18+

Treść tylko dla pełnoletnich

Kolejna strona może zawierać treści nieodpowiednie dla osób niepełnoletnich. Jeśli chcesz do niej dotrzeć, wybierz niżej odpowiedni przycisk!

Alternatywna historia Śląska: Władysław I Śląski, czyli śląscy rycerze w Damaszku

Tomasz Borówka, Ryszard Parka
arc/biblia Maciejowskiego
Udostępnij:
Gdy w 1138 roku umierający Bolesław Krzywousty uposażał swoich książęcych synów, Śląsk dostał się najstarszemu z nich - Władysławowi. Jemu też, jako seniorowi, mieli podlegać młodsi bracia. W myśl statutu Krzywo-ustego, po śmierci Władysława kolejnym seniorem i dziedzicem krakowskiego tronu zostałby następny pod względem starszeństwa. Potomstwo Władysława musiałoby zadowolić się panowaniem na Śląsku.

Zasady ustanowione przez Krzywoustego nie przetrwały długo. Książę Władysław nie sprzyjał braciom, a ci nie pozostawali mu dłużni. W roku 1146 doszło do otwartej wojny seniora z młodszymi książętami. Wojnę tę Władysław przegrał i musiał uciekać z kraju.

CZYTAJ KONIECZNIE:
Alternatywna historia Śląska w odcinkach tylko w Dzienniku Zachodnim

Ale nie na długo. Ucieczka była jedynie manewrem taktycznym. Wygnany i, zdawałoby się, pokonany Piast udał się za granicę tylko po to, by poszukać tam potężnych sprzymierzeńców. Bo Władysław nie był bezradnym i biednym książątkiem z prowincji. Był głową uznanej w chrześcijańskiej Europie dynastii. Jego żona była wnuczką cesarza Henryka IV i córką margrabiego Austrii Leopolda, szwagrem Władysława był król Czech. To on właśnie zachęcił wygnanego księcia, by zwrócił się o pomoc do niemieckiego króla Konrada III. Na spotkanie z nim Władysław przybył na czele pięciuset rycerzy ze Śląska. Jako książę Polski złożył królowi hołd (podobnie jak wcześniej jego ojciec) i zaoferował swój udział w przygotowywanej przez Konrada wyprawie krzyżowej. Kilka tysięcy uzbrojonych po zęby Ślązaków (każdy rycerz wiódł ze sobą liczny poczet) okazało się kartą atutową Piasta. Konrad przyrzekł mu pomoc po powrocie z krucjaty.

Przeszła ona do historii jako druga wyprawa krzyżowa, a Ślązacy chlubnie zapisali się w jej annałach. W roku 1147 podczas wielkiej bitwy z Turkami pod Doryleum ich zaskakujący atak przechylił szalę zwycięstwa na stronę krzyżowców. Odegrali też decydującą rolę w zwycięskim szturmie Damaszku (zakończonym przerażającą, nawet jak na średniowieczne realia, rzezią mieszkańców). Przez długie lata pamiętano w krajach Półksiężyca bojowe zawołanie "Lyj im!", a przerażającym Ślązakiem-wielkoludem tureckie matki straszyły niegrzeczne dzieci. Udział w krucjacie korzystnie wpłynął na zdrowie i kondycję księcia Władysława. Długoletnie stosowanie się do medycznych i higienicznych wskazówek arabskich lekarzy znacznie przedłużyło mu życie.

Inaczej stało się w przypadku Konrada III, który wyczerpany trudami wyprawy zmarł w 1152 r. Na łożu śmierci nakazał jeszcze poprzysiąc swemu bratankowi Fryderykowi (w przyszłości znanemu jako Fryderyk Barba-rossa), że pomoże Władysławowi w odzyskaniu dziedzictwa. Barbarossa w roku 1157 wyprawił się z potężną armią na Polskę. O dziwo, Władysław mając widoki na pełną egzekucję swych praw (i przeciwników), uległ perswazji braci, którzy błagali go, by nie sprowadzał wojennych nieszczęść na piastowskie krainy. Książę zgodził się poprzestać na odzyskaniu swego dziedzicznego Śląska. Odtąd jednak więzy Śląska z Polską uległy daleko idącemu osłabieniu. Władysław w żaden sposób nie podlegał władzy Krakowa, ale też nie miał zamiaru upominać się o zwierzchność nad wiecznie skłóconymi braćmi.

Wolał w spokoju korzystać z arabskich doświadczeń, zdobytych na krucjacie. To jemu zawdzięczamy pojawienie się na Śląsku mydła, łaźni publicznych i tolerancji religijnej, a także charakterystycznego hełmu garnczkowego - rolls-royce'a w średniowiecznej technologii uzbrojenia. Jeden z pierwszych, wykonanych na Śląsku, podarował zresztą swojemu bratu, Mieszkowi zwanemu Starym.

Kiedy dożywszy w zdrowiu 85 lat zmarł na zamku w Raciborzu w roku 1190, jego potomkom bliżej jednak było do Rzeszy niźli do Polski...


*Wielki koncert Guns N'Roses w Rybniku ZOBACZ ZDJĘCIA, WIDEO
*Tour de Pologne - wyścig kolarski ZOBACZ TRASĘ, ZDJĘCIA, WIDEO, ZAWODNIKÓW

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 27

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
SL
MOSZ RECHT CHOPIE
A
Ada
tak jedno jest pewne ze slascy piastowie zenili sie z germanskimi ksiezniczkami co doprowadzilo do germanizacji ich linii slaskich piastow.Ostatni piast byl wychowany na dworze we Wiedniu i polski to nie byla jego specialnosc.Moze wy w polsce macie inne zrudla historyczne ale w europie panuja inne poglady.Wy zyjecie w polsce w krzywym lustrze
a
ada
Niestety ta generacja to dzieci koministow oni innej historii nie znaja i przede wszyskim nie chca znac. Prawda jest zawsze szokujaca lepiej sie kapac w obludze.
a
ada
i znowu ty tutaj wiesz o co sie tu rozchodzi zakuta palo
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
Dziękuję za imponującą porcję rzetelnej historiografii. Zatem ta najnowsza opowiada się raczej za Władysławem. Jeśli chodzi o zdanie Benedykta Zientary, to sam spotkałem się z nieco innym aniżeli cytowane przez Pana:
"Osobiście opowiedziałem się za identyfikacją tego księcia raczej nie z samym mało ruchliwym Władysławem, lecz z jego słynącym z rycerskich przewag najstarszym synem Bolesławem Wysokim".
(Z posłowia w "Dziejach wypraw krzyżowych" Stevena Runcimana, poświęconego głównie polskim akcentom krucjat. Tamże niestety prof. Zientara błędnie podał Marian zamiast Michał Mendys.)
Wobec pana Mariusza Dworsatscheka odczuwam głęboki szacunek za piękne sformułowanie "bardzo prawdopodobny, aczkolwiek niemożliwy oczywiście do jednoznacznego udowodnienia". Uwielbiam historyków mimo całego swojego profesjonalizmu wciąż skromnych i krytycznych wobec własnych ustaleń.
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.

=======
Udział śląskich książąt Władysława Wygnańca i jego syna Bolesława Wysokiego (Boleslaus der Lange) w II wyprawie krzyżowej (1147-1149) jest przyjmowany powszechnie.
=======
A tu to mnie Pan zdziwił. Na ile mi wiadomo, istnieją dwie szkoły identyfikacji polskiego księcia w składzie armii Konrada, o którym wspomina bizantyjski historyk Jan Kinnamos. Według Mariana Mendysa to sam Władysław Wygnaniec, zdaniem Benedykta Zientary – Bolesław Wysoki. Czyli nie jeden i drugi, lecz jeden albo drugi. Czyżby pojawiły się jakieś nowe ustalenia, i to już tak bezdyskusyjne, że przyjmuje się je powszechnie?

=======
Jaksa z Miechowa to Jaksa z Kopanicy ?!
=======
Teza atrakcyjna, lecz wciąż dyskusyjna. Jak widać. :)

Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
...
... historia Slaska, to zwiazek z Niemcami, oraz z Czechami, ktore takze pozostawaly w silnych zwiazkach z Niemcami (historyczne zwiazki z Polska byly przejsciowe ).
Panujacy na Slasku pochodzili z malzenstw zawieranych z niemieckimi rodami.
Im dluzej, tym bardziej stawali sie Niemcami.
Klopoty bogatego Slaska zaczely sie w 1922 r. i "skonczyly" w 1945 r.
1945 r. to juz nie byly klopoty, to byla katastrofa
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
Oczywiście, że Władysław Wygnaniec i 500 śląskich rycerzy nie byli w Ziemi Świętej. Po raz kolejny przypominam, że chodzi o historię alternatywną, czyli taką, jak nigdy się nie zdarzyła.
Przy okazji muszę Pana zapytać, czy to Pan jest autorem artykułu "Polscy krzyżowcy" umieszczonego na portalu alehistoria.blox.pl, albo też czy ma pan zezwolenie autora na przeklejenie tu jego artykułu? Jeżeli nie, DZ byłby niestety zmuszony usunąć Pana wpis z uwagi na naruszenie prawa autorskiego. Uprzejmie proszę o szybkie wyjaśnienie tej kwestii.
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
G
Gość
Władysław Wygnaniec NIE BYŁ NIGDZIE NIE BYŁO TEŻ śLĄSKICH RYCERZY !!!!!!!!!

========================
BYŁ TAM HENRYK SANDOMIERSKI I MAŁOPOLSCY !!!!!!!!! RYCERZE

Najbardziej znanym czynem księcia sandomierskiego jest jednak wyjazd wraz z rycerzami polskimi w 1154 do Ziemi Świętej, gdzie zapragnął bronić Jerozolimy przed Saracenami. Spędził tam zapewne rok, skąd powrócił w nimbie świętości.
Jan Długosz
A gdy przybył szczęśliwie do Ziemi Świętej, uczciwszy pobożnie grób Zbawiciela, złączył się z rycerstwem króla Jerozolimskiego Baldwina i z wielką odwagą i poświęceniem walczył przeciwko Saracenom, pragnąc pozyskać wieniec męczeński. Lecz gdy nie udało mu się tego szczęścia dostąpić, zabawiwszy tam rok cały i straciwszy znaczną liczbę rycerzy, już to w boju poległych, już odmienności powietrza znieść niemogących, wrócił zdrowo do ojczyzny. Tu od braci swoich, Bolesława i Mieczysława [prawdopodobnie chodzi o Mieszka], i przedniejszych panów polskich z wielką czcią i radością powitany został. Z jego to opowieści poczęła się dopiero szerzyć i upowszechniać w Polsce wiadomość o stanie, położeniu i własnościach Ziemi Świętej, niemniej o krwawych i zaciętych wojnach, które w jej obronie toczono z barbarzyńcami.
M
MAŁOPOLSKA
TAK TWORZY AUTOR TEJ FIKCJI "Przeszła ona do historii jako druga wyprawa krzyżowa, a Ślązacy chlubnie zapisali się w jej annałach. W roku 1147 podczas wielkiej bitwy z Turkami pod Doryleum ich zaskakujący atak przechylił szalę zwycięstwa na stronę krzyżowców. Odegrali też decydującą rolę w zwycięskim szturmie Damaszku (zakończonym przerażającą, nawet jak na średniowieczne realia, rzezią mieszkańców). Przez długie lata pamiętano w krajach Półksiężyca bojowe zawołanie "Lyj im!", a przerażającym Ślązakiem-wielkoludem tureckie matki straszyły niegrzeczne dzieci. Udział w krucjacie korzystnie wpłynął na zdrowie i kondycję księcia Władysława. Długoletnie stosowanie się do medycznych i higienicznych wskazówek arabskich lekarzy znacznie przedłużyło mu życie. "

TAKA JEST PRAWDA
===================
Na wezwanie papieża Eugeniusza III i Bernarda de Clairveaux w 1145 roku rycerstwo Europy stanęło do drugiej krucjaty przeciwko muzułmanom. Wodzem wyprawy został król Francji Ludwik VII. Obok niego stanął król niemiecki Konrad III Sztauf. I tu zaczyna się „sprawa polska” w wyprawach krzyżowych.

Król Niemiec przyłączył się do krucjaty po tym, jak nie udała się jego interwencja w Polsce w obronie Władysława II Wygnańca, najstarszego z synów Krzywoustego walczącego z młodszymi braćmi o władzę. Walkę tę z Mieszkiem Starym i Bolesławem Kędzierzawym, Władysław przegrał i to mimo pomocy króla Konrada III. W konsekwencji musiał schronić się na jego dworze w Niemczech. Wojna Władysława Wygnańca wspomaganego przez króla niemieckiego z młodszymi braćmi zakończyła się porozumieniem stron. Jednym z elementów tego porozumienia było przekazanie Konradowi przez młodszych braci Wygnańca, w charakterze zakładnika jednego z młodszych Piastowiczów. Prawdopodobnie był nim Henryk Sandomierski lub małoletni Kazimierz Sprawiedliwy (źródła niestety nie podają jego imienia). W wyprawie do Ziemi Świętej zorganizowanej w 1146 roku przez Konrada III wziął udział polski książę, prawdopodobnie był to właśnie Henryk Sandomierski. Pod jego sztandar zaciągali się polscy rycerze. Musiało być ich wielu, bo gdy w 1147 roku wyprawa króla niemieckiego dotarła do Bizancjum, tamtejszy kronikarz Jan Kinnamos zauważył, że pośród Niemców, Francuzów i Czechów był książę, który „przewodził Lechitom, plemieniu scytyjskiemu, które zamieszkuje w pobliżu zachodnich Węgrów”.
Nie ulega więc wątpliwości, że wśród krzyżowców byli Polacy. Czy przewodził im Henryk Sandomierski, tego nie wiadomo. Prawdopodobnie wśród polskiego rycerstwa w Ziemi Świętej był też Jaksa z Miechowa. Druga krucjata zakończyła się jednak niepowodzeniem. Udział polskich rycerzy w tej wyprawie jest do końca nie wyjaśniony i pozostaje małą tajemnicą. Nie wiemy, czy wsławili się jakimiś wyjątkowymi czynami. Z milczenia źródeł na ich temat, można wnosić, że niczym się nie wyróżnili. W 1149 roku Henryk Sandomierski i Jaksa z Miechowa pojawili się z powrotem w Polsce. W czasie ich udziału w krucjacie bliskowschodniej, Mieszko Stary prawdopodobnie wziął udział w krucjacie połabskiej. Jej celem było pogańskie państwo Obodrzyców. Według kronikarzy, Jaksa z Miechowa był raz jeszcze obecny w Jerozolimie, prawdopodobnie w latach 1162-1163. Odnotowały to dwa małopolskie roczniki.
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam Pana!
Dziękuję za odpowiedź. "Historia Górnego Śląska" to znakomite opracowanie. Chodzi mi jednak o przyczyny wątpliwości prof. Zientary. W przeciwieństwie do nas nie zmyślił sobie daty zgonu księcia, lecz podając 1159 zastrzegł, że sprawa nie jest w pełni jasna. Niewątpliwie bazował tu na jakimś źródle, ciekaw jestem, na jakim.
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
Dziękuję za kolejny rzeczowy głos.
Muszę jednak zaprzeczyć, jakoby zdarzyły się nam merytoryczne wpadki. To, co Pan tak właśnie sklasyfikował, w istocie również jest alternatywną historią, tyle że na bardziej uniwersalną skalę (jak się bawić, to się bawić...). Zapewniam, iż obaj autorzy doskonale wiedzą, kto dostał lanie pod Doryleum, do jakiej kompromitacji krzyżowców doszło pod Damaszkiem, co miało miejsce w Krzyszkowie i jak dokonał życia Władysław Wygnaniec. A propos tego ostatniego – czy wie Pan coś więcej na temat owych wątpliwości co do daty rocznej śmierci? Znam wersję prof. Zientary, ale być może nowsze opracowania stwierdzają inaczej. Gdyby Pan znał takowe i znalazł czas skrobnąć 2-3 zdania, byłbym wdzięczny.
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
T
Tomasz Borówka / DZ
Witam.
Skoro rzecz na tyle Pana zafrapowała, że aż zaczął Pan sprawdzać w Wikipedii, to być może zainteresuje Pana też, że wg prof. Benedykta Zientary, jednego z najwybitniejszych polskich mediewistów, data roczna śmierci Władysława Wygnańca w roku 1159 nie jest pewna. Oczywiście niejasności muszą być stosunkowo drobne, ale ponoć nie wiadomo, czy zmarł dokładnie w tym roku. W naszej historii alternatywnej (bo to jest historia alternatywna, a nie "bełkot", jak raczył się Pan ze śmiertelną a chyba jednak nadmierną powagą wyrazić) pozwoliliśmy sobie zaszaleć na całego, wydłużając życie księcia o kilkadziesiąt lat.
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
E
Euro
Trzeci odcinek "Alternatywnej historii Śląska" pt. "Władysław I Śląski, czyli śląscy rycerze w Damaszku", niestety jest mniej śmieszny, niż dwa poprzednie: "Slisky - prawdziwa historia celtyckiego napoju" i "US Army i wiara Jaremy: cała prawda o cerkwiach na Śląsku", a na dodatek nie jest wolny od błędów faktograficznych.

1. "W roku 1147 podczas wielkiej bitwy z Turkami pod Doryleum ich zaskakujący atak przechylił szalę zwycięstwa na stronę krzyżowców."
Autorzy pomylili dwie bitwy pod Doryleum (gr. Dorylaion).
W pierwszej bitwie, stoczonej 1 lipca 1097 r., połączone oddziały krzyżowców i Bizantyjczyków zadały klęskę Turkom Seldżuckim, natomiast w drugiej bitwie 25 października 1147 r. armia seldżucka zmasakrowała wojska krzyżowców.

2. "Barbarossa w roku 1157 wyprawił się z potężną armią na Polskę. O dziwo, Władysław mając widoki na pełną egzekucję swych praw (i przeciwników), uległ perswazji braci (...). Książę zgodził się poprzestać na odzyskaniu swego dziedzicznego Śląska."
W rzeczywistości cesarz Fryderyk I Barbarossa przyjął hołd lenny księcia Bolesława IV Kędzierzawego w Krzyszkowie pod Poznaniem w 1157 r. ("polska Canossa"). Bolesław IV został zmuszony do uznania formalnej zależności Polski od Cesarstwa, a także musiał przyrzec, że przybędzie na następny zjazd Rzeszy do Magdeburga, na którym miała zapaść decyzja odnośnie do roszczeń Władysława Wygnańca. Jednakże dopiero po śmierci Władysława (1159) i jego żony Agnieszki (Agnes von Babenberg) w 1163 roku ich synowie, Bolesław I Wysoki i Mieszko I Plątonogi, powrócili na Śląsk.

3. "Kiedy dożywszy w zdrowiu 85 lat zmarł na zamku w Raciborzu w roku 1190."
W rzeczywistości książę Władysław II Wygnaniec, urodzony w 1105 r., zmarł w 1159 r., a więc w wieku 54 lat, na zamku w Altenburgu w Turyngii.

Czyżby autorzy Tomasz Borówka i Ryszard Parka stracili wenę twórczą ("être en veine") ?!

PS. Autorom należy się jednak uznanie, jak trafnie zauważył @ed (gość): "To jest dowód (jeden z dowodów) na to jak skrzętnie historia Śląska była zakłamywana i utajniana, inaczej można powiedzieć polonizowana! A prawdziwa historia jest inna od tej z podręczników szkolnych (polskich).
T
Tomasz Borówka / DZ
Tomasz Borówka / DZ (gość), 13.07.12, 11:58:04

Witam.
Chciałem zwrócić Pana uwagę na słowo ALTERNATYWNA w tytule naszego cyklu.
Cieszę się, że zainspirowaliśmy Pana do sprawdzenia w Wikipedii, jak się rzeczy miały w rzeczywistości historycznej. Proszę mi wierzyć, że lektura książek poświęconych średniowieczu, a szczególnie krucjatom, byłaby jeszcze ciekawsza. Zachęcam!
Pozdrawiam.
Tomasz Borówka / DZ
Dodaj ogłoszenie