentarze w internecie piszą ludzie, którzy na papierze są świetnie wykształceni, a tak naprawdę szkoła nauczyła ich recytowania kilku regułek, przygotowania się na sprawdzian, ale nie mają pojęcia o procesach, które zachodzą wokół nich.

Nie przeocz

Czy uderzenie ucznia książką w głowę lub w jakikolwiek inny sposób jest dopuszczalne?

Mikołaj Marcela: Pytanie o to, czy możemy stosować przemoc wobec dzieci, nie różni się niczym od tego, czy możemy bić ludzi na ulicy. Dzieci niczym nie różnią się od osób dorosłych i tak samo powinniśmy zapewnić im nietykalność cielesną. Nie rozumiem, jak można zakładać, że dziecko do 18 roku życia można uderzyć i dać mu nauczkę.

Zdaję sobie sprawę z tego, że do pewnego momentu w kulturze postrzegano dzieci jako małych ludzi, którym czasami trzeba coś wyjaśnić, używając do tego przemocy, ale mamy XXI wiek, rozbudowaną wiedzę psychologiczną i pedagogiczną, w ostatnich latach dużo się nauczyliśmy na temat tego, jak funkcjonuje nasza psychika, mózg oraz całe ciało i w tym kontekście wiemy jak nieskuteczne jest stosowanie kar cielesnych. Dlatego żadna forma przemocy nie jest dopuszczalna.

Każdy akt przemocy pozostawia ślad. Co przeżywa dziecko uderzone przez nauczyciela?

Jolanta Zmarzlik: Dzięki metodom komputerowego obrazowania pracy mózgu wiemy, że przemoc stosowana wobec dzieci pozostawia nieodwracalne zmiany. Co przeżywa dziecko uderzone przez nauczyciela? Po pierwsze, uderzenie książką w głowę może spowodować uszkodzenie mózgu, czyli realny, fizyczny uraz.

Po drugie, uczeń czuje się upokorzony, bezradny, narasta w nim stres. To także wskazanie drogi, że przemoc fizyczna jest dobrym rozwiązaniem problemów, zwłaszcza wobec osób słabszych. W takim dziecku tworzy się brak empatii i współodczuwania wrażliwości społecznej.

Wiele zależy również od zachowania klasy, która później może śmiać się z uderzonego, kpić z niego, co tylko pogłębia problem.

Zastanawiam się, czy można w jakiś sposób rozgrzeszyć nauczyciela, który miał po prostu gorszy dzień?

Jolanta Zmarzlik: Używanie przemocy fizycznej przez nauczyciela jest zaprzeczeniem zasady bycia nauczycielem, który ma być wzorem, powinien budować relacje bezpieczeństwa, pokazywać, że dorośli są po to, aby pomagać, a nie krzywdzić. Ludzie przedstawiają cały wachlarz wymówek, zwalając winę za swoje zachowanie na otoczenie.

Oczywiście, że nauczyciel ma prawo zdenerwować się na dziecko, które jest niepodporządkowane niegrzeczne, ale nie ma prawa go uderzyć. A jeśli ponoszą go emocje to powinien nad sobą pracować, poszukiwać innych sposobów wpływu na podopiecznych.

Osoby, które chcą uczyć dzieci, muszą wziąć pod uwagę, że będą się one zachowywały w różny sposób i nie zawsze, a nawet rzadko, będzie to zgodne z ich oczekiwaniami. Praca w szkole wymaga przede wszystkim zadań wychowawczych, a nie tylko wbijania wiedzy do głowy. Nauczyciel musi być kreatywny, stale nad sobą pracować i poszerzać swój warsztat.

Uczniowie bywają niesforni i nie ma jednej recepty na to, jak sobie z nimi poradzić.

Mikołaj Marcela: To naturalne, że dzieci nie słuchają i ignorują nauczycieli. My, dorośli, również bardzo często nie słuchamy i ignorujemy innych ludzi. Głównym problemem szkoły jest to, że edukacja w obecnym modelu została ukierunkowana na czynienie ludzi posłusznymi, co w swoich wykładach o pedagogice zauważył Immanuel Kant.

To, że dziecko ma swoje zdanie, potrafi się buntować, wziąłbym za dobrą oznakę - to oznacza, że stara się być sobą. Jeśli już, powinniśmy z nim rozmawiać, prowadzić dialog, na pewno nie stosować kar i przemocy. Ja w szkole zawsze należałem do grupy dzieci niegrzecznych, co - patrząc z perspektywy czasu - wiązało się z buntem i sprzeciwem wobec prób podporządkowania.

Współcześnie powinno nam chodzić o pobudzanie w uczniach kreatywności, pokazywanie modeli współpracy itp. Dorośli powinni budować z dziećmi relację zaufania. Tak naprawdę trzy fundamenty powinny przyświecać edukacji – zaufanie, wsparcie oraz dialog.

Musisz to wiedzieć

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
Patriota

Mam taką dziką ochotę po prostu przylać, gdy widzę zniewieściałych pseudomężczyzn w bankach, tępe szmaty i inne lewackie bagno.....

Dodaj ogłoszenie