Bielski Dom Tkacza nie musi się bać ognia

Jacek Drost
Ewa Kosmalska przy zabytkowym krośnie w odnowionych wnętrzach Domu Tkacza
Ewa Kosmalska przy zabytkowym krośnie w odnowionych wnętrzach Domu Tkacza Fot. Jacek Drost
Jedyny w mieście budynek, w którym można zobaczyć, jak wyglądały początki włókiennictwa w został wyremontowany.

Poddasze drewnianego Domu Tkacza zostało na nowo zaadaptowane, parter odświeżono. Teraz trwa przygotowywanie ekspozycji.

- Dla kogoś, kto chce zrozumieć historię Bielska-Białej, Dom Tkacza, to jeden z ważniejszych obiektów w mieście. Od niego powinno się zaczynać zwiedzanie, później należałoby odwiedzić Muzeum Techniki i Włókiennictwa, a na końcu bielski Zamek - mówi Ewa Kosmalska, przewodnik.

Wojciech Glądys, wicedyrektor bielskiego Muzeum, opowiada, że wcześniej spore poddasze budynku przez całe lata było niewykorzystane. Jakiś czas temu zamontowali w obiekcie ogrzewanie, ale strych był nieocieplony, więc były duże straty ciepła.

- Dlatego zdecydowaliśmy się na adaptację poddasza. Przy okazji uzyskaliśmy nową przestrzeń do zrobienia ekspozycji etnograficznej - dodaje Glądys.

Za ponad 26o tysięcy zł ze Śląskiego Urzędu Marszałkowskiego wzmocniona została konstrukcja dachu, ocieplono go, zamontowano dodatkowe okna, wykonano podłogi. Wprawione zostało także specjalne, zautomatyzowane okno dymowe. To ważna inwestycja, bo obiekt przy ul. Sobieskiego w marcu 1985 roku podczas prac konserwatorskich spłonął (prawdopodobnie palił się także podczas wcześniejszych pożarów miasta, ale nie zachowały się na ten temat żadne informacje) niemal doszczętnie.

Ogień strawił wówczas więźbę dachową, strop i częściowo stolarkę okienną. Zniszczył także wnętrze budynku. Prace rekonstrukcyjne rozpoczęto więc na nowo i dopiero 23 lipca 1992 roku Dom Tkacza udostępniono zwiedzającym.
- Jako że obiekt jest drewniany, to podczas remontu szczególny nacisk kładliśmy właśnie na sprawy związane z bezpieczeństwem zwiedzających i ochroną przeciwpożarową - tłumaczy Glądys.
Elżbieta Teresa Filip, kierowniczka Działu Etnografii w bielskim Muzeum, dodaje, że poddasze zostanie podzielone na dwie części. W jednej znajdzie się miejsce na prezentację strojów ludowych, w drugiej prowadzone będą dla dzieci warsztaty z tkactwa, drukowania tkanin czy tworzenia strojów regionalnych.
- Zamierzamy wyposażyć poddasze w sprzęt audiowizualny, żeby zajęcia były ciekawe - dodaje wicedyrektor Glądys.

Z kolei na parter niebawem wróci całość ekspozycji, którą można oglądać na co dzień. Prezentowany jest na niej wygląd warsztatu sukienniczego należącego do mistrza cechowego. Aranżacja pokazuje funkcjonowanie jednopokoleniowej rodziny ewangelików z przełomu XIX i XX wieku. Prezentowane są więc warsztat tkacki z krosnem czy stół z XIX-wiecznymi przedmiotami używanymi przez rzemieślników. Jest ciekawie wyposażona kuchnia, gdzie skupiało się życie całej rodziny i sypialnia stanowiącą jednocześnie pokój reprezentacyjny.

- Wszystkie te przedmioty zostały poddane konserwacji. Niebawem wrócą do Domu Tkacza - dodaje Glądys.

Cenny zabytek

Dom Tkacza pochodzi z XVIII w. W 1774 r. właścicielami budynku była ewangelicka rodzina Bartke. Później należał do innych bielskich rodzin. Po II wojnie światowej pełnił rolę domu czynszowego. W 1974 r. stał się własnością gminy.

Fot. Jacek Drost

Ewa Kosmalska przy zabytkowym krośnie w odnowionych wnętrzach Domu Tkacza

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie