Alternatywna Historia Śląska: Cud pod Legnicą, czyli o królu Henryku I Zwycięskim

Tomasz Borówka, Ryszard Parka
Książę Henryk ocalał i został w przyszłości królem Polski
Książę Henryk ocalał i został w przyszłości królem Polski arc.
Udostępnij:
Wielki następca śląskiego księcia Henryka Brodatego urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Przyszły król Polski i obrońca chrześcijańskiej Europy był trzecim z kolei synem swego ojca, jednak wyprzedzający go w kolejce do sukcesji starsi bracia Bolesław i Konrad szybko zeszli z tego świata. CZYTAJ ALTERNATYWNĄ HISTORIĘ ŚLĄSKA

Henryk Brodaty szybko docenił zdolności jedynego pozostałego mu syna, powierzając młodemu księciu rządy nad częścią podległych mu dzielnic Polski. A tych było niemało - pod koniec życia Brodatego dzierżył on w ręku wypływającą z rozmaitych tytułów władzę nad całym Śląskiem, Małopolską i częścią Wielkopolski. Stary książę czuł się już na tyle silnym, że rozpoczął starania o dosłowne ukoronowanie dzieła swojego życia - godnością królewską dla siebie bądź swego syna. Zmarł jednak w 1238 r., a dla jego dziedzica z miejsca rozpoczęły się kłopoty.

CZYTAJ KONIECZNIE:
Alternatywna historia Śląska ZOBACZ KONIECZNIE

Młody książę Henryk nie zdołał utrzymać pełnej kontroli nad Górnym Śląskiem i częścią Małopolski, gdzie jego podporządkowani dotąd Brodatemu piastowscy kuzyni podjęli próbę usamodzielnienia się. Musiał też walczyć z Brandenburczykami w obronie Ziemi Lubuskiej - tu z pełnym zresztą powodzeniem. Mimo wszystko jednak realna władza Henryka zostałaby zapewne w końcu ograniczona do dziedzicznego Dolnego Śląska, gdyby nie słynny najazd Mongołów, który w roku 1241 spadł na Europę Środkową.

Przerażający azjatyccy koczownicy spustoszyli Małopolskę i Śląsk. Zniszczeniu uległy m.in. Sandomierz, Kraków, Opole i Wrocław. 9 kwietnia pod Legnicą książę Henryk ze swoją armią wydał najeźdźcom walną bitwę. Mimo dosyć wyrównanych sił Piasta zaskoczyła zupełnie obca mu taktyka napastników, którym, co gorsza, udało się sprowokować część chrześcijańskich hufców do ucieczki. Henryk poprowadził swoich rycerzy do desperackiego ataku, katastrofalnie zakończonego w zmasowanym ogniu mongolskich łuków. Książę, kiedy go raniono i zabito pod nim konia, zginąłby niechybnie, lecz w decydującym momencie otoczyli go murem zbrojni w śmiercionośne kilofy górnicy ze Złotoryi. Gdy i oni dobywali już ostatku sił, w sukurs przyszło kilkuset templariuszy. Ale nawet i zabójcze umiejętności bojowe tych średniowiecznych komandosów nie odwróciłyby pewnej już śmierci księcia i całkowitej klęski jego wojsk. Do tego potrzeba było cudu!
I taki cud się zdarzył. Niespodziewanie nad polem bitwy rozpętała się przerażająca nawałnica. Gwałtowne oberwanie chmury połączone z gradobiciem uczyniły walkę całkowicie niemożliwą i wymusiły jej przerwanie. Bitwa pozostała nierozstrzygnięta, a obie strony wycofały się zachowując zdolność bojową. Rannego Henryka templariusze uwieźli z pola do zamku w Legnicy. Tam na szczęście okazało się, że rany, choć bolesne, w żaden sposób nie zagrażały jego życiu. Książę szybko wyciągnął wnioski z omal co nie zakończonej tragicznie bitwy.

CZYTAJ KONIECZNIE:
Alternatywna historia Śląska ZOBACZ KONIECZNIE

W najbliższych tygodniach unikał kolejnej walnej rozprawy, prowadząc z Mongołami wojnę szarpaną na wzór swego przodka Bolesława Krzywoustego. Los mu sprzyjał. Ku zaskoczeniu wszystkich, wojska nieprzyjacielskie wycofały się bez walki i pomaszerowały na Morawy. Dziś już wiemy, że uderzenie na północ od Karpat i Sudetów pełniło rolę pomocniczą, mając zabezpieczyć główną operację skierowaną przeciw Węgrom. Mongołowie wkrótce zresztą całkowicie opuścili Środkową Europę. Było to spowodowane wieściami z dalekiej Azji o zgonie Wielkiego Chana Ugedeja, co zapoczątkowało okres rywalizacji o władzę nad mongolskim imperium.

Nic innego, jak właśnie najazd mongolski pozwolił księciu Henrykowi niespotykanie umocnić swoją pozycję polityczną. Umiejętnie podsycana przezeń propaganda, głosząca, że najeźdźcy z pewnością zaatakują Polskę ponownie i tylko silny władca będzie w stanie ich odeprzeć, okazała się skuteczna. Ruiny i zgliszcza spalonych stolic dzielnicowych mówiły wszak same za siebie... Obrońca chrześcijańskiego świata i bohater spod Legnicy z powodzeniem sięgnął po królewską koronę, którą uzyskał od papieża Innocentego IV w roku 1245 na soborze w Lyonie.

Tak było naprawdę

W 1241 r. Mongołowie najechali Polskę i dotarli aż na Śląsk. W bitwie pod Legnicą to oni odnieśli zwycięstwo, a ksiażę Henryk Pobożny poległ.


*Marsz Autonomii 2012 ZDJĘCIA, WIDEO, OPINIE
*Wielki koncert Guns N'Roses w Rybniku ZOBACZ ZDJĘCIA, WIDEO

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Jackiewicz stawia warunki MMA VIP - zajawka

Wideo

Komentarze 32

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Ś
Ślązak
Bądż sobie czym chcesz; c... , Schlesierem, i innym ....singerem, ale dla mnie jesteś zwyczajnym KABOTYNEM ! ! ! Nigdy na Śląsku nie było innych roboli, jak Polacy - to ich ziemia i taką pozostanie do końca tego zasranego Świata. Nigdy nie będzie Niemieckich Ślązaków - żądni władzy panowie, różnymi językami tu gadali, i znowu by chcieli - dla polskich roboli wystarczy, i zrobią wszystko, by tu żyć ! ! !
b
bartol
nie zapominaj ,że niemców w czasie i po drugiej wojnie światowej nazwano Hunami XX wieku.
k
kukurykunapatyku
Wojna sprwiedliwa czy wojna obronna sa takze dla mnie wojnami w których gina miliony ludzi, takim dobrym przykladem jest 1939 rok, rok agresji.
A gdybym tak zapolemizowal jak "robi" ponizej i napisalbym gdyby Polski rzad przedwojenny prowadzil polityke pododobna do rzadu czeskiegiego zapewne naród Polski nie ponióslby wielomilionowych strat w ludziach ??? To samo z powstaniem Warszawskim, w którym dzieci walczyly z okupantem a rzad sobie siedzial w Londynie i po drugiej strony Wisly.
Nie jest makabra polityczne bledy rzadów Rzeczypospolitej przykrywac pod plaszczen wielkiego heroizmu i Patriotyzmu Narodu Polskiego dla mnie jest to wszystko wielka obluda i dlatego pozostaje przy mojej argumentacji " Wojny sa nie do zaakceptowania" gdyz ofiarami sa zawsze ludzie obojetnie jakiego pokroju religijnego, politycznego, ludzie sila wmieszani w wir wojny ( Nie pisze tutaj o organizacjach mundurowych, gdyz dla nich tych "wodzów"cos takiego to wielka frajda)

Pozdraawiam i dziekuje za ciekawe felietony które daja duzo do myslenia
j
janson
Przedstawcie relację z Hołdu Bytomskiego dla króla Czechów.
Jak to się stało ?
Czy polska już wtedy wypięłla tyłek na Slązakow ?
Czy polanie zbrojnie atakowali książęta Schlaskie ?
Czy może na odwrót ?
Pozdrawiam.
k
kinol
...wtedy nie było by lachów jako obecnego polactwa.
Byłbyś wtedy Schlesierem na amen.
Dlo mie to niy problym, bułech jestech i byda Schlesirym na amyn.
TY ZAŚ BYDZIESZ POLACKIM CIULYM na amyn.
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
W naszych kolejnych artykułach o historii alternatywnej Śląska opowiemy o dalszych losach króla Henryka I. Będzie i o jego synu Bolesławie. Zapraszamy do lektury już za kilka dni.
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam i dziękuję za jeszcze jeden zajmujący (wiem, że nie tylko dla piszącego te słowa) wykład. Pozdrawiam!
Tomasz Borówka / DZ
E
Euro
Szanowny Panie Tomaszu!
Kwestia kolonizacji niemieckiej na Śląsku stanowiła, szczególnie w XX wieku, przedmiot zażartego sporu polsko-niemieckiego. Dzisiaj, w drugiej dekadzie XXI wieku, te emocje nieco opadły.

O średniowiecznym osadnictwie na Śląsku informuje, m.in. znakomita "Historia Górnego Śląska" (ed. Joachim Bahlcke, Dan Gawrecki, Ryszard Kaczmarek, Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej, Gliwice 2011) - Część E: Kontrowersje historyczne, II. Kolonizacja niemiecka, 1. W historiografii niemieckiej - Andreas Rüther, 2. W historiografii polskiej - Jerzy Sperka.

Dr. Andreas Rüther trafnie zauważa: "Kolonizacja Śląska, a w ścisłym sensie Dolnego Śląska, w XIII wieku stanowiła znaczną część kolonizacji średniowiecznej na prawie niemieckim, która była prowadzona przez osadników zachodnich na terenach wschodnich Niemiec i środkowo-wschodniej Europy. Kolonizacja Górnego Śląska stanowiła już jednak specyficzną, chociaż spóźnioną i wolniejszą część tego procesu."

Na Górnym Śląsku "niemieckojęzyczne w przewadze było księstwo nyskie, większość niemieckojęzyczna zamieszkiwała w księstwie opawsko-karniowskim, a w księstwie opolskim stanowiła mniej więcej połowę mieszkańców - w miastach, na zachód od Odry, na południe od Raciborza i Pszczyny, w Cieszyńskim oraz w okolicach Oświęcimia i Zatora, które później miały przejść pod władanie polskie."

"Osadnictwo Górnego Śląska odczytuje się jako utworzenie czegoś trzeciego, co nie jest już dolnośląskie, a jeszcze nie małopolskie."

Większość miejscowości na Śląsku została lokowana na prawie magdeburskim, m.in. Goldberg (Złotoryja), na Dolnym Śląsku - 1211 rok, Löwenberg (Lwówek Śląski) - 1217, Pressela (Wrocław) - 1242, Glogau (Głogów) - 1253, Beuthn (Bytom) -1254, Loslau (Wodzisław Śląski) - 1257 r., itd.

Należy jednak zauważyć, że część tzw. kolonizacji niemieckiej bazowała na prawie flamandzkim, np. Ratibor (Racibórz) - przed 1217 r., czy Neisse (Nysa) - 1223 r., lub lokalnym, m.in. Środa Śląska (Slezská Středa, Neumarkt) - ok. 1220 r., czy Hlubčice (Gubczýcé, Leobschütz) - 1224 r.
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
Pojęcie "bellum iustum" - wojny sprawiedliwej - znane jest w kulturze europejskiej od starożytności. Kryteria określające czy dana wojna taką jest, czy nie, mogą oczywiście nieraz wzbudzać kontrowersje. Ale wojnę obronną powszechnie uważa się za sprawiedliwą. A przecież to nie Henryk Pobożny napadł na Mongołów...
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
b
bartol
śmieszny jesteś,nie zabawny,śmieszny.
a
arendo
nie ja zacząłem o kur... pisać ...tylko @---,a spacerek? masz rację ,za dużo tu cwelów.
E
Euro
Większość historyków przyjmuje, że w bitwie pod Legnicą w 1241 r. wzięło udział rycerstwo dolno- i górnośląskie, oraz mało- i wielkopolskie, w liczbie ok. 5 - 6 tysięcy wojowników oraz posiłki cudzoziemskie, w tym morawskie i niemieckie (głównie rycerstwo trzech zakonów: templariuszy, joannitów i krzyżaków) w liczbie ok. 2 tysięcy zbrojnych.

Natomiast siły mongolsko-tatarskie (a prawdopodobnie też ruskie) wystąpiły na Polu Legnickim w liczbie ok. 7 - 8 tysięcy wojowników.

Straty wojsk europejskich ocenia się na ok. 2 tysiące wojowników, tj. ok. 25% stanu całej armii. Stąd liczba strat 500 "templariuszy" - faktycznie rycerzy morawskich, templariuszy, joannitów, krzyżaków i niemieckich górników - która stanowi ok. 25% stanu wojsk cudzoziemskich.

Warto zwrócić uwagę, że spośród czterech dowódców hufców europejskich, aż trzech zginęło: książę śląski, krakowski i wielkopolski Henryk II Pobożny, komes małopolski Sulisław oraz margrabia morawski Bolesław Dypoldowic, zwany Szepiołką - ten ostatni dowodził hufcem cudzoziemskim.
Uratowali się jedynie książę opolsko-raciborski Mieszko II Otyły i mistrz krajowy pruski, późniejszy wielki mistrz Zakonu krzyżackiego, Poppo von Osterna.

PS. Krzyżacy zostali sprowadzeni na Śląsk przez Henryka I Brodatego już w 1222 r., podczas gdy templariusze w 1226 r.
k
kukurykunapatyku
Gdyby babka byla dziadkiem to mialaby tez wasy.....
Jedz pod Grunwald tam dostaniesz tej tzw. narodowosciowej ekstazy.
Wszystkie wojny, obojetnie jakich racji i pobudek nie sa do zaakceptowania, nawet w dzisiejszych czasach czasach wielkiego historyka i marzyciela "robikatego prafcifego -smiesznego"
Gdyby Napoleon nazywal sie Napoleonowskim to bylaby frajda !!!!
A moze w twoich robikowych genach plynie blekitna k(r)urewska krew, idz....daj sie zbadac, bo tyle pieknych recenzji juz napisales na stronach DZ !!!!
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
Czy to znaczy, że ilość ofiar najazdu mongolskiego na Śląsk jest wiarygodnie oszacowana przez historyków? Czy wiemy, jaki był to procent ludności Śląska?
Przy okazji jeszcze jedno pytanie. Z dosyć już wiekowej literatury popularnej (Paweł Jasienica) utkwiło mi w pamięci, że kolonizacja na prawie niemieckim nie musiała automatycznie wiązać się z osadnictwem niemieckim - że na nowych zasadach osadzano również ludność autochtoniczną. Czy to aktualna teza?
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
G
Gość
W średniowieczu szafarzem koron był papież czasami cesarz ( wielu władców nie uznawało jego kompetencji i korona z rąk cesarza nie była tym samym co z rąk papieża ) Niezależnie od wyniku bitwy gdyby książe Henryk przetrwał tj. przeżył - bohaterskiemu obrońcy przed piekielnymi hordami ( tak wtedy postrzegano Mongołów i całkiem słusznie ) czyli obrońcy całego chrześcijaństwa po prostu nie można byłoby odmówić korony. Samo przetrwanie starcia byłoby wielkim europejskim sukcesem a rychłe wycofanie się najeźdźców można było przedstawić bądź jako zwycięstwo bądź jako cud jawną rękę Boga wspomagającą księcia. Przywrócenie króla Polsce o 2-3 pokolenia wcześniej zapewne zapobiegłoby utracie Pomorza, wzrostowi potęgi Zakonu no i odpadnięciu Śląska 100 lat później. Prawdopodobnie najdalej około roku 1300 syn lub wnuk Henryka byłby najpotężniejszym królem w Środkowej Europie. Szkoda że tak się nie stało.
Dodaj ogłoszenie