Bankowcy - lud niepoprawny. Zanim coś podpiszesz, przeczytaj

Michał Smolorz
Są jak gryzonie - niepoprawni, nie do wytępienia, znakomicie przystosowujący się do wszystkich przeciwności. Zdenerwowany Chrystus ukręcił na nich bicz i przegnał z dziedzińca jerozolimskiej świątyni - nieskutecznie, jeszcze musiał za to odpowiadać przed sądem.

Nasz flagowy socjolog Zygmunt Bauman nieustannie powtarza, że choć są głównymi sprawcami całego światowego kryzysu, to nie ponieśli za to żadnej odpowiedzialności. Przeciwnie, jeszcze się na tym obłowili. Wynagrodzenia prezesów są tam nawet dwustukrotnie wyższe od przeciętnej płacy, a pięćset razy od minimalnej. Z centrów naszych miast wyparli niemal wszystkie knajpy, księgarnie, lokale usługowe.

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wielekroć nakładał na nich kary i napomnienia za podstępnie formułowane umowy, za wymuszanie rujnujących klienta rozwiązań. Nic nie pomaga, trwa nieustanny wyścig bankowców do naszych portfeli, do naszych mieszkań, do naszych zakupów, do najgłębszych zakamarków naszej prywatności.

Wyścig bezwzględny, wyzuty ze wszelkich zasad moralnych, stale balansujący na granicy prawa, pod strażą sowicie opłacanych międzynarodowych kancelarii adwokackich, nieustannie szukających dziur, przez które można sięgnąć po kolejne miliony.

Myślałem, że nic mnie już nie zaskoczy. A jednak. Pouczające to było doświadczenie, warte opisania w gazecie. Otóż pojechałem na zakupy do hali Makro. Nad bramą wisiał gigantyczny baner "Wymiana kart Makro" (w tej sieci obowiązuje karta klienta, bez której nie można zrobić zakupów). Przy wejściu panienki zachęcały do "wymiany karty na taką, która umożliwia zapłatę przez internet" i kierowały do odpowiedniego stanowiska.

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Tam kolejne panie informowały, że po wymianie karty na nową, nie będę musiał już nosić ze sobą pieniędzy (sieci typu "cash and carry", czyli "płać i bierz" na tym właśnie opierają swoją filozofię, że płaci się gotówką), tylko będę "zasilał kartę przez internet". Przez cały czas nie padło ANI JEDNO SŁOWO o jakimkolwiek banku, nie było o tym najmniejszego śladu ani na banerze, ani tym bardziej w bezpośrednich zachętach.

Przekonany do oferowanych korzyści dałem w dobrej wierze starą kartę oraz dokumenty potrzebne do wydania nowej. Po kilku minutach dostałem do podpisu stos papierów, oczywiście odwróconych na ostatnią stronę, bez wglądu w treść, z uprzejmym wskazaniem, gdzie mam podpisać.

Ponieważ nie podpisuję bez czytania, odwróciłem to wszystko, zagłębiłem się w tekst i z każdą sekundą rosła we mnie irytacja. Bo dopiero z tej lektury wynikało, że nie jest to żadna "wymiana karty Makro", ale normalna umowa prowadzenia rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowego w Banku Millenium SA. Karta to tylko dodatek do tej usługi.

Odmówiłem podpisania tak sformułowanej umowy, bo nie lubię być robiony w konia (a ściślej: łapany na haczyk). Niestety, to nie koniec. Teraz panie przeszły do ofensywy i oświadczyły coś, co powaliło mnie z nóg (uwaga, hit sezonu!!!): to nieważne, że pan nie podpisał umowy, ważne, że okazał pan dokumenty, a my wpisałyśmy je do systemu. Czy pan chce, czy nie chce, został pan klientem banku, a wszystko zarejestrowała kamera (sic!).

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Jeśli ktoś myśli, że ma jakiekolwiek mądre wyjście z takiej sytuacji, to się myli. Człowiek złapany w sieć nie ma żadnych możliwości skutecznej reakcji. Owszem, może zatelefonować do centrali banku, ale wyłącznie na infolinię, gdzie "konsultant" mu wyjaśni, że nie może udostępnić telefonu do jakiegokolwiek dyrektora, ani tym bardziej żadnego adresu, pod którym można się stawić osobiście, gdyż w tym banku (tu też uwaga!) nie ma praktyki, aby dyrektor rozmawiał z klientem (sic!).

Pełna arogancja, poczucie totalnej bezkarności, fałszywa reklama, jawne naciąganie klientów, nagrywanie ich kamerą wideo, wyłudzanie i kopiowanie dokumentów osobistych - wszystko to dzieje się w biały dzień, w dużym mieście, w państwie prawa, na którego straży stoją dziesiątki instytucji kontrolnych, śledczych i orzekających. A może ja po prostu padłem ofiarą zwykłych oszustów, może to nie były panie z Banku Millenium, tylko przebierańcy?

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Mr. Normalny

Do prokuratury z tym p. Smolorz, a nie do gazety. ewentualnie i do gazety.

Dodaj ogłoszenie