Bieg Katorżnika w Lublińcu-Kokotku: Twardziele pobiegli po raz ósmy [ZDJĘCIA]

Aneta Kaczmarek
Mają różne cele, ale jedną pasję - bieganie. Jedni chcą sprawdzić siebie, drudzy udowodnić coś innym, a przedstawicielki płci pięknej - pokazać panom, że one też mogą pokonać morderczy Bieg Katorżnika. ZOBACZ ZDJĘCIA z tegorocznego biegu.

Na tę popularną w Polsce, ale i w Europie imprezę przyjeżdżają ludzie z najdalszych zakątków kraju, ale też zza granicy: Czech, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Francji.

Nikt tutaj nie znalazł się przypadkowo, bo lubliniecki Katorżnik to bieg dla prawdziwych twardzieli. Najtwardsi sprawdzali swe siły w całonocnej Ucieczce Skazańców.

Zawodnicy skuci w pary łańcuchami, wyrzuceni w lesie, w środku nocy, musieli zmierzyć się z zadaniami wzorowanymi na ćwiczeniach sił specjalnych.

Śmiałków najpierw zamknięto na 4 godziny, z workami na głowach, by poczuli się jak prawdziwi skazańcy. Ta część zadania to nic innego jak sprawdzian wytrzymałości psychicznej. Straszeni, poganiani, narażeni na wrzaski, musieli poradzić sobie z emocjami na tyle, by po uwolnieniu, pokonać jeszcze morderczy bieg.- Najgorsze jest chyba pokonanie bagna. Mięśnie odmawiają posłuszeństwa, brakuje oddechu. Miałem chwilę zwątpienia. Przyznaję, że myślałem, by to przerwać - mówi Marek Zaręba, zwycięzca Ucieczki Skazańców.

On i jego partner, chrześniak Grzegorz Kupczak, startowali w tej kategorii już trzeci raz. Dla nowicjuszy mają radę.- Ważne, żeby co jakiś czas robić zmianę prowadzącego, inaczej obaj partnerzy się męczą. Ważne też, aby ćwiczyć mięśnie oporowe, bo bez tego pokonanie bagna czy rzeki będzie piekłem - dodaje Zaręba.

Najbardziej niewiarygodne, szczególnie dla kobiety, jest oglądanie biegu pań. Błoto, robactwo, bagna i krzaki nie robią jednak na nich większego wrażenia. Przyjechały do Kokotka by sprawdzić, czy ich wieloletnie ćwiczenia są czegoś warte. I jeszcze, żeby coś udowodnić. - Na co dzień pracujemy, wychowujemy dzieci, prowadzimy domy, a w wolnych chwilach biegamy. Jesteśmy tu, żeby sprawdzić siebie i udowodnić facetom, że kobieta też potrafi - mówią zawodniczki ze Świebodzina.

Ale organizatorzy, WKB Meta Lublinec i Jednostka Wojskowa Komandosów nie zapominają też o najmłodszych. Widok ubrudzonych od stóp do głów maluchów budzi podziw i zdziwienie. Dlaczego startują, zamiast się bawić? - Mój tata startuje w Katorżniku i ja też chciałam sprawdzić, czy sobie poradzę. Rodzice mówili, że najważniejsze to ukończyć bieg. Ja przyjechałam po zwycięstwo i wygrałam. Już nie będę słuchać rodziców - mówi Dominika Durmowicz Warszawy.

Możesz dowiedzieć się więcej: Zarejestruj się w DZIENNIKZACHODNI.PL/PIANO


*Marsz Autonomii 2012: ZDJĘCIA, WIDEO, OPINIE
*Olimpiada w Londynie 2012: RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
*KONKURS FOTOLATO 2012:
Przyślij zdjęcia, zgarnij nagrody!

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Materiał oryginalny: Bieg Katorżnika w Lublińcu-Kokotku: Twardziele pobiegli po raz ósmy [ZDJĘCIA] - Dziennik Zachodni

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

z
zawodnik
zapraszam za rok i proszę zobaczyć choćby kto jest konferansjerem i ilu hanysów startuje (z którymi można się naprawdę dobrze bawić przez cały weekend w Kokotku) a nie pociskać jakieś pierdoły skłócające wszystkich
S
Szlunsok
Jak zwykle propaganda - jak jest jakakolwiek impreza na Śląsku to w wywiadach pokazuje się wypowiedzi nawet Murzyna z Afryki, rdzennego aborygena i eskimosa - i oczywiście wypowiedzi wszystkich nie-Ślązaków, nigdy nie zabraknie pytania do kogoś z Warszawy. Ale o Ślązakach nikt nie mówi, nikt nie pyta. A już broń Boże po Śląsku! Same hadziaje i gorole przyjeżdżają do Kokotka, sami se robia imprezę, sami stawiają pyatnia i odpowiedzi. Oto dziennikarstwo DZ - a czemu nikt nigdy nie pyta Ślazaków? Zaproście jeszcze Pana Mietka z Pcimia, on się jeszcze nei wypowiedział.
Dodaj ogłoszenie