Abp Wiktor Skworc, metropolita katowicki: Popatrzymy na to, co nas spotyka, oczami wiary. Nie traćmy ducha

Monika Krężel
Monika Krężel
Co roku, w ramach MŚR, w archikatedrze Chrystusa Króla arcybiskup Wiktor Skworc odprawia mszę w intencji małżonków. W czasie liturgii pary obchodzące jubileusze małżeńskie otrzymują specjalne błogosławieństwo
Co roku, w ramach MŚR, w archikatedrze Chrystusa Króla arcybiskup Wiktor Skworc odprawia mszę w intencji małżonków. W czasie liturgii pary obchodzące jubileusze małżeńskie otrzymują specjalne błogosławieństwo Fot. Józef Wolny/Gość Niedzielny
Rozmowa z abp. Wiktorem Skworcem, metropolitą katowickim, który sprawuje honorowy patronat nad Metropolitalnym Świętem Rodziny o tym, jak wielką wartością jest rodzina i jak się odnaleźć w tym trudnym czasie

Wasza Ekscelencjo, Księże Arcybiskupie. Znaleźliśmy się w wyjątkowo trudnym czasie, nie jesteśmy w stanie odnieść się do żadnych wcześniejszych doświadczeń. Pandemia wpłynęła na nasze życie społeczne, gospodarcze, ekonomiczne, ale również duchowe. Każdy z nas chce usłyszeć słowa otuchy, pocieszenia. W jaki sposób można wytłumaczyć sobie to, co nas spotkało?

W gazecie „Polska. Times” psycholog Jacek Santorski w udzielonym wywiadzie podejmuje próbę odpowiedzi na to pytanie: „Przez ostatnie [...] dwieście lat, kiedy zaczęła się dynamicznie rozwijać cywilizacja techniczna, poczucie zaradności wśród ludzi w coraz większym stopniu narastało i w związku z tym wiedza, ale też iluzja, że mogą wszystko, albo bardzo dużo. [...]Dzisiaj wyzwaniem człowieka cywilizowanego i cywilizacji technicznej jest powiedzenie sobie, że z jednej strony na wiele rzeczy, na które nie mieliśmy wpływu, mamy wpływ, bo obserwujemy niebywały postęp badań, nauki, a z drugiej strony znaleźliśmy się w pułapce, ponieważ w oparciu o ten niebywały postęp poczuliśmy się Bogami. Trzeba sobie powiedzieć: mamy lekcje pokory. Nie jesteśmy Bogami! Są pewne rzeczy, których nie wiemy, są pewne pytania, których nie umiemy sobie zadać i odpowiedzi, których nie znamy”.

Najcenniejsze są Boże wyjaśnienia. Wiele rzeczy zrozumiemy za jakiś czas. To tak, jakby Pan Bóg nagle nam coś oświetlił, pokazał, podzielił się swoim patrzeniem. Zawsze warto próbować patrzeć na dzisiejszą sytuację oczami Bożej miłości. Warto też sięgnąć po Pismo św. i zacząć czytać o podobnych wydarzeniach w przeszłości. Znajdziemy tam Bożą logikę i odnajdziemy pokój, ponieważ spotkamy, usłyszymy Boga, który się zawsze i we wszystkich sytuacjach o nas troszczy; chociaż dopuszcza doświadczenia. I ostatecznie otwiera perspektywę wieczności, bo tu na ziemi jesteśmy pielgrzymami. Warto wiedzieć - wierzyć w to, skąd i dokąd idziemy.

Tegoroczne Metropolitalne Święto Rodziny ma hasło „Rodzina przestrzenią spotkania”. W tym obecnym czasie - z jednej strony rodziny są bliżej siebie, ale z drugiej - wiele z nich nie mogło i nie może się spotkać. Jak więc można odczytać to hasło?

Ta inicjatywa to wielkie święto rodziny. Razem z samorządami ją promujemy i ukazujemy piękno rodzinnego życia. To właśnie w rodzinie spotykają się pokolenia, wymienia się doświadczenia, wzrasta się we wspólnym budowaniu świadomości i odpowiedzialności za siebie i za drugiego człowieka. Spotkanie to nawiązywanie relacji, to wzajemne ubogacanie się i wspieranie. Prawdziwe i autentyczne spotkania zmieniają nasze życie. W tej szczególnej sytuacji, w której znalazły się rodziny, jestem o tym głęboko przekonany, jeszcze pełniej ukaże się, jaką wartością jest rodzina.

Razem z panią prezydent Zabrza Małgorzatą Mańką-Szulik, Metropolią i innymi samorządami mówimy wspólnym głosem: chcemy wspierać rodzinę, by była źródłem miłości, zaufania i wzrastania do pięknych rzeczy - również, a może szczególnie dzisiaj.

Gorsza sytuacja ekonomiczna i problemy zdrowotne powodują, że w rodzinach pojawiły się dziś większe problemy do rozwiązania. O czym rodziny powinny dziś pamiętać?

Św. Jan Paweł II podczas swojej II pielgrzymki do Ojczyzny w 1983 r., w Katowicach mówił, że „rodzina jest pierwszą i podstawową szkołą miłości społecznej. Trzeba uczynić wszystko, ażeby ta szkoła mogła pozostawać sobą. Równocześnie zaś rodzina musi być na tyle silna Bogiem - czyli miłością wzajemną wszystkich, którzy ją tworzą - że potrafi pozostać ostoją dla człowieka pośród wszystkich niszczycielskich prądów i bolesnych doświadczeń”.

To prawda, że problemy są większe i inne niż były dotychczas. Nie brakuje też bolesnych doświadczeń. Właśnie te doświadczenia pokazują, jak wielkie znaczenie ma zasada solidarności, która wyraża się poprzez budowanie wzajemnych więzi, gesty pomocy, przyjaźni i miłości społecznej. 8 maja tego roku zwróciłem się do górników, szczególnie tych zakażonych koronawirusem, zapewniając ich o wstawienniczej modlitwie ze strony biskupów, a także o gotowości charytatywnego wsparcia tych, którzy najbardziej będą dotknięci skutkami choroby. W skierowanym do nich i ich rodzin przesłaniu przywołałem słowa, które kierowałem do nich w ostatnią Barbórkę: „Pamiętajcie, że nigdy nie jesteście sami. Św. Barbara, „Męczennica wieży”, zna na wskroś trudną i niebezpieczną rzeczywistość przebywania w niewielkiej zamkniętej przestrzeni. Niech jej orędownictwo Was strzeże. Zapewniam, że Kościół modli się za was nieustannie!” I dziś bym dodał - jest z wami.

Jakie zadania wobec dzisiejszych rodzin ma Kościół? Ksiądz arcybiskup zawsze podkreślał, że dobry klimat dla rodziny powinien się przekładać na konkretne działania.

Papież Franciszek uważa, że jednym z istotnych zadań Kościoła wobec rodziny jest nie tylko otoczenie jej troską, ale w pierwszym rzędzie uświadomienie współczesnym, jak pięknie, prawdziwie i dobrze jest tworzyć rodzinę i być rodziną; jak bardzo jest ona niezbędna dla życia świata, dla przyszłości ludzkości. Wynika stąd wielkie zadanie dla współczesnych chrześcijan, od których oczekuje się, byśmy uwydatnili wspaniały plan Boga w odniesieniu do rodziny i dopomogli małżonkom w radosnym wprowadzaniu go w życie we własnej rzeczywistości, wspierając ich w tak wielu trudnościach. W tym celu zbliżajmy się z uwagą i miłością do rodzin przeżywających trudności, załamanych, które nie mają domu lub pracy, albo cierpią z tylu innych powodów; do par małżeńskich przeżywających kryzys i tych, które już się rozstały. To właśnie w tym celu tworzone są m.in. miejsca wspierania i pomocy rodzinom (Archidiecezjalna Poradnia Specjalistyczna „Przystań” i parafialne poradnie rodzinne); przygotowywani są nowi pracownicy duszpasterstwa rodzin. Powołałem w ostatnich miesiącach Fundację „Rodzina jest najważniejsza”, by jeszcze mocniej zintensyfikować pomoc dla rodzin.

Oczekiwań i zadań, które są stawiane przed Kościołem przybywa i będzie przybywać. Towarzyszenie rodzinom jest dzisiaj wielkim egzaminem z dojrzałej i płodnej wiary. Sprawdzianem tego, co stoi za naszymi deklaracjami i głoszonymi hasłami.

Kilka dni temu obchodziliśmy 100. rocznicę urodzin papieża Jana Pawła II. Chyba warto przypomnieć, jak wielkie znaczenie dla naszego papieża miała rodzina.

Jan Paweł II nie bez przyczyny jest nazywany papieżem rodziny, ponieważ małżeństwo, rodzina, obrona życia, były w centrum jego refleksji, nauczania i posługi. W trakcie ponad stu pielgrzymek przemawiał do rodzin, spotykał się z nimi, odwiedzał je we własnych domach. Nie mógł tego nie robić, był to jego duszpasterski priorytet, gdyż, jak często powtarzał, „przyszłość ludzkości idzie przez rodzinę”.

