reklama

Black Friday 2017 - jak nie dać się nabrać? Jutro procenty uderzą do głów klientów

Błażej OrganistyZaktualizowano 
Black Friday - jak nie dać się nabrać na kiepskie promocje? Jak wybrać dobrą okazję w Czarny Piątek?
Black Friday - jak nie dać się nabrać na kiepskie promocje? Jak wybrać dobrą okazję w Czarny Piątek? Fot. Karolina Misztal
Dziś Czarny Piątek lub jak kto woli Black Friday, czyli dzień największych wyprzedaży w roku. Czym sprzedawcy kuszą klientów? Cenami, zapachem, muzyką, ubiorem manekinów... Podobne techniki są stosowane od lat, zatem dlaczego klienci nie opierają się pokusie? Brak asertywności? Niekoniecznie. Raczej wygoda.

Łowcy promocji, doczekaliście się! Nadchodzi Czarny Piątek, czyli dzień, w którym procenty wyraża się w wartościach ujemnych. Minus 20! Minus 40! Wszystko za pół ceny! Mało? Niektóre sklepy sprzedają dziś jeszcze taniej, ponieważ Black Friday to dzień największych wyprzedaży w roku. Cykliczne wydarzenie, przypadające na ostatni piątek listopada, przywędrowało do Polski ze Stanów Zjednoczonych. O tym, że zadomowiło się u nas już na dobre świadczą nie tylko witryny sklepów w galeriach handlowych i banery na stronach internetowych, ale nawet gazetka promocyjna Lidla, w której przecenione produkty wyeksponowano wyjątkowo na czarnym tle.

Kolorowe gazetki promocyjne to jedna z wielu marketingowych socjotechnik stosowanych przez sprzedawców, aby zachęcić, przyciągnąć, a nawet zwabić klienta do sklepu. Oczywiście chodzi o to, żeby klient kupił nie tylko produkty, po które przyszedł, ale żeby z koszyka się przelewało. W kasie ma przecież zostawić jak najwięcej. „Aż tyle? Przecież kupowałem wszystko za dwa złote...” Czy aby na pewno za dwa, a nie za trzy?

Metoda dwóch dziewiątek

– Klasyczne końcówki cenowe 99 groszy sprawiają, że traktujemy coś za tańsze, niż jest w rzeczywistości. Na przykład, jeżeli coś kosztuje 2,99 zł, to uznajemy, że to wciąż dwa, a nie trzy złote. Przy wyższych kwotach jest podobnie. 49,99 zł to psychologicznie wciąż 40, nie 50 zł - podaje przykład dr Michał Lutostański, socjolog z Uniwersytetu SWPS.

Inną techniką, która psychologicznie oddziałuje na klienta, jest wykorzystywanie wyprzedaży i promocji.

– Widzimy minus 50 procent i od razu podświadomie wiemy, że to się opłaca – wyjaśnia socjolog z SWPS.

Opłaca się, więc zwabiony do sklepu klient kupuje. Teraz, natychmiast, bo obawia się, że okazja przejdzie mu koło nosa i później już nie wróci. Po wejściu do sklepu zwykle okazuje się jednak, że tylko część produktów jest przeceniona. Inne sprzedawane są w regularnych cenach. Ale skoro klient już wszedł… To może i to się przyda, i tamto…

ZOBACZ TEŻ: KTO NAJCZĘŚCIEJ KORZYSTA Z PROMOCJI?

CZYM PRZYCIĄGAJĄ SKLEPY? - CZYTAJ NA KOLEJNEJ STRONIE

- Promocja to standardowy chwyt sieci handlowych stosowanych, żeby przyciągnąć do sklepu i przy okazji zarobić na innych produktach – zauważa Lutostański.

Niezawodne działanie promocji w procesie przyciągania klienta potwierdza Oskar Bernaciak, który w Magnolii i Pasażu Grunwaldzkim prowadzi salony odzieży eleganckiej Kubenz.

– Czasami nawet nie musi być to wywieszka z promocją. Z powodzeniem stosuje się technikę komunikacji najciekawszej oferty handlowej – dodaje przedsiębiorca, podając przykład: jeżeli kupisz koszulę, ze spodniami, to na zestawie zaoszczędzisz 100 zł. Lub: kup garnitur, koszulę dostaniesz za złotówkę.

Sklepy przyciągają także muzyką, zapachem, ustawieniem produktów. Zapach pieczywa przy wejściu ma pobudzić poczucie głodu, widok warzyw zachęcić do kupienia świeżych produktów a głos Édith Piaf do sięgnięcia po francuskie wino. To przykłady przytoczone przez teoretyka. A co na to praktyk?

– Manekin stojący w witrynie powinen być ubrany w najlepiej sprzedające się ubranie. Do tego odpowiednie kolory i grafiki w tle – wymienia Bernaciak.

Wziąć udział, czy nie wziąć?

Do sklepów klientów ma przyciągnąć również wydarzenie samo w sobie, właśnie takie jak czarny piątek. Lutostański tłumaczy, że chodzi o czynne uczestnictwo, o pokazanie wszem wobec i każdemu z osobna zaradności, racjonalności i umiejętności oszczędzania. Skoro jest okazja, to trzeba z niej skorzystać. Jak się bronić przed tymi technikami? A czy w ogóle ktoś chce się bronić?

– Często akceptujemy to, że jesteśmy manipulowani, bo przez to żyje nam się wygodniej i przyjemniej – wyjaśnia socjolog.

A zatem? Zostaje chyba tylko nieśmiertelna lista zakupów, w którą można się zapatrzeć i nie rozglądać na boki, gdzie... Wszystko za pół ceny!

Wideo

Materiał oryginalny: Black Friday 2017 - jak nie dać się nabrać? Jutro procenty uderzą do głów klientów - Gazeta Wrocławska

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 8

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

I
Igor

Przede wszystkim trzeba już jakiś czas wcześniej śledzić ceny i zobaczyć czy na promocje nie zostały najpierw sztucznie zawyżone, ja jakiś czas temu do Virgin Mobile się przeniosłem na plan za 29 zł bez telefonu, bo doszedłem do wniosku, że to bardziej korzystne wyjście i za telefonem na rynku rozglądam się od dawna, mam parę wytypowanych modeli, wiem w jakich cenach można je dostać standardowo więc będę wiedział jak będę przeglądał promocje na Black Friday czy rzeczywiście opłaca się i jest taniej

T
Ty

to już masz BLACK LIVES. Współczuję.

p
proste

posuwając kuzynkę i wpierdalając całe życie smutną sekwencję od rosołu po pampuchy, od poniedziałku do piątku, w którym każdy posiłek jest z góry zapisany jak wyrok na tym straconym narodzie?

l
labeo7

To jedna wielka ściema, przez cały rok wiszą tabliczki -20%, -30%, -50% i co oznacza, że są to ceny regularne. W tzw. Black Friday kilka produktów, które zalegają na półką będzie miało obniżoną cenę o 5%. Tak wygląda Czarny Piątek w polskim wydaniu. Z drugiej strony ludziom to wystarczy, przypomnijmy słynne sceny z Lidla (tzw. bitwa o karpia czy buty) kiedy cenę obniżono symbolicznie.

.

Już nie wystarczy polaczkom zwykła promocja, napis SALE i wielkie minusy z procentami. Trzeba jeszcze dodatkowo napisać BLACK FRIDAY i chcą się zesrać przy półkach z towarem.
A gdyby tak przestać małpować to, co dzieje się w Stanach i zacząć żyć normalnie?

G
Gość

tylko czy rzeczywiście ma takie powodzenie, czy to zabieg firmy ?

g
galia

A tutaj 20 % - nie warto się cieszyć

s
same się łowią

Kupi se jutro gacie i dziurawe skarpeti, jak bedom w promocjiji, najlepi ta z minus 50.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3