reklama

Były zomowiec przeprasza i zaprzecza, że w stanie wojennym strzelał do górników kopalni Wujek w Katowicach. "Raport pisałem pod przymusem"

Teresa SemikZaktualizowano 
Przed katowickim Sądem Okręgowym ruszył proces Romana S., byłego funkcjonariusza plutonu specjalnego ZOMO, który jest oskarżony przez prokuratora IPN o użycie broni palnej podczas pacyfikacji kopalni Wujek w grudniu 1981 roku Marzena Bugała-Azarko
Przed katowickim Sądem Okręgowym ruszył proces Romana S., byłego zomowca - funkcjonariusza plutonu specjalnego ZOMO, który jest oskarżony przez prokuratora IPN o użycie broni palnej podczas pacyfikacji kopalni Wujek w grudniu 1981 roku. Zginęło wówczas 9 górników, a 21 było rannych od kul. Roman S. twierdzi, że nie strzelał, a raport o użyciu broni pisał pod przymusem.

Oskarżony został zatrzymany w maju br. podczas urlopu w Chorwacji na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Od czerwca przebywa w katowickim areszcie. Ma 62 lata i jest obywatelem Niemiec, gdzie mieszka od 30 lat.

Prokuratura ściga go od 1993 roku, bo to wtedy ruszył przed katowickim Sądem Okręgowym proces w sprawie strzałów do strajkujących górników, zakończony już prawomocnymi wyrokami.

PISALIŚMY O TYM:
Kopalnia Wujek 1981: Zomowcy zbyt szybko sięgnęli po broń. I poszli do więzienia
Akt oskarżenia przeciwko Romanowi S. z plutonu specjalnego ZOMO już w sądzie
Zomowiec z kopalni Wujek nie przyznaje się do popełnienia przestępstwa

W plutonie specjalnym ZOMO, powołanym do walki z terrorystami i groźnymi przestępcami, Roman S. służył w latach 1978-1986. Prokurator IPN Dariusz Psiuk mówi, że Roman S. 16 grudnia 1981 roku, jako funkcjonariusz państwa komunistycznego, „działając wspólnie z innymi członkami tego plutonu, dopuścił się zbrodni komunistycznej stanowiącej zbrodnię przeciwko ludzkości, polegającej na stosowaniu represji i naruszaniu praw człowieka w ten sposób, że wziął udział w pobiciu strajkujących górników kopalni Wujek” użył broni palnej, oddając strzały „w kierunku wyżej wymienionej grupy osób”.

CZYTAJCIE KONIECZNIE
KTO STRZELAŁ DO GÓRNIKÓW Z WUJKA?

Roman S. nie przyznał się do zarzucanego czynu.

- Przepraszam za uciążliwości spowodowane moim postępowaniem sprzed 40 lat. Przepraszam, że z powodu tej mojej przeszłości wszyscy znaleźliśmy się na sali sądowej - zaczął swoje wyjaśnienia.

W ZOMO odbywał służbę wojskową, bo przekonał go do tego starszy brat, Edward, który był wówczas zastępcą dowódcy plutonu specjalnego. Sądził, że to jednostka milicji apolityczna, a jako młody i sprawny mężczyzna będzie służył społeczeństwu ścigając groźnych przestępców.

- Władza nigdy nie powinna rozmawiać ze społeczeństwem za pośrednictwem siły: wojska, policji - mówił teraz w sądzie.

Były zomowiec przeprasza i zaprzecza, że w stanie wojennym s...

Przywołując 16 grudnia 1981 roku, kiedy jednostka ZOMO szykowała się do wyjazdu, by tłumić strajk w kopalni Wujek, powiedział przede wszystkim, że pluton wyjeżdżał w trybie normalnym, że pobrał z magazynu swój egzemplarz broni, który stał na stojaku w tym samym miejscu, co zawsze.

Pozostali członkowie plutonu specjalnego ZOMO, którzy za ten sam czyn odpowiadali przed sądem w latach 1993-2007, utrzymywali, że do akcji zostali poderwali w trybie alarmowym, pobierali broń pierwszą z brzegu, więc nie wiadomo, kto strzelał z jakiego egzemplarza, kto zabił, kto ranił, a kto w ogóle tej broni nie użył.

Roman S. twierdzi, że w czasie akcji w kopalni Wujek członkowie plutonu długo siedzieli w swoich autach, aż przyszedł przełożony i powiedział, że wchodzą do środka, bo strajkujący górnicy kogoś wzięli w niewolę, jakiegoś sekretarza, dyrektora lub zastępcę kopalni. W rzeczywistości górnicy pojmali wówczas milicjantów biorących udział w tym tłumieniu strajku.

- Moim zadaniem było zabezpieczenie tyłów plutonu specjalnego - wyjaśniał dalej oskarżony. - Nie widziałem, co dzieje się w środku, bo stałem zwrócony w drugą stronę. A jak od czasu do czasu zerknąłem na plac kopalniany, też nic nie widziałem, bo zasłaniały to miejsce barykady.

Zobaczcie koniecznie

Żelaznym dowodem są raporty o zużyciu amunicji podczas pacyfikacji kopalni. Napisali je wszyscy członkowie plutonu specjalnego, także Roman S. Wynika z niego, że wystrzelił 4 pociski.

- Napisałem ten raport pod przymusem, takie dostałem polecenie - tłumaczył.

Sąd przesłuchał pierwszego świadka, Jacka Jaworskiego, taternika, który tuż po wydarzeniach w kopalni Wujek, na początku 1982 roku szkolił w górach członków plutonu specjalnego. Podobno w czasie wolnym, podczas biesiad, zomowcy chwalili się taternikom, co kto robił w kopalni Wujek. Na tej podstawie, po latach, Jaworski sporządził notatkę, w której zapisał m.in., że strzelał „Ratajczyk”. To nazwisko oskarżonego, który teraz nosi nazwisko żony. Problem w tym, że Ratajczyków było dwóch.

Przesłuchiwany przez sąd świadek Jaworski zeznał, że zna ich obydwu, tam w Tatrach słyszał, że „starszy lepiej strzelał” i był „szczególnie aktywny”. Brat oskarżonego był starszy. Problem w tym, że w poprzednich procesach, które toczyły się przed katowickimi sądami i dotyczyły pozostałych członków plutonu specjalnego ZOMO, taternik już tak jednoznacznie nie zeznał, wskazywał innych strzelców.

- Nie znam świadka. Nie szkoliłem się w Tatrach, bo nie lubię gór. Musiałem wyjechać z kraju, bo wytykano mi moją przeszłość - oświadczył oskarżony Roman S.

Nie przegapcie

Expose premiera - orto najważniejsze obietnice Morawieckiego

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 9

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

T
Tajniak
26 września, 12:18, Elżbieta:

Dziwne.Dzisiaj chce uchodzić za świętego.Ludzie zginęli i za to ZOMO-cy powinni odpowiedzieć bo wyróżniali się swą agresywnością.Uciekł do Niemiec, zmienił nazwisko,sądził,że nikt go KATA nie znajdzie?Dożywocie dla każdego z nich!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie ma litości dla takich osobników bo to nawet nie człowiek.

Uciekl ? czytanie to nie Twoja mocna strona jak widze ;)

G
Gość
25 września, 18:56, pinokio:

Ale jaja!!!!! Po tylu latach to mozna mu udowodnic wine systymem DNA a tak to jest woda po Kloskach !!!! Obojetnie kaj dla kozdego wojoka Rozkaz to jest rozkaz i koniec !!!!!

dla wojaka tak -rozkaz to rzecz święta-ale nie dla takiego zera jak ZOMO-wiec,człowieku,chyba nie przeżyłeś stanu wojennego bo ja miałam w rodzinie internowanego i cała rodzina była pod "obstrzałem" w dzień i w nocy mieliśmy tzw."cień" więc o czym tu piszesz????

E
Elżbieta

Dziwne.Dzisiaj chce uchodzić za świętego.Ludzie zginęli i za to ZOMO-cy powinni odpowiedzieć bo wyróżniali się swą agresywnością.Uciekł do Niemiec, zmienił nazwisko,sądził,że nikt go KATA nie znajdzie?Dożywocie dla każdego z nich!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Nie ma litości dla takich osobników bo to nawet nie człowiek.

z
za długo to trwa

Już niejeden sędzia rozpoczynał karierę na tej sprawie. Ciekawe jakie po tylu latach można zebrać dowody.

G
Gość

byłam młodą dziewczyną ,mieszkałam obok tzw ZOMO,dziś Szkoły Policyjnej.Byłam świadkiem rozmów przeprowadzanych przez milicjantów z plutonu którzy po pacyfikacji kop.Wujek paradowali jak pawie po miasteczku, chełpiąc się tym co zrobili, szyderczo się śmiali do nas bo wiedzieli ze wielu z pośród nas pracowało wtedy na kop. Wujek albo mieli tam swoich bliskich i również brało udział w obronie Wujka jako cywile ,ja zereszta tez. Smiali się że żałują ze nie mogli postrzelać sobie więcej, opowiadali jak to górnicy padali jak kaczki,,,, wiele takich innych opowiadań słyszeliśmy na mieście a szczególnie w kawiarence do której wtedy chodziliśmy a którą "opanowali" Zomowcy jaką swoje miejsce do piwkowania lub winkowania. Dziś robią z siebie ofiary ,wtedy byli Bogami. Za nic w świecie nie uwierzę w jego skruchę ani niewinność. powinna ich spotkać kara jak przestęców którzy zabijali w pełni świadomi tego co robią.

L
Ligocianka

Zomowcy wystrzelili ponad tysiąc kul. Do celu (górników) mieli ok.25-30 metrów, stosowali broń która mogła oddawac pojedyńcze strzały jak i serie. Wydaje się zatem, że nie wszyscy zomowcy strzelali do ludzi, bo wtedy liczba ofiar byłaby wielokrotnie wieksza.L

Ś
Ślązak

Prawie 40 lat od tamtych czasów i tylko ciemny lud i PIS mogą robić takie cyrki.

J
Jorguś z Michałkowic

Sond by musioł łopytać Kaczyńskiego bo jyno łon wiedzioł kaj stoło ZOMO.

p
pinokio

Ale jaja!!!!! Po tylu latach to mozna mu udowodnic wine systymem DNA a tak to jest woda po Kloskach !!!! Obojetnie kaj dla kozdego wojoka Rozkaz to jest rozkaz i koniec !!!!!

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3