Ann Cleeves „Dziki ogień”. Recenzja: niszcząca siła plotki i zbrodnia na Szetlandach. Świetny finał bestsellerowej serii kryminalnej

Maria Olecha-Lisiecka
Maria Olecha-Lisiecka

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Rozstania z ulubionymi bohaterami są zawsze dla czytelników trudne. Dlatego czytając „Dziki ogień” Ann Cleeves, ósmą i ostatnią część serii szetlandzkiej, jednej z moich ulubionych serii kryminalnych, świadomie dawkowałam sobie lekturę. Wiedziałam, że im szybciej przeczytam, tym szybciej przyjdzie mi się rozstać z Jimmym Perezem, Willow Reeves, Sandym Wilsonem i pozostałymi bohaterami.

Misternie utkana zagadka i surowy klimat Szetlandów

Ann Cleeves jak mało która pisarka kryminałów wie, co jest istotą tego gatunku. Potrafi też skonstruować ciekawą fabułę i niebanalną zagadkę, misternie utkaną. Do tego niepowtarzalny, surowy klimat Szetlandów, wysp jakby wprost stworzonych, aby osadzić tam akcję powieści kryminalnych i przepis na bestsellerowy kryminał mamy gotowy.

Jednak tym, za co najbardziej cenię Cleeves, jest jej styl. Autorka nie ukrywa, że ciekawią ją ludzie, to, co robią, o czym myślą, jak się zachowują, jakie podejmują decyzje i jakie emocje przeżywają. Pisze w specyficzny sposób, wchodząc głęboko w postaci, które stworzyła, zarówno te pierwszo- jak i drugoplanowe. Narrator w kryminałach Ann Cleeves jest równie wścibski, co główny bohater.

Ale przecież Jimmy Perez musi zadawać najbardziej dziwne pytania i sprawdzać każdy trop, aby znaleźć mordercę, a czytelnik razem z nim. I tu ciekawostka: przeczytałam cała serię szetlandzką, ale tylko raz udało mi się poprawnie wytypować mordercę przed poznaniem zakończenia. Było to w „Bieli nocy”. Ann Cleeves jest mistrzynią w podrzucaniu wiarygodnych, choć ślepych tropów i myleniu czytelników.

Przeczytajcie koniecznie

Plotki rozprzestrzeniają się jak dziki ogień

W „Dzikim ogniu” do końca nie miałam pojęcia, kto zabił. W tym tomie poznajmy angielską rodzinę Flemingów, która przeprowadziła się na Szetlandy z Londynu. Dla małżonków Heleny i Daniela to ma być nowy początek i szansa na uratowanie małżeństwa. Para ma dwoje dzieci, w tym autystycznego syna Christophera. Wkrótce po ich wprowadzeniu się do nowego domu na Szetlandach, dotychczasowy właściciel posesji popełnia samobójstwo.

Na Flemingów pada cień podejrzeń. Otrzymują groźby, ktoś wysyła im rysunki szubienicy. Gdy w budynku obok ich domu zostaje odnalezione ciało młodej opiekunki do dzieci, sytuacja staje się jeszcze trudniejsza. Plotki o tej rodzinie rozprzestrzeniają się jak dziki ogień…

Helena prosi o pomoc Jimmy’ego, a ten ochoczo na to przystaje, bo pamięta, że Helena była koleżanką jego ukochanej Fran. Tylko czy Perez ma obiektywny ogląd sprawy? Czy nie za wcześnie skreślił z listy podejrzanych Helenę? Dodajmy do tego fakt, że sporo dzieje się w jego życiu prywatnym. Szykuje się sporo zmian, na które introwertyczny policjant nie jest gotowy...

Antagonizmy między miejscowymi a przyjezdnymi

Tym razem Ann Cleeves bierze na tapet antagonizmy między miejscowymi (Szetlandczykami) a przyjezdnymi (Anglikami). Problem stary jak świat. Autorka pisze o nim jednak z dużym wyczuciem, pokazując, że często wrogość ta jest podskórna, nie do końca uświadomiona, zdefiniowana i przepracowana, a już na pewno nieuzasadniona. Jak w krzywym zwierciadle widać, że atakując na różne sposoby innych (obcych) ludzie próbują odsunąć na bok własne problemy, zatuszować swoje życiowe porażki i wyrzucić z głowy demony. Tyle że to droga donikąd.

Sporo miejsca w tej książce autorka poświęca też plotce, a konkretnie temu, jak fatalne może nieść ona skutki i jak bardzo może być krzywdząca, zwłaszcza, jeśli rozprzestrzenia się lotem błyskawicy w małej społeczności. Cleeves pokazuje, jak łatwo można kogoś zaszczuć i opleść pajęczyną domysłów i niedomówień.

„Dziki ogień” to bez wątpienia jedna z lepszych części serii. Gdybym jednak miała wskazać moje ulubione, byłyby to: „Błękit błyskawicy”, „Czerń kruka” i „Grząska ziemia”, a potem „Biel nocy” i „Martwa woda” oraz właśnie „Dziki ogień”. Przeczytałam z dużą przyjemnością ten kryminał i oczywiście polecam!

Ann Cleeves, „Dziki ogień”, tłum. Sławomir Kędzierski, Czwarta Strona, 2020, 472 strony

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie