MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Baba z sarenką. Felieton Marka Szołtyska, historyka i znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Figura kobiety z dzieckiem i sarenką. Zdjęcie z Bytomia z 1953 roku (z lewej) i współczesne z Goczałkowic-Zdroju.
Figura kobiety z dzieckiem i sarenką. Zdjęcie z Bytomia z 1953 roku (z lewej) i współczesne z Goczałkowic-Zdroju.
Po drugiej wojnie światowej Rodzina Rzeźniczek mieszkała kilka lat w pięknej „poniemieckiej” willi w Bytomiu. Było to na ul. Słowackiego, niedaleko Urzędu Stanu Cywilnego. Dzisiaj to ul. Adama Didura. W otoczeniu domu było ciągle widać zniszczenia wojenne, zwłaszcza „szpryngniynty glashaus”, czyli zniszczoną wybuchem starą przydomową szklarnię. Natomiast w ogrodzie koło domu przetrwała przedwojenna figura, wykonana metodą odlewu, przedstawiająca półnagą kobietę z dzieckiem i z sarenką – którą nazwałem sobie – „baba z sarenką”.

Informacja o tej figurze jest pewna, bo opowiedziała mi o niej pamiętająca to wszystko Pani Barbara. Jestem też w posiadaniu kopii zdjęcia, na którym widać omawianą figurę oraz Emmę Rzeźniczek – mamę Pani Barbary. Zdjęcie pochodzi z 1953 roku i w tle widać fragment wspomnianej willi i resztki konstrukcji szklarni. Pani Barbara pamięta również, że figura ta któregoś dnia po prostu sprzed domu zniknęła i pojawiła się w bytomskim Parku Miejskim im. Franciszka Kachla, gdzieś niedaleko kortów tenisowych.

W tej miejskiej przestrzeni publicznej figura jednak nie postała długo, bo około 1960 roku zniknęła z Bytomia. Czy na zawsze? W każdym razie dzisiaj można ją zobaczyć na niewielkim skwerze przy alejce spacerowej w centrum Goczałkowic-Zdroju. Tam ta „baba z sarenką” nazywana jest Dianą albo św. Genowefą. Całe szczęście że przetrwała! Ciekawe w tej sprawie jest jednak to, iż ani w Bytomiu nie mają żadnych dokumentów, że ta figura kiedykolwiek tam stała, ani w Goczałkowicach nie wiedzą skąd się u nich to wzięło. Powstało natomiast domniemanie, że może „baba z sarenką” ma związek z księciem pszczyńskim a wykonał to słynny artysta Jan Janda, ten co jest autorem rzeźby św. Hubertusa z jeleniem koło Zameczku Myśliwskiego w Promnicach. Na to jednak nie ma dzisiaj żadnych dowodów.

Również niektórzy sądzą, że widoczna na zdjęciu figura z Bytomia, to nie ta sama co stojąca dzisiaj w Goczałkowicach, bo sarenki mają inny układ uszu. Owszem, tak jest, ale po dokładnym obejrzeniu widać, że uszy musiały odpaść a osoba odnawiającą, nie mając odpowiedniej dokumentacji, przyspawała uszy po prostu inaczej, bardziej pionowo. Jednak w rozważaniach nad pochodzeniem „baby z sarenką” najważniejsze jest zachowanie tej figury jako dziedzictwa naszej kultury. A to jest zagrożone.

Stojąca w Goczałkowicach figura jest w bardzo kiepskim stanie. Dziecko ma aktualnie zniszczoną lewą stopę i pęknięcie na całej nodze. I co zrobić? Było by idealnie, gdyby jakaś organizacja zrealizowała projekt w oparciu o pieniądze unijne i wsparcie Bytomia i Goczałkowic. Najpierw oryginał „baby z sarenką” byłby odnowiony i trafił gdzieś pod dach, może do jakiegoś muzeum. Z oryginału jednak trzeba zrobić kopię i odlać dwie nowe figury, które powinny stać na skwerach w Goczałkowicach oraz w Bytomiu. Czy ktoś się tego podejmie?

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni