Akcja w Zofiówce trwa. Ratownicy mają nadzieję: Jest szansa, że górnicy żyją - mówi prezes Kleszcz WIDEO+ZDJĘCIA

Bartosz Wojsa, Arkadiusz Biernat

Wideo

Zobacz galerię (13 zdjęć)
Akcja ratownicza w Kopalni Zofiówka: Zaginieni górnicy z kopalni Zofiówka mogą mieć dostęp do powietrza. Jest szansa, że żyją. Trwa siódma doba akcji ratowniczej w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. Ratownicy nie tracą nadziei na znalezienie żywych górników 900 m pod ziemią. - Na dole warunki są bardzo trudne, lecz mamy przesłanki, które pozwalają myśleć, że górnicy mają tam szanse na przeżycie - mówi Andrzej Kleszcz, wiceprezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu.

Kopalnia Zofiówka: AKCJA RATOWNICZA

Dzisiaj, 11 maja, rozpoczęła się siódma doba akcji ratowniczej w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju. Nadal nie udało się znaleźć trzech uwięzionych 900 metrów pod ziemią górników. Aktualnie najważniejszym punktem działań jest wypompowywanie wody z rozlewiska, w pobliżu którego mogą znajdować się poszukiwani, a także dostarczanie pożywienia przez odwiert technologiczny, prowadzący do odciętego chodnika.

AKCJA RATOWNICZA W KOPALNI ZOFIÓWKA GODZINA PO GODZINIE
Akcja ratunkowa w kopalni Zofiówka: Udany odwiert! Ratownicy podają telefon i żywność. Poszukiwania 3 górników trwają

Tymczasem przed kopalnią Zofiówka spotkaliśmy wiceprezesa Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, Andrzeja Kleszcza. Udało nam się z nim porozmawiać. Jak mówi, pracuje w branży od 38 lat i nie pamięta, by ostatnio miała miejsce tak skomplikowana akcja ratownicza w całym polskim górnictwie.

- Ratownicy pracują w ekstremalnie trudnych warunkach - mówi wiceprezes Andrzej Kleszcz. - Ciasne przestrzenie, wysokie stężenie metanu, wysoka temperatura, teraz także przeszkoda w postaci zbiornika wodnego. Oprócz tego, ratownicy walczą z czasem, ta akcja trwa bardzo długo - podkreśla.

ZOBACZ KONIECZNIE
OTO BOHATERSCY RATOWNICY, KTÓRZY BIORĄ UDZIAŁ W AKCJI NA ZOFIÓWCE

Wiceprezes Kleszcz mówi, że kiedy ratownikom udaje się już odnaleźć zaginionych ludzi, ewakuacja kończy się zazwyczaj po kilku godzinach i przechodzi na następny etap, który jest nieco spokojniejszy. Tutaj wciąż nie wiadomo, gdzie dokładnie znajdują się uwięzieni górnicy, a to już zmienia postać rzeczy.

- Akcja prowadzona w celu odnalezienia ludzi rządzi się całkiem innymi zasadami. Ratownicy narażają się, działają w pełnym zagrożeniu, ale są zdeterminowani, by odnaleźć tych zaginionych trzech górników, uwolnić ich i oddać rodzinom - mówił Andrzej Kleszcz.

Wiceprezes podkreśla, że ratownicy idą po żywych, a pod ziemią pojawiają się przesłanki, które pozwalają myśleć, że górnicy mają tam szanse na przeżycie.

- Mogą mieć dostęp do powietrza, mają dostęp do wody. Akcja trwa siódmą dobę, ale znamy w historii polskiego górnictwa przypadki, że znaleziono górnika nawet po siedmiu dniach i żył: jak akcja po tąpnięciu na kopalni Pstrowski przed kilkudziesięciu laty, czy akcja na kopalni Halemba - przypominał Kleszcz.

Ratownicy pracują w pełnym skupieniu i nie chcą dzielić się szczegółami dotyczącymi akcji. Jak mówi wiceprezes Andrzej Kleszcz, to normalna sytuacja, bo ratownicy mają na uwadze także rodziny zarówno uwięzionych górników, jak i swoje własne.

- Po co się chwalić: przeczyta to później w gazecie żona, albo zobaczy w telewizji i będzie się denerwować, nie spać po nocach - mówi.

Ekipy ratownicze pracują pod ziemią nawet po 18 godzin. Ich czas pracy nie jest bowiem w takich sytuacjach normowany żadnymi przepisami.

- Kodeks pracy dopuszcza nawet, że te normy nie są przestrzegane. W CSRG ratownicy pracują w systemie trzyzmianowym, po 12 godzin. Teoretycznie powinni mieć 24 godziny przerwy, a praktycznie tego czasu jest zdecydowanie mniej, bo pracują po 18 czy nawet więcej godzin - mówi Kleszcz. - Zanim taki ratownik zajedzie z powrotem do Bytomia, zdąży jedynie przebrać się w domu, wykąpać i musi wracać do akcji. Ten czas odpoczynku jest więc ograniczony - dodaje.

Przypomnijmy: akcja ratownicza w kopalni Zofiówka w Jastrzębiu-Zdroju trwa nieprzerwanie od soboty, kiedy doszło do wstrząsu. Wówczas pod ziemią znalazło się 7 górników. Dwóch z nich udało się uratować, dwóch kolejnych - niestety - zginęło pod skałami. 900 metrów pod powierzchnią wciąż jest trzech górników. Nie wiadomo dokładnie, gdzie się znajdują.

Komentarze 5

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

c
czantoria

Bo cały czas są na dole na akcji Ci sami(kasa Misiu ,Kasa).Nie dają innym się wykazać.Tyle w temacie (gdzie Ci młodzi ratownicy mają się nauczyć praktyki jak ich nie dopuszczają - stare wygi).Ale mimo krytyki,Chwała im i tak za to co robią.Tylko po zakończeniu akcji,niech pomyślą ,że młode kadry muszą też brać udział w takich akcjach.bo oni wieczni nie są.Pieniądze to nie wszystko.

A
Anna

takim jak Radoi Maryja i TV.Trwam.Te media nie kłamią. Gonić wyborcze i tefałeny.

H
Hajer

Pan Alojzy obstoł przi życiu yno skiż tego że wierzoł w Partia a niy w żydowskich Jezusow. Partia swojego chłopa na dole niy zostawiła .Pamiyntomy jeszcze jak Ratownicy walczyli o jednego z nas..

B
Bergmann z Rudy

BRAK SŁÓW !!!( chodzi mi o tego klyszcza)

B
Bliski

Dla mnie jest to bez sensu że ratownicy nie mogą nawet odpocząć po mniej więcej 18 godzinach pracy. Człowiek który nie jest wypoczęty nie będzie efektywny.
Powinno być na tyle ratowników ktorzy są czynni w pracy żeby nie dopuszczać do tego żeby ratownik pracujący tyle godzin w takich warunkach nie mogł odpocząć przed następnym pójściem na akcje.

Dodaj ogłoszenie