reklama

Byli też na Wołyniu Ukraińcy, którzy ratowali Polaków. Maryla Ścibor Marchocka „Sprawiedliwi” - RECENZJA

TOSZaktualizowano 
Temat rzezi wołyńskiej w ostatnich latach jest szeroko obecny w dyskusji publicznej, również dzięki filmowi „Wołyń” Wojciecha Smarzowskiego sprzed kilku lat. Pomoc, której Polakom udzielali mieszkający na Wołyniu i w Galicji Wschodniej Ukraińcy wciąż pozostaje jednak na marginesie. Lukę w tym aspekcie stosunków polsko-ukraińskich wypełnia wydana właśnie książka Maryli Ścibor Marchockiej „Sprawiedliwi”.

N ie jest to typowa historyczna opowieść o tym, co działo się na Wołyniu i we wschodniej Galicji w 1943 i 1944 roku. To zbiór opowiadań przypominających autentyczne sytuacje, kiedy Ukraińcy w strachu przed swoimi krewnymi i sąsiadami starali się udzielić pomocy prześladowanym Polakom, którym groziła przecież śmierć. Książka powstała w ramach stypendium ministra kultury i dziedzictwa narodowego, została też objęta patronatem honorowym prezesa Instytutu Pamięci Narodowej.

Pod pojęciem „rzezi wołyńskiej” rozumiane są wydarzenia z lat 1943-1944, w wyniku których, w działaniach podejmowanych z inspiracji ideologów Ukraińskiej Powstańczej Armii i jednego z jej przywódców Dmytra Klaczkiewskiego, zginęło na Wołyniu około 50-60 tysięcy Polaków (to liczba uznawana za najbardziej odpowiadającą prawdzie, chociaż dokładne określenie liczby ofiar jest trudno z uwagi chociażby na to, że zabijano całe rodziny), a w działaniach odwetowych - około 2-3 tysięcy Ukraińców.

Do napadów i mordów na Polakach dochodziło też w Galicji Wschodniej, a także w województwach poleskim i lubelskim. Łącznie historycy mówią o 100 tysiącach zabitych Polaków i 10-15 tysiącach Ukraińców, którzy ginęli w polskich akcjach odwetowych, ale też byli zabijani przez UPA za pomoc Polakom.

Za początek zbrodni wołyńskiej uznaje się mord, do którego doszło 9 lutego 1943 roku w Parośli Pierwszej w powiecie sarneńskim. Ukraińcy z UPA zabili tam 173 osoby. Kulminacja zbrodni nastąpiła latem 1943 roku. 11 lipca miała miejsce tzw. krwawa niedziela. To wówczas 90 Polaków zginęło podczas mszy w kościele w Kisielinie.

O wydarzeniach, które miały miejsce na Wołyniu przez wiele lat nie mówiło się - zarówno w Polsce, jak i w ZSRR. Temat odżył na nowo dopiero w latach dziewięćdziesiątych.

Do dzisiaj niewiele mówi się jednak o pomocy, której Polakom udzielali Ukraińcy. A kiedy kilka miesięcy temu lubelski oddział IPN poprosił się o zgłaszanie świadków wydarzeń na Wołyniu, zgłosiło się kilkaset osób, które podkreślało, że przeżyć udało się im tylko dzięki pomocy Ukraińców.

- Temat ten wciąż jest na marginesie. Przykładem jest Krzyż Wschodni (ustanowione w 2016 roku odznaczenie przeznaczone dla cudzoziemców pomagającym Polakom na Kresach - red.) - nie został przyznany ani jeden - mówi Maryla Ścibor Marchocka, autorka książki „Sprawiedliwi”. - Powinniśmy pamiętać o ludziach, którzy ratowali naszych współbraci. Właściwie nie ma ten temat badań oprócz Księgi Sprawiedliwych, którą na podstawie relacji opracował Romuald Niedzielko z IPN-u i opisał Ukraińców ratujących Polaków i pomoc Polaków dla Ukraińców w czasie akcji Wisła. Skąd pomysł na „Sprawiedliwych”? Mój ojciec był historykiem pasjonatem. Miał ogromną wiedzę, sam wiele przeżył. Ucząc historii nie bał się rzeczy trudnych, ale skupiał się na tym, co było dobre. Kiedy mówimy o rzezi wołyńskiej, musimy pamiętać o zagładzie i o tych ludziach, którzy zginęli, i również o ich mordercach. Jeżeli będziemy się jednak tylko na tym skupiać, to nic z tego nie wyniknie. Musimy pamiętać i upominać się o groby dla tych ludzi. Dobrze, że zostało zdjęte memorandum na kwestię ekshumacji. Ale musimy też popatrzeć na to, co było wcześniej. Historia Polski i Ukrainy to nie są lata 1939-1945, tylko czterysta pięćdziesiąt lat - dodaje.

Wśród opowiadań, które złożyły się na „Sprawiedliwych” są takie, będące relacją bezpośredniej rozmowy autorki z uratowanymi i takie, które opierają się na dostępnych relacjach internetowych. Jedno ze wspomnień należy do Jerzego Wójcika, wybitnego operatora filmowego, jednego z twórców z czasów tzw. polskiej szkoły filmowej, którego rodzinę w 1939 roku uratowała Ukrainka umożliwiając ucieczkę.

- Często w tych opowiadaniach jest opisany krajobraz, często jakieś proste rzeczy, ale historia pokazana jest oczyma tego, który ją przeżywa. Czy któraś z nich zapadła mi szczególnie w pamięć? Każda z nich jest dla mnie istotna. Jest też wiele takich historii, które nie zostały opisane - mówi Maryla Ścibor Marchocka.

Statystyczne podejście do kwestii pomocy Ukraińców dla Polaków jest bardzo trudne. Z 4 tysięcy miejscowości, które zostały spalone podczas rzezi wołyńskich znanych jest prawie 800 przypadków ratowania Polaków. Ale z dokumentów można dzisiaj w stanie z imienia i nazwiska lub chociaż biorąc pod uwagę miejscowość, z której pochodzili określić niespełna 1400 Ukraińców, którzy ratowali Polaków. Ścibor Marchocka opowiada też, że na spotkaniach autorskich podchodzą do niej ludzie i też mówią o przypadkach ratunku, który polskie rodziny znalazły u ukraińskich sąsiadów. Sama w książce zamieszcza indeks nazwisk Ukraińców, którzy na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej pomogli Polakom.

W „Sprawiedliwych” jest też relacja z pierwszej wizyty, na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, na Wołyniu mieszkańców dawnej wsi Ostrówki koło Lubomla, gdy naprzeciw siebie stanęli ocaleni Polacy i miejscowi Ukraińcy z kołchozu. W sierpniu 1943 roku w Ostrówkach kureń UPA Iwana Kłymczaka „Łysego” zamordował tam pięciuset Polaków. Dopiero na początku lat 90. udało się doprowadzić do ich ekshumacji. Jak wyglądało ich pierwsze spotkanie? Czy udało im się dojść do porozumienia? Warto o tym przeczytać.

Nie przegapcie

FLESZ: Zmiany przepisów: pierwszeństwo pieszych przed przejściem

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3