Były dyrektor Halemby nie przyznaje się do winy

Joanna Heler
Kazimierz D. ma 27-letni staż pracy w górnictwie. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia
Kazimierz D. ma 27-letni staż pracy w górnictwie. Teraz grozi mu do 12 lat więzienia MIKOŁAJ SUCHAN
Udostępnij:
Kazimierz D., były dyrektor kopalni Halemba, jest ostatnim składającym wyjaśnienia podsądnym, który nie przyznaje się do winy w procesie o spowodowanie śmierci 23 górników.

Na początku piątkowej rozprawy przed gliwickim Sądem Okręgowym D. złożył hołd ludziom, którzy zginęli pod ziemią w wyniku wybuchu metanu i pyłu węglowego.

U żon i matek tragicznie zmarłych górników słowa Kazimierza D. wywołały łzy i wzburzenie. Były dyrektor stwierdził, że jest to i jego osobista tragedia, gdyż w tym czasie był już w okresie wypowiedzenia przed przejściem na emeryturę.

Według śledczych, w listopadzie 2006 r. wiedział o przekroczonych dopuszczalnych stężeniach metanu, tolerował brak profilaktyki zwalczania zagrożenia wybuchem pyłu węglowego i zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa. Mimo to zlekceważył alarmujące dane i nie nakazał przerwania prac. Kazimierz D. w trakcie swych kilkugodzinnych wyjaśnień rozwodził się nad historią kopalni, sypał datami spotkań zespołów czy komisji powoływanych w celu zapewnienia bezpieczeństwa pracującym przy demontażu urządzeń w wyrobisku.

Wyliczał też, co zrobiono, by to bezpieczeństwo zapewnić. Podkreślał, że od 2002 roku, aż do tragicznego 21 listopada 2006 w rudzkiej kopalni nie doszło do ani jednego śmiertelnego wypadku. Kopalnię Halemba, ze względu na możliwość wystąpienia wszystkich możliwych zagrożeń naturalnych, a jednocześnie ich zbyt małe rozpoznanie przed rozpoczęciem eksploatacji, nazwał poligonem doświadczalnym.

- Ta kopalnia została źle zaprojektowana. Miała zbyt małą średnicę szybów zarówno wydobywczych, jak i zjazdowych, co skutkowało zmniejszeniem ilości podawania powietrza, które przy zagrożeniu metanowym ułatwiałoby wydobycie. Zbyt wąskie przekroje szybowe utrudniały z kolei transport wielkogabarytowych urządzeń - podkreślił. Mówił też o ostatnim przed tragedią zebraniu komisji ds. zagrożeń. Odbyło się 9 listopada 2006. Mieli w nim uczestniczyć specjaliści z branży nie związani z kopalnią. Jak stwierdził, konkluzja z zebrania była taka, że brak jest zagrożenia pożarowego, a dotychczasowe prace prowadzono prawidłowo.

- Opinie tych komisji były znane nie tylko mnie, ale i organom nadzorującym pracę w górnictwie. Gdyby nie zostały wydane ani ja, ani mój zastępca nie moglibyśmy wydawać żadnych wiążących decyzji - bronił się Kazimierz D.

Rozgoryczenia wyjaśnieniami byłego dyrektora nie kryli najbliżsi ofiar. Michał Wąsowski, ojciec górnika, który zginął w Halembie mówił, że widocznie oskarżony przyjął taktykę, by zrzucić winę na przyrodę i wadliwe projekty sprzed lat.

Podobnie jak Markowi Z., byłemu szefowi wentylacji w Halembie, Kazimierzowi D. grozi do 12 lat więzienia.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie