Alois Pokora nawet buntować się nie potrafi. Inscenizacja "Pokora" Twardocha w Teatrze Śląskim pozostawia niedosyt Z NOTATNIKA RECENZENTKI

Henryka Wach-Malicka
Udostępnij:
Najnowszą premierę Teatru Śląskiego firmują dwa nazwiska; Szczepana Twardocha – autora tekstu „Pokory” i jego scenicznej adaptacji oraz Roberta Talarczyka – reżysera przedstawienia. Obydwu twórców od lat zajmuje temat śląskiej tożsamości i skomplikowane losy ludzi, wrzuconych w tryby historii, która toczy się często bez ich udziału i wpływu.

O ile jednak w poprzednich inscenizacjach tekstów Twardocha, w „Morfinie” czy „Drachu”, światła skierowane były przede wszystkim na uwarunkowania polityczne i historyczne ich życia, o tyle w „Pokorze” na plan pierwszy wysuwa się emocjonalny portret głównego bohatera. Autsajdera, przekonanego, że nie może (i nie powinien) brać odpowiedzialności za swój los, zatem bezrefleksyjnie powierzającego własne wybory innym ludziom.

Tak naprawdę, Alois Pokora nawet buntować się nie potrafi, bo jeśli już to robi, to pod wpływem cudzych sugestii. Szczególnie bolesne - dla bohatera, ale i dla widza – jest to, że Alois sam, nawet bez przymusu, pozwala się upokarzać w każdej sytuacji. Jakby poddaństwo miał wpisany w swój śląski genotyp… Nie tylko śląski zresztą; to historia o uniwersalnym przesłaniu.

Premiera spektaklu „Pokora” na podstawie powieści i w adaptacji Szczepana Twardocha, w reżyserii Roberta Talarczyka, odbędzie się 11 czerwca w Teatrze Śląskim. W roli głównej występuje Henryk Simon. Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE

Premiera spektaklu "Pokora" Szczepana Twardocha w Teatrze Śl...

Nie wszystkie nietrafione podszepty otoczenia mają zresztą źródło w nienawiści, czasem rodzą się z powierzchownej oceny realiów. Matka, posyłająca Aloisa do niemieckiej szkoły, nie ma przecież pojęcia, że chłopak wpadnie w okrutny system pruskiej edukacji i łapy sadystycznych kolegów; ona tylko wie, że niemieckie wykształcenie daje możliwość dobrej, może nawet kierowniczej pracy w kopalni. Być może Agnes, wyidealizowana miłość bohatera, też nie chce go skrzywdzić, a tylko zmusić do jakiejkolwiek życiowej inicjatywy, choć w tym przypadku motywy jej postępowania nie są do końca jasne (i dobrze).

Mnóstwo tropów, pytań, niedopowiedzeń, sugestii, tematów do rozważań, dlaczego więc katowicka inscenizacja „Pokory” pozostawia niedosyt? Dlaczego jest tak niespójna i rozpada się na poszczególne obrazy, a temperatura emocjonalna co rusz spada, choć powinna widza angażować bez reszty, bo na scenie dzieją się rzeczy, które zwyczajnie powinny nas poruszać?

Niestety, zawodzi dramaturgia –niesłychanie ważny komponent każdego przedstawienia. Scenicznej adaptacji swojego tekstu dokonał Szczepan Twardoch i to chyba nie był dobry pomysł, spektakl ma bowiem bardzo literacki, epicki charakter, ale nie ma teatralnego nerwu, nie operuje scenicznym skrótem, nie wykorzystuje metafory.

Nie przeocz

A mogłoby być tak pięknie, jak w kapitalnej scenie choreograficznej (autor: Tomasz Jan Wygoda) „etiudy wojennej”. Kilka minut, prawie brak dialogu, doskonała muzyka (Miuosh) i na naszych oczach szczery zapał rosłych osiłków kończy się wizją pola, usłanego poległymi. Symbolicznie, na temat, przejmująco.

Na drugim biegunie sytuuje się natomiast scena „interakcji z widzami”. Dobrze wymyślona, jeszcze lepiej zagrana, tylko kompletnie… nieprzystająca do całości. Najwyraźniej wrzucona na zasadzie „pokażemy, że czasy się zmieniły, a mentalność pozostała”, ale naprawdę trudno ją usprawiedliwić biegiem i nastrojem narracji.

Nie zawodzi za to aktorstwo, przede wszystkim Henryka Simona w roli Aloisa. Skupiony na bólu, wiecznie pochylony, krzyżujący ramiona w odruchu obronnym, budzi jednocześnie współczucie i rodzaj irytacji, trudno bowiem przejść do porządku nad jego bezwolnym poddaniem się życiu i lękiem przed uczynieniem kroku w nieznane, jakiekolwiek by ono było. Aktor wspaniale też mówi po śląsku, co naprawdę nadaje postaci tragiczny, nieomal antyczny, a jednocześnie jakoś bliski, wymiar.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

"Warsaw Show 16" ostatnim sezonem Don Kasjo?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie