Bohaterski kontroler zapobiegł katastrofie: "To był odruch" - mówi [WYWIAD + WIDEO]

Jolanta Pierończyk
Jacek Mytkowski był wczoraj gościemprezydenta Andrzeja Dziuby
Jacek Mytkowski był wczoraj gościemprezydenta Andrzeja Dziuby Jolanta Pierończyk
Udostępnij:
To był odruch. Najważniejsze było nacisnąć hamulec - mówi Jacek Mytkowski, kontroler biletów, który 11 lutego, po zasłabnięciu kierowcy, zapobiegł katastrofie trolejbusa w Tychach. CZYTAJ WYWIAD Z BOHATEREM I ZOBACZ WIDEO

Kontroler biletów, Jacek Mytkowski, 11 lutego, po zasłabnięciu kierowcy, zapobiegł katastrofie trolejbusa w Tychach. Udzielił wywiadu Dziennikowi Zachodniemu. Rozmawia Jolanta Pierończyk.

Czuje się pan bohaterem?
Absolutnie nie. Choć przyznam, że dość mocno odczułem ciężar zainteresowania moją osobą. Telefon dzwonił niemal bez przerwy. To było rzeczywiście bardzo uciążliwe, ale i miłe, bo odzywali się do mnie ludzie, z którymi dawno się już nie kontaktowałem. Zadzwoniła nawet kuzynka z Francji z informacją, że słyszała coś o tym w pierwszym programie tamtejszej telewizji. Na szczęście, ten cały szum wokół mnie szybko ucichł. Teraz już jest normalnie.

ZOBACZ WIDEO, JAK DOSZŁO DO WYPADKU:
* KIEROWCA TROLEJBUSU MIAŁ ATAK. KATASTROFIE ZAPOBIEGŁ KONTROLER

A jak pasażerowie na pana reagują?
Uśmiechają się. Zrobiło się sympatyczniej, bo na co dzień w tej pracy dochodzi do różnych sytuacji. Jest to praca specyficzna. Generalnie nikt nie lubi być kontrolowany, więc nie jest to zawód szczególnie lubiany.

A jednak uprawia go pan już 17. rok...
Coś trzeba w życiu robić. Przyznam się, że nie był to zawód, o jakim marzyłem od dziecka. Tak się złożyło, że firma, w której wcześniej pracowałem została rozwiązana i zostałem bez pracy. W domu akurat małe dziecko, żona na macierzyńskim, trzeba było szybko coś znaleźć. Zobaczyłem ogłoszenie Miejskiego Zarządu Komunikacji o naborze na kontrolerów biletów, zgłosiłem się, zostałem przyjęty i pracuję do dziś.

Zdaje pan sobie sprawę z tego, że uratował kierowcę, pasażerów, a także trolejbus przed zniszczeniem?
To był odruch. Potem pomyślałem, że mogłem jeszcze nacisnąć guzik otwierania dzrwi, ale to wszystko przychodzi dopiero po czasie. W tamtym momencie najważniejsze było nacisnąć hamulec i tyle. Kiedy potem przeglądałem zapis z monitoringu, zobaczyłem, że to trwało dwie i pół minuty, a mnie się wydawało, że to się działo tak raz, dwa, trzy.

Bywały podobne sytuacje w pana karierze zawodowej?
Takiej nie. Owszem, czasem trzeba było pomóc pasażerowi, bo zasłabł, ale żeby coś się stało kierowcy, to nigdy.

Rozmawiała: Jolanta Pierończyk

*SOCZI 2014 - IGRZYSKA OLIMPIJSKIE - RELACJE, ZDJĘCIA, CIEKAWOSTKI
*Najlepsze studniówki 2014 w woj. śląskim ZDJĘCIA + GŁOSOWANIE
*TVP ABC I TV TRWAM NA MULTIPLEKSIE. Jak odbierać, jak przeprogramować dekoder?
*Tak kochają tylko Ślązacy ŚLĄSKI SŁOWNIK MIŁOSNY

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie