Bezrobotni biorą udział w pracach społecznie użytecznych bez entuzjazmu

Grażyna Dębała
Monika Pleszek wykonuje prace społecznie użyteczne  w archiwum dąbrowskiego MOPS-u
Monika Pleszek wykonuje prace społecznie użyteczne w archiwum dąbrowskiego MOPS-u Marzena Bugała
Rozpoczął się nabór do trzeciej w tym roku edycji prac społecznie użytecznych.

To szansa na dodatkowe pieniądze i powrót na rynek pracy dla osób, które już od dawna nie są nigdzie zatrudnione i straciły prawo do zasiłku. Zainteresowanie wśród bezrobotnych jest jednak mizerne. Z możliwości, jakie stwarza Miejski Ośrodek Pomocy Społecznej w Jaworznie, korzysta średnio trochę więcej niż połowa z zaproszonych do pracy. Podobnie jest w innych miastach.

- Co roku pracownicy socjalni, którzy bezpośrednio kontaktują się z naszymi podopiecznymi, przygotowują listę chętnych do podjęcia takiego zatrudnienia. Na tej podstawie przygotowujemy dokumenty i określamy liczbę uczestników - wyjaśnia Anna Kumala-Jaworek z jaworznickiego MOPS.

Po raz pierwszy prace społecznie użyteczne zorganizowano w 2006 roku. Z każdym rokiem zainteresowanie jest mniejsze. Trudno się dziwić.

Kiedy w 2006 roku w Jaworznie do prac zaproszono 831 osób, to skorzystało z tej możliwości jedynie 424 bezrobotnych. Rok później zaproszonych było już tylko 350 osób, ale okazało się, że i ta oferta była mocno "na wyrost". W tym roku do programu zakwalifikowano 250 osób. Do pierwszej edycji zaproszono 75 bezrobotnych, zgłosiło się 49. Do drugiej - 61, do pracy przyszło 40. Miejsc w trzeciej edycji jest 73, na razie trwa nabór, więc nie wiadomo ile osób podejmie pracy.

W Katowicach w ramach prac społecznie użytecznych zatrudnionych jest dziś tylko 30 osób.

- Zainteresowanie tym przedsięwzięciem jest rzeczywiście niewielkie. Więcej osób pyta o roboty publiczne. W naszym mieście, w ramach tego przedsięwzięcia, bezrobotni kierowani są do dwóch firm: Zakładu Zieleni Miejskiej i Miejskiego Zarządu Ulic i Mostów - wyjaśnia Ilona Marczak z PUP w Katowicach.

Lepiej jest w Dąbrowie Górniczej, gdzie na 275 skierowanych do prac społecznie użytecznych osób, aż 230 rzeczywiście pracuje. Rotacja jest tu jednak bardzo duża.

- Ta liczba wciąż się zmienia. Czasem to bezrobotni w ostatniej chwili nie podejmują pracy, czasem rezygnują w trakcie, a zdarza się też, że to pracodawca dziękuje za dalszą współpracę, bo ktoś po prostu nie wywiązywał się z obowiązków. Wtedy pojawia się szansa na pracę dla kogoś innego - mówi Sonia Papiernik z MOPS w Dąbrowie Górniczej.

Ci, którzy mogliby skorzystać z takiej pomocy, ale do pracy nie przychodzą, tłumaczą się różnie, najczęściej chorobą. Zdarzały się też przypadki, kiedy wciągnięci na listę tracili status bezrobotnego, bo z różnych powodów nie zgłaszali się w określonych terminach w PUP. Ale nieoficjalnie przyznają, że chodzi o wysokość zarobków. Dziś za godzinę pracy w ramach prac społecznie użytecznych dostaje się 6,50 zł netto. W miesiącu przepracować można tylko 40 godzin, a więc wysokość dochodów rzeczywiście mało kogo satysfakcjonuje, bo za miesiąc dostać można 260 złotych.

- Za takie pieniądze, to lepiej siedzieć w domu. Przynajmniej dzieci się przypilnuje - mówi jedna z jaworznickich bezrobotnych, która bez pracy jest już od 8 lat i dawno straciła prawo do zasiłku.

Mimo niechęci ze strony bezrobotnych Jaworzno za organizację prac społecznie użytecznych dostało nagrodę z Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Nagrodą w konkursie była dotacja w wysokości 15 tysięcy złotych. Pieniądze zostały wykorzystane do dofinansowania kolejnych etapów prac społecznie użytecznych.

Wprowadziła je nowelizacja ustawy o promocji zatrudnienia. Weszła w życie w listopadzie 2005 roku. Prace społecznie użyteczne miały umożliwić bezrobotnym zdobycie minimalnych środków do życia, ale przede wszystkim miały też ich zdyscyplinować. Chodziło o ograniczenie możliwości wykonywania przez nich pracy na czarno. Taka forma wsparcia miała też pomóc pracownikom socjalnym w trafniejszym rozdzielaniu pomocy. Stosowana jest bowiem zasada, że odmowa pracy na rzecz gminy w ramach prac społecznie użytecznych wiąże się z utratą niektórych rodzajów wsparcia. Można stracić na przykład część świadczeń otrzymywanych z MOPS.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

t
tak

tak, najlepiej w domu siedzieć!! I za darmo kase brać! Dochody w PSU nie wliczają się do dochodu rodziny i można dodatkowo brać kasę z MOPSu.
Te prace powinny być OBOWIĄZKOWE dla kazdego kto sięgnie po publiczne pieniądze.

Dodaj ogłoszenie