Będzin: Synagoga się sypie

Magdalena Nowacka
Joseph Feldman razem z żoną ogląda miejsce, w którym w czasie wojny ukrywał się jego ojciec
Joseph Feldman razem z żoną ogląda miejsce, w którym w czasie wojny ukrywał się jego ojciec Fot. Magdalena Nowacka
Synagoga Mizrachi to jeden z najważniejszych żydowskich zabytków w Będzinie. Odkryta pięć lat temu, gościła już zarówno ambasadora Izraela, jak również tysiące osób, które odwiedzają to miasto.

Zwiedziło go także sporo wycieczek szkolnych. Wcześniej miejsce to pełniło rolę zwykłej piwnicy. Potem okazało się, że na ścianach są polichromie, przedstawiające Ziemię Świętą, znaki zodiaku i symbole związane z Izraelem. Obecnie jednak jest w takim stanie, że nie wiadomo, ile jeszcze razy otworzy swoje podwoje i jej ściany opowiedzą historię.

Kilka dni temu do synagogi weszli przedstawiciele Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Byli przerażeni tym, jak niszczeje to miejsce.

Trzeba zadbać o zabezpieczenie polichromii, żeby nie ulegały dalszej destrukcji

- Obowiązek dbania i opiekowania się zabytkiem należy do właściciela, w przypadku synagogi Mizrachi, do gminy Będzin. Naszym zadaniem jest m. in. nadzór i kontrola tego, co dzieje się z zabytkami. Czternastego maja wykonaliśmy taką kontrolę i okazało się, że stan polichromii w pomieszczeniu jest bardzo zły. Na podstawie spisanego w trakcie kontroli protokołu, nasz pracownik przygotuje wystąpienie pokontrolne, które zostanie przekazane gminie. Po pierwsze, trzeba zadbać o doraźne zabezpieczenie polichromii, żeby nie ulegały dalszej destrukcji. To jest najważniejsze i do wykonania w pierwszej kolejności. Docelowo należy przeprowadzić pełną konserwację polichromii - mówi Magdalena Lachowska, zastępca wojewódzkiego konserwatora zabytków w Katowicach.

Co będzie w sytuacji, gdy gmina nie zastosuje się do zaleceń? W ostateczności sprawa może zostać skierowana nawet do prokuratury. Tymczasem gmina ma swoje stanowisko w tej sprawie.
- Synagoga, podobnie jak kamienica, w której ona się mieści jest w przymusowym zarządzie miasta. Te problemy własnościowe powodują, iż miasto nie może ubiegać się o środki pomocowe na konserwację zabytku, dzięki którym mogłaby nastąpić renowacja pomieszczenia - tłumaczy Marzena Karolczyk, rzeczniczka UM.

Dodaje, że miasto jest w trakcie regulacji stanu prawnego nieruchomości. Skarb Państwa najprawdopodobniej przez zasiedzenie, uzyska tytuł własności w drugim kwartale 2010 roku, co będzie podstawą do wystąpienia przez miasto do wojewody śląskiego z wnioskiem o komunalizację nieruchomości. Czy jednak polichromie mogą tyle czekać i nie będzie dla nich za późno?
- Zakres prac konserwatorskich koniecznych do przeprowadzenia w najbliższym czasie, uwzględniający niezbędne prace ze względu na stan obiektu, ustalono wspólnie z wojewódzkim konserwatorem zabytków - zapewnia rzeczniczka.

Tymczasem wczoraj bożnicę odwiedził Joseph Feldman. Przyjechał aż z Australii, żeby zobaczyć miasto, skąd pochodzą jego ojciec i dziadek. Był wstrząśnięty, kiedy obejrzał synagogę. Bo to ona, w pewnym sensie, ocaliła jego ojcu życie. Tu ukrywał się przez pewien czas. - Moja rodzina zajmowała się produkcją tałesów (żydowskich chust modlitewnych). Ojciec urodził się w Olkuszu, ale na początku 1939 roku z rodziną trafił do Będzina. Najpierw mieszkał na ulicy Kościelnej, niedaleko wielkiej synagogi w pobliżu zamku. Kiedy synagogę spalono, przeniósł się w inne miejsce. Wspominał, że przez jakiś czas ukrywał się w bożnicy Mizrachi, która znajdowała się z tyłu kamienic - wspomina Joseph i przerywa, oglądając podwórko przy synagodze. Dodaje, że wygląda dokładnie tak, jak w opowieściach ojca.
Po wojnie ojciec Josepha Feldmana mieszkał w Niemczech, potem wyjechał do Australii. Tam poznał swoją przyszłą żonę. Co ciekawe, ona przed i w czasie wojny mieszkała w sąsiadującej z Będzinem Czeladzi.

W wyniku zawieruchy wojennej opuściła miasto, ale wróciła do niego w 1945 roku, razem ze swoim bratem. Niestety, zginął zastrzelony tuż po powrocie, w dawnym mieszkaniu, w niewyjaśnionych okolicznościach. Mama Josepha wyjechała wtedy do Australii.
- Mój ojciec ma 90 lat. To niesamowite, że będę mógł mu opowiedzieć o tym miejscu, pokazać zdjęcia. A wszystko dzięki córce, która namówiła mnie na tę podróż - dodaje Joseph.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie