Akcja protestacyjna na Śląsku. Górnicy PGG zablokują dostawy węgla. Nie ma porozumienia ws. funduszu płac i rekompensat

Tomasz Breguła
Tomasz Breguła
Od 4 stycznia dostawy węgla z kopalń PGG ponownie będą blokowane.
Od 4 stycznia dostawy węgla z kopalń PGG ponownie będą blokowane. Fot. Solidarność/Sierpień'80
Udostępnij:
Od 4 stycznia dostawy węgla z kopalń PGG ponownie będą blokowane. Taką decyzję podjął 29 grudnia związkowy sztab protestacyjno-strajkowy. To efekt braku porozumienia ws. funduszu płac i rekompensat dla górników, podczas ostatnich rozmów z udziałem związkowców, przedstawicieli spółki i wiceministra aktywów państwowych Piotra Pyzika.

Górnicy znowu będą blokować dostawy węgla

We wtorek 28 stycznia odbyły się rozmowy z udziałem związkowców, zarządu PGG oraz wiceministra Piotra Pyzika. Strony nie doszły do porozumienia w sprawie zwiększenia funduszu płac oraz rekompensat dla górników za wzmożoną pracę między wrześniem a grudniem. W odpowiedzi sztab protestacyjno-strajkowy podjął następnego dnia decyzję o ponownej blokadzie węgla z kopalń, która ma zacząć obowiązywać od 4 stycznia.

Zostanie ona odwołana jeśli do tego czasu żądania związkowców zostaną spełnione.

- Odwołamy akcję protestacyjną jeśli do tego czasu dojdziemy do porozumienia z zarządem spółki i przedstawicielami rządu. W przeciwnym wypadku zablokujemy dostawy węgla na 48 godzin. Jeśli to nie pomoże, przeprowadzone zostanie referendum strajkowe. Wedy protest może zostać wydłużony o kolejnych pięć dni - mówi Rafał Jedwabny, przewodniczący Sierpnia'80 w PGG.

Związkowcy podkreślają, że w przypadku braku zgody, blokady węgla do elektrowni i elektrociepłowni mogą obowiązywać nawet przez kilka tygodniu. To wiązałoby się z paraliżem energetycznym. W wielu miastach już po kilku dniach trwania akcji protestacyjnej, może zabraknąć energii i ciepła.

- Chcielibyśmy tego uniknąć. Jesteśmy gotowi, żeby wrócić do rozmów. Podkreślam, że nie walczymy o dodatkowe środki, ale o to, żeby zapłacono nam za naszą dodatkową pracę - zaznacza Rafał Jedwabny.

Zobacz także

Tego żądają górnicy

Protestujący domagają się przede wszystkim wypłacenia górnikom rekompensat za pracę w weekendy od września do końca grudnia. Choć za pracę w soboty i niedziele otrzymują wynagrodzenia wyższe niż za dni robocze, to ogólny fundusz płac w PGG nie wzrósł. Tym samym, mimo wzmożonego wysiłku i pracy w dni wolne, górnicy nie zarabiają więcej.

Rozmowy płacowe rozpoczęły się już 30 listopada i od razu utknęły w martwym punkcie. Poza wypłatą jednorazowych rekompensat, związkowcy domagają się także podwyżek płac o niespełna 400 zł – do 8 200 zł brutto. Tłumaczą, że oczekują ich z powodu inflacji, która według ostatnich danych osiągnęła w Polsce 7,8 proc.

Zdaniem protestujących szybko rosnące ceny paliwa i innych produktów sprawiają, że musi dojść do zdecydowanego podniesienia płac powyżej poziomu inflacji. W innym wypadku oznaczać będzie to zubożenie rodzin górniczych i spadek poziomu życia.

- Mówimy tu o podwyżkach, ale chodzi nam tak naprawdę o utrzymanie wynagrodzenia na tym samym poziomie - mówi nam Rafał Jedwabny.

W protokole rozbieżności z 21 grudnia znalazł się zapis, że wzrost wynagrodzeń w 2021 roku, a także w kolejnych latach, wymagałby wprowadzenia zmian w zawartej wcześniej umowie społecznej. Przedstawiciele spółki tłumaczą, że nie mogą podejmować działań, które byłyby dla niej dodatkowym, nieprzewidzianym obciążeniem finansowym. Na końcu dokumentu czytamy, że w obecnej sytuacji ekonomiczno-finansowej oraz prawnej, zarząd nie widzi możliwości realizacji żądań.

W sprawie umowy społecznej związkowcy PGG zwrócili się do lidera śląsko-zagłębiowskiej "Solidarności" Dominika Kolorza. Chcą zwołania spotkania sygnatariuszy oraz przedstawicieli związków zawodowych z pozostałych spółek węglowych. Istnieje sporo zastrzeżeń dotyczących jej realizacji przez rząd.

Jaka jest sytuacja finansowa PGG?

W listopadzie PGG informowało, że obecnie przeciętna miesięczna pensja w spółce wynosi dokładnie 7 tys. 829 zł brutto. Do niedawna mówiło się, że sytuacja finansowa spółki jest tragiczna.

Zarezerwowanie środków na wypłacenie premii na Barbórkę, a także 14. pensji dla górników w lutym, było możliwe dzięki zaciągniętej pożyczce w ramach „Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju Dla Dużych Firm”. Chodzi o 1 mld zł. Sama wypłata premii barbórkowych kosztowała spółkę ok. 350 mln zł.

W przyszłym roku rozstrzygnąć się powinna kwestia umowy społecznej, która zakłada m.in. likwidację kopalń do 2049 roku, a górnikom – gwarancje zatrudnienia i osłon socjalnych. Zawarte w umowie rozwiązania zaakceptować musi jeszcze Komisja Europejska. Na razie rząd planuje zwolnić PGG z ZUS i umorzyć pożyczkę od PFR.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Środki z KPO obniżą inflację - komentarz

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

J
Jasiek
Czy te ryle za dużo sobie nie pozwalają? Rozgonić nierobów, bo już dość wywalania na nich naszej kasy ...
G
Gość
Teraz płacz nad rozlanym mlekiem. A gdzie byli ci działacze, przywódcy związkowi jak zarząd kopalni obiecywał gruchy na wierzbie. Teraz będą blokować tory? A puścić jedną lokomotywę bez obsady na taką blokadę i zrobić transmisję na żywo w TVP. By suweren zobaczył kto skazuje go na zimne mieszkania i brak prądu.
G
Gość
Dać tym nierobom jeszcze podwyżki
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie