Wyszukiwarka wyborcza

Wybory Parlamentarne

Sprawdź wyniki wyborów w Twoim okręgu

Andre Agassi, czyli pół wieku z rajskim ptakiem tenisa - legenda białego sportu obchodzi 50. urodziny

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
ASSOCIATED PRESS/East News
W środę (29 kwietnia) obchodzi 50. urodziny i bez nadmiernej egzaltacji można napisać, że nie było nigdy wcześniej takiego tenisisty i być może nigdy już nie będzie. Andre Agassi był (nadal jest) jedyny w swoim rodzaju.

Fascynował i irytował. Wygrał w tenisie wszystko co się dało, by po latach wyznać, że go nienawidzi. Mimo to rakietę powiesił na kołku dopiero w wieku 36 lat. Wyznaczył nowe standardy w tym sporcie - modowe, bo od początku zawodowej kariery szokował konserwatystów krzykliwymi strojami. Jego kariera pełna była wzlotów i upadków. Nierzadko spektakularnych, bo w pewnym momencie wypadł nawet z pierwszej setki rankingu ATP, by później wrócić silniejszy niż kiedykolwiek. Nic nie było w jego przypadku oczywiste...

Nawet kolejność, w jakiej zaczął kolekcjonować wielkoszlemowe tytuły. Po raz pierwszy świat usłyszał o Andre Agassim w 1988 roku, gdy jako 18-latek został objawieniem Roland Garros. Dotarł aż do półfinału, gdzie stoczył zacięty, pięciosetowy pojedynek ze znajdującym się wówczas u szczytu formy Matsem Wilanderem (Szwed zdobył w tamtym roku trzy wielkoszlemowe tytuły).

„Straszliwe petardy z forhendu, zaskakująco plasowane uderzenia z dwuręcznego forhendu (...) I ta pasja, ta widoczna frajda, z jaką grzmocił w piłkę, choć czasem do zdobycia punktu wystarczyło po prostu przebić ją za siatkę” - tak relacjonował jego grę w tamtym spotkaniu nie istniejący już miesięcznik „Sportowiec”. Autor (i nie tylko on) wróżył młodemu Amerykaninowi wspaniałą karierę i ten faktycznie ją zrobił...

Choć swój pierwszy turniej Wielkiego Szlema wygrał wcale nie na paryskiej ziemi, tylko na trawie Wimbledonu. W miejscu, które przez pierwsze lata kariery konsekwentnie omijał. Nie pasowała mu nawierzchnia - szybsza niż obecnie i nie pasująca do jego stylu gry, opartego na mocnych uderzeniach z głębi kortu (w tamtych czasach w Londynie wygrywali głównie tenisiści bazujący na serwisie i woleju). Przeszkadzał również dress code z dominującą przewagą bieli. On wolał dżinsowe spodenki i pstrokate koszulki. Stąd też wzięły się porównania do rajskiego ptaka (później do pirata, o tym za chwilę).

Długo nie mógł się również przekonać do Australian Open, za to gdy już zaczął podróżować do Melbourne okazało się, że to jedno z jego ulubionych miejsc do gry. Aż cztery ze swoich ośmiu wielkoszlemowych tytułów wywalczył właśnie tam. Dwa razy wygrał również nowojorskie US Open.

W Paryżu również w końcu mu się udało, ale dopiero w 1999 roku. Wcześniej dwa razy przegrywał w finale. Za pierwszym razem (1990 rok) z powodu... włosów. Kolejny paradoks, bo we wczesnych latach kariery Agassi imponował bujną czupryną, była ona jednym z jego znaków rozpoznawczych.

Po latach okazało się, że była to mistyfikacja, bo Amerykanin łysieć zaczął już w wieku 19 lat i by nie psuć sobie wizerunku idola nastolatek zaczął grać w peruce. A ta rozleciała mu się pod prysznicem na dzień przed tamtym finałem. Pospinał ją spinkami, ale jak sam przyznał na korcie bardziej niż meczem martwił się, by nie odpadły mu włosy. Dopiero w 1994 roku zdobył się na odwagę i ogolił na zero. Od tej pory na głowie nosił co najwyżej kolorowe chusty.

Był u szczytu kariery (oprócz wielkoszlemowych tytułów dorzucił jeszcze złoty medal olimpijski w Atlancie, w 1996 r.), gdy nagle przytrafił mu się spektakularny kryzys. Po części z powodu problemów zdrowotnych, ale również dlatego, że przyłapano go na braniu narkotyków. Napisał wówczas list do ATP, w którym zapewniał, że zażył metamfetaminę przypadkiem, bo ktoś dosypał mu ją do napoju i skończyło się tylko na ostrzeżeniu. Po latach przyznał, że skłamał... W końcu jednak odstawił narkotyki, wziął się do pracy i... (patrz wyżej).

W życiu osobistym również miewał wzloty i upadki. Szokował swoich fanów (a zwłaszcza fanki) związkiem z aktorką i piosenkarką Barbrą Streisand, starszą od niego o... 28 lat. Jego małżeństwo z aktorką Brooke Shields nie przetrwało próby czasu, podobnie jak kilka innych związków.

W końcu się jednak ustatkował, u boku niemniej słynnej (a w sumie nawet bardziej) od siebie Steffi Graf. Tenisowa para poznała i zakochała się w sobie w 1999 roku i jest razem do dziś. Jak stwierdził kiedyś, pół żartem pół serio, Agassi - ich małżeństwo jest udane, bo nigdy nie grają ze sobą w tenisa.

Chociaż w taki dzień jak ten, być może zrobią wyjątek...

ZOBACZ TEŻ:

Wideo

Materiał oryginalny: Andre Agassi, czyli pół wieku z rajskim ptakiem tenisa - legenda białego sportu obchodzi 50. urodziny - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3