Beskidy. Wiatr wywiał turystów z Wisły, Szczyrku, Ustronia? Pusto na deptakach, luźno na stokach, czyli szału w biznesie nie ma

Jacek Drost
Jacek Drost

Wideo

Zobacz galerię (101 zdjęć)
W Weekend w Beskidach było pustawo. O ostatnim zimowym weekendzie górale żyjący z turystów będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Gości w beskidzkich miejscowościach było jak na lekarstwo. O szturmie czy inwazji turystów trudno było mówić. Honoru przyjezdnych bronili jedynie narciarze i snowboardziści, którzy starali się wykorzystać być może ostatni moment zimowe szaleństwo. Jak będzie dziś?

Sporo słońca, temperatura na lekkim plusie, ustąpująca powoli zima i lekki powiew wiosny powinny ściągnąć do beskidzkich miejscowości turystyczny m.in. Szczyrku, Wisły czy Ustronia tłumy gości. Tak się jednak nie stało, o inwazji przyjezdnych trudno mówić.

Kliknij poniżej i zobacz zdjęcia

Korków do Szczyrku nie było. To nie żart!

O tym, że z turystami może być problem dawał do zrozumienia już sam dojazd do Szczyrku. Około godziny 10.30 nie było z nim najmniejszych problemów, tradycyjnych korków próżno było wypatrywać, ruch odbywał się płynnie, a wzdłuż ul. Beskidzkiej w Szczyrku było mnóstwo wolnych miejsc parkingowych, co w ostatnich tygodniach nie było takie oczywiste.

Nieco (ale tylko nieco) tłoczniej robiło się przy ośrodkach narciarskich, ale i tam raczej problemów ze znalezieniem miejsc postojowych nie było. Bez trudu można było zaparkować przy Centralnym Ośrodku Sportu, kompleksie Szczyrk Mountain Resort czy stacji Biały Krzyż.

Nie przeocz

- Warunki mamy dobre, ale ruch jest słaby. Wszystko przez wiatr - ocenił jeden z pracowników stacji Biały Krzyż, gdzie na stoku jeździło trochę dzieci, głównie uczących się pod okiem instruktorów jazdy na nartach. Dodał, że liczyli na ten weekend, bo w tygodniu ruch jest bardzo słaby. Na dodatek nie wiadomo, jak długo stacje narciarskie pozostaną otwarte, bo liczba zakażonych koronawirusem w województwie śląskim w ostatnich dniach drastycznie rośnie. - Chcielibyśmy dociągnąć do świąt, ale nie wiadomo czy się uda - stwierdził.

Faktycznie od kilkunastu godzin w Beskidach mocno wieje, w porywach do ponad 80 kilometrów na godzinę. Z powodu silnego wiatru przed południem nie kursowała m.in. gondola na Halę Skrzyczeńską. W efekcie na popularnych trasach narciarskich SMR tłoku nie było, nie było także kolejek do kas biletowych czy punktów gastronomicznych. Ścisk robił się jedynie przy bramkach do wyciągów - można było odnieść wrażenie, że każdy chce jak najszybciej wyjechać w górę, by znaleźć się na stoku. Niestety, o zachowaniu dystansu społecznego można było zapomnieć.

Nie tylko wiatr spędza góralom sen z powiek

Jednak silny wiatr czy epidemia koronawirusa to niejedyne problemy właścicieli stacji narciarskich. Sen z powiek spędzają im także skiturowcy. Zamknięcie przed kilkoma tygodniami ośrodków narciarskich sprawiło, że wiele osób przerzuciło się na skitury. Zainwestowali w sprzęt, zasmakowali nowej formy aktywności, poczuli niezależność i to, że zostają im w kieszeniach pieniądze, które musieliby wydać na skipassy.

Pracownicy z Białego Krzyża opowiadają, że jeszcze nie zdążą otworzyć stacji, a już pobliski parking jest pełny - to skiturowcy przyjeżdżają wczesnym rankiem, idą w góry, a później zjeżdżają trasami narciarskimi. Im wyciągi nie są do szczęścia potrzebne.

Pustawe centrum górskiej miejscowości

Zdecydowanie słaby ruch panował przed południem w centrum Szczyrku. Nielicznych turystów można było spotkać na pl. Świętego Jakuba, tętniąca zazwyczaj życiem ul. Beskidzka też nie była oblegana. Tu jakaś para, kawałek dalej jakaś rodzinka. Sprzedawcy oscypków, góralskich pamiątek i restauratorzy próżno wypatrywali klientów.

- Chyba ludzie zaspokoili głód wyjazdów - stwierdziła obrazowo pani Aneta, sprzedająca pamiątki. I wyjaśniła, co miała na myśli - gdy stoki przez kilka tygodni były zamknięte, to kiedy je otworzyli, każdych chciał choć na chwilę wyskoczyć w góry, nadrobić stracony czas, nie przeszkadzała mu nawet pogoda - przed paroma tygodniami ludzie jechali do Szczyrku nawet podczas intensywnych opadów śniegu, co zakrawało na czyste szaleństwo. - Teraz już na nartach pojeździli, ferie minęły, pogoda jest jaka jest, więc klientów co kot napłakał - oceniła.

Zobacz koniecznie

Mieszkańcy Szczyrku żyjący z turystów, z którymi rozmawiałem, zastanawiają się czy przypadkiem słaby ruch nie jest spowodowany także tym, że ludzie z mniejszym optymizmem patrzą w przyszłość - epidemii koronawirusa końca nie widać, wzrost cen towarów i usług zaczyna być coraz bardziej widoczny, a taki wyjazd, nawet jednodniowy kosztuje.

- Za dojazd trzeba zapłacić, za jakąś przekąskę również. Tu kawka, tam soczek. A paliwo już jest po ponad 5 złotych, zwykłe danie obiadowe kosztuje prawie 30 złotych. Może ludzie zaczynają zaciskać pasa? Chyba nie można weekend w weekend szaleć? - zastanawiał się pan Tadeusz sprzedający oscypki w centrum Szczyrku.

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

Zacznij pracować w domu z Google. To najbardziej opłacalne finansowo, jakie kiedykolwiek zrobiłem. We wtorek dostałem wspaniałe BMW po tym, jak w zeszłym miesiącu zarobiłem 36259 $. Właściwie zacząłem pięć miesięcy / temu i praktycznie od razu zarabiałem co najmniej 96 dolarów za godzinę. odwiedź tę witrynę tutaj.

=====>>> www.Eroprofit.com/

Dodaj ogłoszenie