W 1981 r. powołał Papieską Radę ds. Rodziny, Instytut Studiów nad Małżeństwem i Rodziną przy Lateranum w Rzymie. W tym samym roku, po zakończonym „Synodzie poświęconym małżeństwu i rodzinie” napisał adhortację apostolską „Familiaris consortio”. W 1984 r. utworzył Akademię Pro Vita. Jan Paweł II uczestniczył w pierwszych trzech Światowych Spotkaniach Rodzin.

W Liście na XVIII Międzynarodowy Kongres Rodziny w 1994 r. stwierdził, że „rodzina jest prawdziwym fundamentem społeczeństwa i stanowi jedno z najcenniejszych dóbr ludzkości. Jest środowiskiem posiadającym najlepsze warunki do przekazywania wartości religijnych i kulturowych, które pomagają człowiekowi w ukształtowaniu własnej tożsamości. […] Potrzeba więc odważnej i ofiarnej współpracy wszystkich ludzi dobrej woli, aby rodzinie współczesnej pomóc odkryć piękno i wielkość jej powołania: powołania do miłości i służby życiu”.

Z okazji Roku Rodziny, który obchodzony był w Kościele w 1994 roku, napisał „List do rodzin”, a w nim, wyjaśniając swoje intencje pisze: „Staraliśmy się w tym Liście ukazać, jak bardzo rodzina znajduje się pośrodku tego wielkiego zmagania pomiędzy dobrem a złem, między życiem a śmiercią, między miłością a wszystkim, co jest jej przeciwieństwem. Rodzinom powierzone jest zadanie walki przede wszystkim o to, ażeby wyzwolić siły dobra, których źródło znajduje się w Chrystusie Odkupicielu człowieka, aby te siły uczynić własnością wszystkich rodzin, ażeby […] rodzina była «Bogiem silna»”.

Jak przeżyć obecny trudny czas?

Papież Franciszek mówi, że w miłości i cierpliwości można przygotować lepszy czas. Dodaje, nie traćmy nadziei na lepszy czas. Kierując do wiernych swoje przedświąteczne przesłanie, papież zwrócił się do rodzin: dzisiaj wieczorem mogę wejść do waszych domów w sposób inny niż zwykle. Jeśli mi pozwolicie, chciałbym z wami porozmawiać przez kilka chwil, w tym okresie trudności i cierpień. Zapewnił, że wyobraża sobie wszystkich prowadzących niecodzienne życie w rodzinach po to, by uniknąć zakażenia.

Pyta pani, jak przeżyć ten trudny czas? Nie tracić ducha i nadziei. Odnawiać się duchowo w swojej relacji z innymi, rodziną i Bogiem. Przyjrzyjmy się swojej historii, historii rodziny w innym, nowym kontekście. Wróćmy do źródeł tego, kim jesteśmy, gdzie i z kim żyjemy, ale na nowy sposób. Przyjrzyjmy się, w jakiej kondycji są obecnie nasze rodziny. Jeśli w rodzinie relacje są bliskie, to można próbować je jeszcze bardziej pogłębić. Gorzej, kiedy są rozluźnione, słabe czy trudne. Wtedy mogą narastać nieporozumienia, szczególnie te sprzed wielu lat. I czas kwarantanny może być rzeczywiście dużym sprawdzianem, z którym warto się zmierzyć. Mamy teraz więcej możliwości, aby głębiej pochylić się nad problemami, sprawami, na które może nie było wcześniej czasu, spróbować je omówić, rozwiązać, powoli odbudowywać swoje relacje, swój związek.

Pozwólcie, że podzielę się z Państwem uniwersalną radą: nie marnujcie tej szansy, powalczcie o siebie, o swoją lepszą przyszłość.

Popatrzmy na to, co nas spotyka, oczami wiary. Zazwyczaj potrzeba na to dłuższej perspektywy. „Świat pandemii”, odbierając nam wiele rzeczy, dał nam drogocenny czas, który dla wielu rodzin może być błogosławieństwem. Wykorzystajmy go po to, by wzrastać jako małżeństwo, rodzina.

Gary Chapman w książce „Pięć języków miłości” wskazuje pięć sposobów okazywania sobie uczuć w związku, w rodzinie, w relacjach. To pewne „języki” komunikowania tego, jak jesteśmy dla siebie ważni. Z tych porad mogą skorzystać wszyscy. Nie traćmy nadziei na lepsze jutro. Tylko nie czekajmy na nie bezczynnie, bo kształt naszego dziś, zależy od każdego z nas.

Bądź na bieżąco i obserwuj

Wkrótce ruszą zapisy na szczepienie trzecią dawką

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie