Australijczycy żądają od Polski 4,2 mld zł odszkodowania. Bo nie mogą fedrować w Dębieńsku. Sprawę rozstrzygnie międzynarodowy arbitraż

Jacek Bombor
Jacek Bombor
Nie pozwolili Australijczykom fedrować w Dębieńsku, więc żądają od Polski 4,2 mld odszkodowania! Kopalnia Dębieńsko została zamknięta w 2000 rokuZobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE arc. UMiG
Australijska spółka Praire Mining złożyła przeciwko Polsce roszczenie odszkodowawcze. W postępowaniu będzie domagać się dokładnie 4,2 mld złotych odszkodowania! Sprawę rozstrzygnie Międzynarodowy Trybunał Arbitrażowy.

Nie pozwolili Australijczykom fedrować w Dębieńsku, więc żądają od Polski 4,2 mld odszkodowania!

Australijczycy uważają, że nasz rząd złamał traktaty gospodarcze obowiązujące na linii Polska-Australia.

- Rzeczpospolita Polska naruszyła swoje zobowiązania wynikające z traktatów poprzez działania mające na celu zablokowanie rozwoju należących do Spółki kopalń Jan Karski i Dębieńsko w Polsce. Działania strony polskiej pozbawiły spółkę Prairie całej wartości jej inwestycji w Polsce – czytamy w komunikacie spółki.

- Sprawa toczy się w szybkim tempie, a spółka złożyła już pozew w postępowaniu arbitrażowym z tytułu BIT, który zawierał wycenę szkód przygotowaną przez zewnętrznych ekspertów ds. wysokości roszczeń. Odszkodowanie, którego domaga się spółka, opiewa na kwotę 806 mln GBP (brytyjski funtów szterlingów, co w przeliczeniu na złotówki daje 4,2 mld zł – red.). W dochodzeniu roszczenia kierownictwo spółki Prairie współpracuje z radcami prawnymi i szeregiem ekspertów zewnętrznych – wyjaśnia Ben Stoikovich, dyrektor Generalny w Praire Mining.

4,2 mld zł to utracony dochód z odsetkami

Zdaniem firmy, kwota 4,2 mld to tyle, ile firma mogłaby zyskać, gdyby udało się uruchomić kopalnię w Dębieńsku, a także fedrować w Janie Karskim.

Rok wcześniej firma apelowała do polskiego rządu o niezwłoczne, polubowne załatwianie sprawy.

O co poszło? W 2008 r. polskie Ministerstwo Środowiska udzieliło 50-letniej koncesji na wydobycie dla Dębieńska.

W październiku 2016 r. Prairie Mining Limited przejęła Dębieńsko od czeskiej firmy NWR. W grudniu 2016 r. wystąpiła do Ministerstwa Środowiska o zmianę 50-letniej koncesji wydobywczej. Celem zmiany koncesji było przedłużenie czasu przewidzianego w koncesji na pierwszą produkcję węgla z 2018 r. do 2025 r. i od tamtej pory trwało sądowe boksowanie na linii – ministerstwo, spółka. Jeden sąd uznał, że ministerstwo złamało prawo, drugi, że nie.

Pomimo posiadania przez Prairie ważnej decyzji środowiskowej umożliwiającej budowę kopalni, działania polskiego rządu zablokowały wszelką drogę do produkcji Prairie w Dębieńsku, uniemożliwiając tym samym kontynuację rozwoju firmy w Dębieńsku.

W lutym 2019 r. Prairie oficjalnie powiadomiła polski rząd o sporze inwestycyjnym. Firma wezwała do negocjacji stronę rządową, zagroziła oddanie sporu arbitrażowi międzynarodowemu w przypadku, gdy nie zostanie rozwiązany polubownie. Rząd odmówił udziału w dyskusjach związanych ze sporem. Podobnie sprawa ma się z drugą kopalnią Jan Karski. Spółka oskarża Polskę o łamanie międzynarodowego prawa.

Nie przeocz

JSW chciała przejąć inwestycje Australijczyków

Przez kilka lat wydawało się, że obie kopalnie przejmie Jastrzębska Spółka Węglowa – rząd kibicował pomysłowi, bo wolał, by nasz węgiel był w naszych rękach, a nie tworzyć u siebie konkurenta dla JSW. Niestety, plan spalił na panewce w maju ubiegłego roku. Powód? Pandemia koronawirusa.

- Głównym czynnikiem mającym wpływ na podjęcie decyzji o zakończeniu rozmów powodem braku dalszego zainteresowania po stronie JSW potencjalną współpracą jest ograniczenie działalności inwestycyjnej przez spółkę związane z pandemią na skutek rozprzestrzeniania się koronawirusa SARS-CoV-2 oraz w związku z negatywną zmianą warunków rynkowych. Jako jeden z głównych czynników mających negatywny wpływ na działalność spółek z sektora wydobywczego w tym i JSW, należy przede wszystkim wskazać istotny spadek cen surowców, w tym węgla koksującego będącego podstawą produkcji JSW – czytamy w komunikacie JSW.

W Dębieńsku zostało 300 mln ton węgla koksowego!

A kilka miesięcy wcześniej ówczesny prezes JSW, Włodzimierz Hereźniak w rozmowie z Dziennikiem zapewniał, że gra jest warta świeczki.

- JSW jest największym producentem węgla koksowego w Unii Europejskiej oraz jednym z wiodących producentów koksu, więc z oczywistych względów jest zainteresowana sąsiadującym z naszą kopalnią, złożem Dębieńsko, gdzie wedle szacunków znajduje się ponad 300 mln węgla koksowego typu 34 i 35. Poszerzanie bazy zasobowej to nasz priorytet, jedną z takich możliwości daje Lubelskie Zagłębie Węglowe. 19 września ubiegłego roku Minister Środowiska udzielił Jastrzębskiej Spółce Węglowej koncesji na rozpoznawanie części złoża węgla kamiennego „Chełm II”. Koncesja obejmuje złoże na obszarze 96,77 km2 i została udzielona na cztery lata. Złoże „Chełm II” może w przyszłości przyczynić się do zwiększenia wartości i potencjału naszej spółki, ale obecnie najważniejszą inwestycją jest dla nas budowa kopalni Bzie-Dębina – mówił nam prezes.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Przygotuj swój turystyczny biznes na sezon

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie