AstraZeneca i Johnson&Johnson nie dla katolików? Wirusolog: "Te tezy to mocne nadużycie i manipulacja" [ROZMOWA]

Dorota Abramowicz
Dorota Abramowicz
Nie milkną kontrowersje po opublikowaniu komunikatu Konferencji Episkopatu Polski, w którym czytamy, że katolicy nie powinni się godzić - jeśli mają wybór - na szczepienia AstraZeneką oraz Johnson&Johnson, gdyż przy ich produkcji korzystano "z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów". - Gdybyśmy nie pracowali na liniach wyhodowanych z dawniej pobranych komórek, nie byłoby nie tylko szczepionek na wirusa SARS-CoV-2, ale także np. badania biologii nowotworów i wielu leków nie tylko na choroby nowotworowe - mówi prof. Krystyna Bieńkowska-Szewczyk, wirusolog, profesor nauk biologicznych z Uniwersytetu Gdańskiego. - Bez tego nie udałoby się wyeliminować wirusa polio, powodującego kalectwo i śmierć dziesiątków tysięcy dzieci. Nie szczepilibyśmy dzieci na odrę, świnkę czy różyczkę.

Komunikat, podpisany przez bp. Józefa Wróbla, przewodniczącego Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych wzbudził w ostatnim czasie wiele pytań i kontrowersji. Czytamy w nim, że technologia produkcji szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson budzi poważny sprzeciw moralny, gdyż w ich produkcji korzysta się z linii komórkowych stworzonych na materiale biologicznym pobranym od abortowanych płodów. Jak to wygląda z punktu widzenia naukowca?

Tezy zawarte w komunikacie są mocnym nadużyciem i manipulacją i nie mają nic wspólnego z rzetelną wiedzą. Cała biologia komórki, wirusologia, badania nowotworów opierają się na hodowli komórek w laboratoriach. Są to komórki pochodzenia zwierzęcego, ludzkiego, pobrane z różnego rodzaju tkanek w różnym okresie życia. Najwięcej jest komórek pobranych z tkanki nowotworowej. I taką była pierwsza komórka hodowana w laboratorium pobrana od Henrietty Lacks w 1951 r., której komórki rakowe są źródłem linii komórkowej HeLa.

Polska igłą podzielona. Kim są ludzie, którzy wierzą lub nie...

Skąd pochodzą komórki, o których czytamy w komunikacie Episkopatu Polski?

Były one pobrane z tkanek embrionalnych w latach 70-ych ubiegłego wieku. Na pewno nikt nie pozyskiwał tych embrionów w celu pobrania komórek, tkanki te były dostępne prawdopodobnie wskutek poronienia. W naturze często dochodzi do poronień, a jeśli nawet embrion pochodził z aborcji, nikt jej nie wykonał specjalnie, by pozyskać komórki.

Jak konkretnie pozyskało się te komórki?

Pobiera się kilka komórek z tkanki, która jest umierającą na takiej samej zasadzie, jak przy transplantacji narządów. Ktoś umiera i lekarze pobierają od niego nerkę, by przeszczepić innej osobie, dając jej życie. Takich linii wyhodowanych z dawno temu pobranych komórek w tej chwili są dziesiątki i nie są one wyłącznie stosowane do produkcji szczepionek. W jakiś sposób można powiedzieć, że te komórki dostały nieśmiertelne życie. I nie mówimy tu o embrionie, pozyskiwaniu płodów, ale o pojedynczych komórkach!

Nie wiadomo, z jakiej tkanki je pobrano?

Minęło kilkadziesiąt lat i trudno do tego dojść. Zwłaszcza, że od tego czasu komórki te przeżyły miliony pasaży, czyli przenosin ze starego do nowego naczynia hodowlanego, zawierającego świeżą pożywkę. Komórki w naczyniach hodowlanych są aktywne czasami dzień, czasami dwa, czasami parę tygodni, po czym się dzielą albo obumieraja. Jeśli się dzielą, zmieniamy pożywkę, naczynia hodowlane i komórki dalej rosną. Linie, których się używa w rutynowym laboratorium, mają za sobą miliony takich pasaży. Dlatego mówiąc o ich pochodzeniu od komórki pobranej w z embrionu w ubiegłym wieku, równie dobrze możemy mówić, że my pochodzimy od neandertalczyka. To jest naprawdę ogromna przestrzeń czasowa i genetyczna, dzieląca od pierwotnie pobranych komórek.

Czy naukowcy muszą pracować na tych liniach komórkowych?

Gdybyśmy nie pracowali na nich, nie byłoby nie tylko szczepionek na wirusa SARS-CoV-2, ale także np. badania biologii nowotworów i wielu leków nie tylko na choroby nowotworowe! Bez tego nie udałoby się wyeliminować wirusa polio, powodującego kalectwo i śmierć dziesiątków tysięcy dzieci. Nie szczepilibyśmy dzieci na odrę, świnkę czy różyczkę. To chyba lepiej, że takie leki, ratujące dziesiątki istnień ludzkich testuje się na komórkach, a nie na zwierzętach. I nikt przy tym nikogo nie zabija. Bez tego nie byłoby w ogóle współczesnej medycyny i biologii molekularnej. Stąd moje duże oburzenie komunikatem Episkopatu Polski.

Ludzie, którzy tego nie zrozumieją, mogą wyobrażać sobie niestworzone rzeczy. Jest to ogromne nieporozumienie i bardzo szkodliwe działanie. Mamy bowiem zupełnie inne relacje między tymi komórkami pobranymi z tkanki, która kilkadziesiąt lat temu i tak by obumarła, a liniami komórkowymi, które dziś służą człowiekowi. Tamte komórki tak naprawdę zostały w pewien sensie unieśmiertelnione przez to, że cały czas się dzielą. W przypadku szczepionek hoduje się w nich te RNA wirusy, które służą jako przenośniki materiału koronawirusowego. Te wirusy, np. adenowirusy (tzw. wektory) są tak zmienione, że są niezdolne do samodzielnego życia. Linie komórkowe dostarczają im składników, które pomagają im utworzyć nowe cząstki wirusowe. Takie wektory przeniosą materiał stanowiący szczepionkę do naszego organizmu, ale już nie mogą się w nim namnożyć.

Skąd dziś naukowcy zdobywają linie komórkowe?

Kupujemy je, a potem dalej hodujemy w laboratorium. Wydaje się, że skoro używa się ich do ważnych celów naukowo-badawczych związanych z medycyną, to jest to najlepsza rzecz, jaką można z nimi zrobić. Słowa o "nadużyciach" są oburzające.

"Nadużycie" to nie jedyne określenie. Aktywistka antyaborcyjna Kaja Godek powiedziała w jednym z wywiadów, że w celu pozyskania komórek doszło do "morderstwa z zimna krwią i premedytacją".

Uważam, że mówienie takich rzeczy jest przestępstwem. Zarzuty tej pani są nonsensowne i absurdalne, więc nie chcę się do nich odnosić. Ale jeśli wykształcony hierarcha oficjalnie mówi, że „katolicy nie powinni godzić się na szczepienie tymi szczepionkami”, to musi sobie zdawać sprawę, że w konsekwencji tysiąc ludzi nie weźmie szczepionki, przez co kilkanaście osób może ciężko zachorować, a nawet umrzeć na Covid-19. Czy to można pogodzić ze standardami etycznymi?

Czy kiedykolwiek komisje etyczne w Polsce, czuwające nad badaniami naukowymi, podważyły sens użycia linii komórkowych?

Nigdy, na całym świecie. Komisje etyczne wymagają od nas bardzo dokładnych planów doświadczeń na organizmach żywych, czyli na zwierzętach. W przypadku ludzi wymagania są szczególnie restrykcyjne. Pobierając jakiekolwiek próbki od pacjentów, musimy mieć ich zgodę na każdą procedurę medyczną i badawczą, kwestie etyczne są bardzo dokładnie sprawdzane w każdym projekcie naukowym. Proszę też zwrócić uwagę, że na opakowaniach niektórych leków i kosmetyków widnieje napis "Nie testowano na zwierzętach". Co to znaczy? Że testowano je na komórkach! A wie pani dlaczego? Dlatego, że komórki są najlepszym dostępnym źródłem informacji naukowych. Nie stworzą żadnego organizmu, który wskutek testów będzie mógł ucierpieć.

Kolno wolne od koronawirusa

Wideo

Komentarze 19

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

I earned $5000 ultimate month by using operating online only for 5 to 8 hours on my computer and this was so smooth that i personally couldn’t accept as true with before working on this website.CXsd if you too need to earn this sort of huge cash then come and be part of us. do this internet-website online…………

See....... W­W­W.P­A­Y­B­U­Z­Z­1.C­O­M

G
Gość

Episkopat to durnie, bo nie wiedzą, że Watykan zabrał głos w tej sprawie i potwierdził dużo wcześniejsze stanowisko, że te szczepionki mogą być stosowane.

A może stracili kontakt z Watykanem i zakładają sektę?

G
Gość
18 kwietnia, 0:26, Gość:

"Czy jestem „antyszczepionkowcem”? Nie. Czy wierzę w teorię płaskiej Ziemi? Nie. Czy jestem sceptykiem i w związku z tym podchodzę sceptycznie również do tematu bezpieczeństwa i skuteczności szczepień? Tak. Czy uważam, że polski i światowy system kwalifikacji do szczepień jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser? Owszem. Czy uważam, że szczepionki NIE SĄ w 100% bezpieczne, pomimo zapewnień niektórych „specjalistów” i miłośników szczepień? Jak najbardziej. Jeśli natomiast ktoś uważa, że szczepionki są w 100% bezpieczne, to wytłumaczcie mi, dlaczego producenci szczepionek na ulotkach do nich załączonych wymieniają cały szereg możliwych powikłań, w tym ciężkie i nieodwracalne choroby neurologiczne oraz śmierć? Czy możliwość poniesienia śmierci w wyniku przyjęcia preparatu może być równoznaczna ze 100% bezpieczeństwem? Wiem, że ciężkich powikłań można też dostać po ibupromie. Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś mnie albo moich rodziców zmuszał, pod groźbą grzywny, do brania ibupromu lub jakiegokolwiek innego preparatu niosącego ze sobą ryzyko powikłań.

Zastanówmy się zatem, dlaczego aż tylu rodziców w Polsce i na świecie nie chce szczepić swoich dzieci. Chcą, żeby umarły na „niezwykle groźne choroby” zakaźne? Bawią się w doktora Dundersztyca i marzą o wybuchu epidemii i śmierci milionów ludzi? Wątpię. A może mają inny powód? Nie zamierzam dyskutować na temat słuszności przymuszania kogokolwiek do poddawania siebie albo swojego dziecka ryzykownym zabiegom medycznym „dla dobra ogółu”, bo zdania na ten temat są i pewnie zawsze będą podzielone.

Mam za to pytanie do tych z Was, którzy szczepią siebie lub swoje dzieci. Ile razy przeczytaliście ulotkę załączoną do szczepionki, przed wyrażeniem zgody na szczepienie? Ile razy lekarz powiadomił Was o możliwych powikłaniach i o właściwym sposobie postępowania w przypadku ich wystąpienia? Ile razy zrobiliście sobie lub dziecku badania wykluczające alergie na składniki szczepionki, lub na obecność chorób, które stanowią kategoryczne przeciwwskazanie do szczepienia? Czy rodzic, który szuka pomocy, ponieważ nie został przez lekarza poinformowany o możliwych skutkach ubocznych i którego dziecko po szczepieniu doznało ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu jest „antyszczepionkowcem”? „Płaskoziemcem? A może po prostu jest osobą, która została poszkodowana przez wadliwy system kwalifikacji do szczepień, według którego lekarze zezwalają na szczepienia bez przestrzegania jakichkolwiek procedur.

W Polsce nie ma systemu odszkodowań, dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu wskutek podania leku lub szczepionki. Rodzice przymuszani pod groźbą grzywny (zresztą, niezgodnie z prawem) do zaszczepienia swojego dziecka, zostają w przypadku wystąpienia NOP-u zupełnie sami z chorym dzieckiem, które niekiedy wymaga specjalnej opieki i niezwykle kosztownego leczenia. Gdzie wtedy jesteście, drodzy miłośnicy szczepień? Pomagacie takim rodzinom? Czy jedyne co Was interesuje to lajkowanie głupich memów w internecie, które bezrefleksyjnie wyśmiewają „antyszczepionkowców”?

Czy ktokolwiek z Was w ogóle wie, czym różni się obecny kalendarz szczepień do kalendarzy sprzed, dajmy na to, 10 lat? Interesuje Was rosnący problem występowania ciężkich NOP-ów w Polsce i na świecie? Nie? W takim razie polecam niektórym osobom, aby czasami zrobiły mały research i zastanowiły się, dlaczego ktoś ma na dany temat inne zdanie od nich. Bycie ignorantem musi być bardzo wygodne. Obyście tylko nie musieli kiedyś przez własne doświadczenia zmieniać diametralnie swoich poglądów."

Jesteś po prostu de.bilem.

E
Ehh

Tak się wydaje ale to nie jest prosty dylemat,takze Kościół ma z tym problem,bo z jednej strony praca na genetyka i embrionami jest ograniczona ...etycznie a z drugiej strony sa kraje w ktorych etyka kościelna jest....drugorzedna.Ciezko zająć stanowisko a jeszcze dochodzi czysta chęć zysku krótkoterminowego .

G
Gość
18 kwietnia, 4:56, Zrzuty:

Etyka, moralność, złudna wolność. Pierwsze zdjęcie mówi wszystko 666.

Wiele symboli i przekazów podprogowych pokazywane nam jest w mediach, telewizji, "popkulturze".

Jednak ludzie zajęci są tak swoją niewolniczą codziennością, że nie dostrzegają prostych znaków.

G
Gość
18 kwietnia, 00:26, Gość:

"Czy jestem „antyszczepionkowcem”? Nie. Czy wierzę w teorię płaskiej Ziemi? Nie. Czy jestem sceptykiem i w związku z tym podchodzę sceptycznie również do tematu bezpieczeństwa i skuteczności szczepień? Tak. Czy uważam, że polski i światowy system kwalifikacji do szczepień jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser? Owszem. Czy uważam, że szczepionki NIE SĄ w 100% bezpieczne, pomimo zapewnień niektórych „specjalistów” i miłośników szczepień? Jak najbardziej. Jeśli natomiast ktoś uważa, że szczepionki są w 100% bezpieczne, to wytłumaczcie mi, dlaczego producenci szczepionek na ulotkach do nich załączonych wymieniają cały szereg możliwych powikłań, w tym ciężkie i nieodwracalne choroby neurologiczne oraz śmierć? Czy możliwość poniesienia śmierci w wyniku przyjęcia preparatu może być równoznaczna ze 100% bezpieczeństwem? Wiem, że ciężkich powikłań można też dostać po ibupromie. Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś mnie albo moich rodziców zmuszał, pod groźbą grzywny, do brania ibupromu lub jakiegokolwiek innego preparatu niosącego ze sobą ryzyko powikłań.

Zastanówmy się zatem, dlaczego aż tylu rodziców w Polsce i na świecie nie chce szczepić swoich dzieci. Chcą, żeby umarły na „niezwykle groźne choroby” zakaźne? Bawią się w doktora Dundersztyca i marzą o wybuchu epidemii i śmierci milionów ludzi? Wątpię. A może mają inny powód? Nie zamierzam dyskutować na temat słuszności przymuszania kogokolwiek do poddawania siebie albo swojego dziecka ryzykownym zabiegom medycznym „dla dobra ogółu”, bo zdania na ten temat są i pewnie zawsze będą podzielone.

Mam za to pytanie do tych z Was, którzy szczepią siebie lub swoje dzieci. Ile razy przeczytaliście ulotkę załączoną do szczepionki, przed wyrażeniem zgody na szczepienie? Ile razy lekarz powiadomił Was o możliwych powikłaniach i o właściwym sposobie postępowania w przypadku ich wystąpienia? Ile razy zrobiliście sobie lub dziecku badania wykluczające alergie na składniki szczepionki, lub na obecność chorób, które stanowią kategoryczne przeciwwskazanie do szczepienia? Czy rodzic, który szuka pomocy, ponieważ nie został przez lekarza poinformowany o możliwych skutkach ubocznych i którego dziecko po szczepieniu doznało ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu jest „antyszczepionkowcem”? „Płaskoziemcem? A może po prostu jest osobą, która została poszkodowana przez wadliwy system kwalifikacji do szczepień, według którego lekarze zezwalają na szczepienia bez przestrzegania jakichkolwiek procedur.

W Polsce nie ma systemu odszkodowań, dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu wskutek podania leku lub szczepionki. Rodzice przymuszani pod groźbą grzywny (zresztą, niezgodnie z prawem) do zaszczepienia swojego dziecka, zostają w przypadku wystąpienia NOP-u zupełnie sami z chorym dzieckiem, które niekiedy wymaga specjalnej opieki i niezwykle kosztownego leczenia. Gdzie wtedy jesteście, drodzy miłośnicy szczepień? Pomagacie takim rodzinom? Czy jedyne co Was interesuje to lajkowanie głupich memów w internecie, które bezrefleksyjnie wyśmiewają „antyszczepionkowców”?

Czy ktokolwiek z Was w ogóle wie, czym różni się obecny kalendarz szczepień do kalendarzy sprzed, dajmy na to, 10 lat? Interesuje Was rosnący problem występowania ciężkich NOP-ów w Polsce i na świecie? Nie? W takim razie polecam niektórym osobom, aby czasami zrobiły mały research i zastanowiły się, dlaczego ktoś ma na dany temat inne zdanie od nich. Bycie ignorantem musi być bardzo wygodne. Obyście tylko nie musieli kiedyś przez własne doświadczenia zmieniać diametralnie swoich poglądów."

18 kwietnia, 7:50, Gość:

Jesteś kolejną muchą

Gdy tylu ludzi pochwala to samo, wtedy łatwo jest dojść do wniosku: jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić!

Co o szczepionkach mówi epidemiolog, dr Zbigniew Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny, były wiceminister zdrowia?

https://wnet.fm/tag/dr-zbigniew-halat/

s
szczepan

Nie etyczne jest to, że KEP się w tej sprawie wypowiedział! Będąc bardzo wrednym, stwierdziłbym , że to w ich interesie - trzymanie społeczeństwa w ciemnocie ... i zwalanie zaraz na Pana Boga - kary za grzechy. Więc, ciemny ludzie, cierp, [wulgaryzm], my na tym zarobimy ...

G
Gość
18 kwietnia, 00:26, Gość:

"Czy jestem „antyszczepionkowcem”? Nie. Czy wierzę w teorię płaskiej Ziemi? Nie. Czy jestem sceptykiem i w związku z tym podchodzę sceptycznie również do tematu bezpieczeństwa i skuteczności szczepień? Tak. Czy uważam, że polski i światowy system kwalifikacji do szczepień jest bardziej dziurawy niż szwajcarski ser? Owszem. Czy uważam, że szczepionki NIE SĄ w 100% bezpieczne, pomimo zapewnień niektórych „specjalistów” i miłośników szczepień? Jak najbardziej. Jeśli natomiast ktoś uważa, że szczepionki są w 100% bezpieczne, to wytłumaczcie mi, dlaczego producenci szczepionek na ulotkach do nich załączonych wymieniają cały szereg możliwych powikłań, w tym ciężkie i nieodwracalne choroby neurologiczne oraz śmierć? Czy możliwość poniesienia śmierci w wyniku przyjęcia preparatu może być równoznaczna ze 100% bezpieczeństwem? Wiem, że ciężkich powikłań można też dostać po ibupromie. Nie przypominam sobie jednak, żeby ktoś mnie albo moich rodziców zmuszał, pod groźbą grzywny, do brania ibupromu lub jakiegokolwiek innego preparatu niosącego ze sobą ryzyko powikłań.

Zastanówmy się zatem, dlaczego aż tylu rodziców w Polsce i na świecie nie chce szczepić swoich dzieci. Chcą, żeby umarły na „niezwykle groźne choroby” zakaźne? Bawią się w doktora Dundersztyca i marzą o wybuchu epidemii i śmierci milionów ludzi? Wątpię. A może mają inny powód? Nie zamierzam dyskutować na temat słuszności przymuszania kogokolwiek do poddawania siebie albo swojego dziecka ryzykownym zabiegom medycznym „dla dobra ogółu”, bo zdania na ten temat są i pewnie zawsze będą podzielone.

Mam za to pytanie do tych z Was, którzy szczepią siebie lub swoje dzieci. Ile razy przeczytaliście ulotkę załączoną do szczepionki, przed wyrażeniem zgody na szczepienie? Ile razy lekarz powiadomił Was o możliwych powikłaniach i o właściwym sposobie postępowania w przypadku ich wystąpienia? Ile razy zrobiliście sobie lub dziecku badania wykluczające alergie na składniki szczepionki, lub na obecność chorób, które stanowią kategoryczne przeciwwskazanie do szczepienia? Czy rodzic, który szuka pomocy, ponieważ nie został przez lekarza poinformowany o możliwych skutkach ubocznych i którego dziecko po szczepieniu doznało ciężkiego i nieodwracalnego uszczerbku na zdrowiu jest „antyszczepionkowcem”? „Płaskoziemcem? A może po prostu jest osobą, która została poszkodowana przez wadliwy system kwalifikacji do szczepień, według którego lekarze zezwalają na szczepienia bez przestrzegania jakichkolwiek procedur.

W Polsce nie ma systemu odszkodowań, dla osób, które doznały uszczerbku na zdrowiu wskutek podania leku lub szczepionki. Rodzice przymuszani pod groźbą grzywny (zresztą, niezgodnie z prawem) do zaszczepienia swojego dziecka, zostają w przypadku wystąpienia NOP-u zupełnie sami z chorym dzieckiem, które niekiedy wymaga specjalnej opieki i niezwykle kosztownego leczenia. Gdzie wtedy jesteście, drodzy miłośnicy szczepień? Pomagacie takim rodzinom? Czy jedyne co Was interesuje to lajkowanie głupich memów w internecie, które bezrefleksyjnie wyśmiewają „antyszczepionkowców”?

Czy ktokolwiek z Was w ogóle wie, czym różni się obecny kalendarz szczepień do kalendarzy sprzed, dajmy na to, 10 lat? Interesuje Was rosnący problem występowania ciężkich NOP-ów w Polsce i na świecie? Nie? W takim razie polecam niektórym osobom, aby czasami zrobiły mały research i zastanowiły się, dlaczego ktoś ma na dany temat inne zdanie od nich. Bycie ignorantem musi być bardzo wygodne. Obyście tylko nie musieli kiedyś przez własne doświadczenia zmieniać diametralnie swoich poglądów."

Jesteś kolejną muchą

Gdy tylu ludzi pochwala to samo, wtedy łatwo jest dojść do wniosku: jedzmy gówna, przecież miliony much nie mogą się mylić!

G
Gość
"Dieta, zastrzyki i nakazy zostaną połączone, od bardzo wczesnego wieku, by stworzyć rodzaj charakteru i rodzaj wierzeń, które władze uznają za pożądane, gdzie każda poważna krytyka władzy stanie się psychologicznie niemożliwa..."

Bertrand Russell, 1953
G
Gość
17 kwietnia, 21:54, Gość:

Ludzie nie szczepcie się, nie bądzcie królikami doświadczalnymi. To są zwykle eksperymenty na ludziach

"...Według raportu Warsaw Enterprise Institute „stosowanie tych preparatów poniekąd spełnia definicję eksperymentu leczniczego. Nie powinny być z całą pewnością stosowane przymusowo, a ich nieprzyjęcie nie powinno w żadnej formie prowadzić do dyskryminacji osób odmawiających szczepienia, o czym przypomina zresztą ostatnia rezolucja Rady Europy nr 2361 w punktach 7.3.1 i 7.3.2”..."

https://prawy.pl/113488-szczepionki-stosowane-w-polsce-sa-nieprzebadane-szokujace-wnioski-z-raportu-warsaw-enterprise-institute/

G
Gość
17 kwietnia, 19:40, Gość:

Szczepionki zawierają komórki z nerek płodów ludzkich, białko szympansa, GMO sztucznie zrobionego białko, rtęć. Serio chcecie to.miec w organizmie ? Tak się boicie choroby która u 80 procent ludzi przebiega bezobjawowo lub jak przeziębienie?

17 kwietnia, 23:03, MM:

słyszałem że w szczepionkach jeszcze są jądra krokodyla, mocz jaskółki i gile z trąby słonia. Kuśka po tym robi takie piony, że ho ho.

Nie ironizuj bo zbyt poważnych tematów nie wolno bagatelizować.

Co o szczepionkach mówi epidemiolog, dr Zbigniew Hałat, były Główny Inspektor Sanitarny w trzech kolejnych rządach, były wiceminister zdrowia?

https://wnet.fm/tag/dr-zbigniew-halat/

M
Maria Ziemba

A mój wielebny robi takie iniekcje, że 5 byczków po zawodówce nie dałoby rady.

M
MM
17 kwietnia, 19:40, Gość:

Szczepionki zawierają komórki z nerek płodów ludzkich, białko szympansa, GMO sztucznie zrobionego białko, rtęć. Serio chcecie to.miec w organizmie ? Tak się boicie choroby która u 80 procent ludzi przebiega bezobjawowo lub jak przeziębienie?

słyszałem że w szczepionkach jeszcze są jądra krokodyla, mocz jaskółki i gile z trąby słonia. Kuśka po tym robi takie piony, że ho ho.

j
jarzy

niech się czarni i godek szczepią sokiem z wacka.

X
Xyz
17 kwietnia, 19:40, Gość:

Szczepionki zawierają komórki z nerek płodów ludzkich, białko szympansa, GMO sztucznie zrobionego białko, rtęć. Serio chcecie to.miec w organizmie ? Tak się boicie choroby która u 80 procent ludzi przebiega bezobjawowo lub jak przeziębienie?

17 kwietnia, 20:26, Gość:

A Religa przeszczepial serca z trupów..i co z tego?

To są głupki, niech giną

Dodaj ogłoszenie