Bartosik o korkach na autostradzie A4: Wpadka za wpadką

Stanisław Bartosik
Stanisław Bartosik
Stanisław Bartosik Dziennik Zachodni
Kierowcą jestem od wielu lat więc remonty dróg to dla mnie nie pierwszyzna. Do powodowanych nimi korków może bym się nawet przyzwyczaił gdyby nie brutalna prawda - decydujący o nich urzędnicy za nic mają nas, kierowców.

Urzędnicy decyzje podejmują nie licząc się z nikim, bo najważniejsze jest to, żeby im było wygodnie. Zapominają, że oni wydają duże, ale nie swoje pieniądze, a stojący w korkach kierowcy sięgają do własnej kieszeni. Przykłady?

Oto tylko dwa z ostatnich kilku lat.

Jeżdżący "wiślanką" pamiętają pewnie remont kilkusetmetrowego odcinka tej drogi w okolicach Skoczowa. Został on zniszczony podczas powodzi pięć lat temu. Najpierw minął ponad rok jeżdżenia jednym pasem nim Główna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad rozpoczęła remont. I jak już zaczęła, to nie zamierzała się spieszyć i utrudnienia w ruchu ciągnęły się przez kolejny rok. Co więcej - zamiast do minimum ograniczyć długość wyłączonego z użytkowania fragmentu drogi - zafundowano kierowcom ponad dwukilometrowe zwężenie jezdni.

Kolejny przykład też ma związek z Wisłą, a dokładnie z trwającym remontem ponad 3-kilometrowego odcinka drogi biegnącej do skoczni w Malince. Zacznijmy od terminu rozpoczęcia robót - drogowcy rozpoczęli pracę w pierwszym dniu wakacji. Głupota czy też całkowity brak wiedzy na temat natężenia ruchu samochodowego w Wiśle w miesiącach letnich? Wiadomo przecież, że właśnie w lipcu i sierpniu do miejscowości pod Baranią Górą chce dojechać niemal każdy. Planując remont nie wyznaczono żadnego objazdu (a jest możliwy) oraz nie pomyślano o udrożnieniu drogi podczas weekendów (dopiero po kilku tygodniach podjęto taką decyzję). Po sześciu tygodniach prac drogowców nowy asfalt leży już niemal na całym remontowanym odcinku. Dlaczego więc nie zaplanowano prac tak, by odbywały się w okresie najmniejszego natężenia ruchu?

Na koniec odrobina miodu, czyli naprawa fragmentu drogi, a dokładnie przejazdu kolejowego w katowickich Murckach. Wystarczyła noc z niedzieli na poniedziałek by stał się on równy jak stół. Ale to pewnie bardziej zasługa kolejarzy niż drogowców.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

b
bobik

Tak samo jak wymiana nawierzchni ścieralnej, chyba dwa lata temu na A-4 w Katowicach. Ciekawe czy osoby nadzorujące roboty jeszcze pracują? Dały zły przykład. To że urzędnicy traktują się jak potomkowie Zeusa lub przynajmniej innego półboga to widać na każdym szczeblu. Zwłaszcza teraz, gdy partie tworzą nowe listy płac.

G
Gość

Ci co się nie zgadzają z tym twierdzą ,że imię jest inne .A w/w latami kierowcom i innym postronnym tłumaczy , że są nieostrożni a niekiedy pijani. Drogi zaś autorytatywnie ocenia ,że są zgodne z projektem ( ruchu lewostronnego między ul Słowackiego a Pocztową nie wyłączając ! ! ) .Bezkarna paranoja drogowców na drogach RP trwa za długo !

a
alojzy

Panie red., akurat w tym momencie remontowany jest most kolejowy W kATOWICACH na ul. Wisniowej, i ruch samochodowy puszczony jest tylko w jednym kuerunku ( pod mostem). Tak się składa , ze co ok 20 minut jedzie autobus 109, 51, 238, CZY KTOŚ NIE POMYŚLAŁ, ŻEBY WYJĄTKOWO PUŚCIĆ AUTOBUS , TO PASAŻEROWIE, JADĄCY LUDZIE Z PRACY , MUSZĄ JECHAĆ OKRĘŻNĄ PRZEZ UL. GLIWICKĄ, BOCHEWŃSKIEGO itd. KOSZMAR!. Kiedyś zadzwoniło się do SWKRETARZA PARTII I ZAŁATWIŁ. TERAZ NAWET NIE WIADOMO DO KOGO SIĘ ZRWÓCIĆ. Brak gospodarza, brak osób kompetentnych , chaos i bałagan.

Dodaj ogłoszenie