sportowy24
    Bytomski Sport zapłaci ponad 7,3 mln złotych niedoszłemu...

    Bytomski Sport zapłaci ponad 7,3 mln złotych niedoszłemu wykonawcy stadionu? Będzie zawiadomienie do prokuratury

    Zdjęcie autora materiału

    Patryk Osadnik

    Dziennik Zachodni

    Aktualizacja:

    Dziennik Zachodni

    Konferencja prasowa Bytomskiego Sportu i Urzędu Miejskiego w Bytomiu 11.01.2019
    1/4
    przejdź do galerii

    Konferencja prasowa Bytomskiego Sportu i Urzędu Miejskiego w Bytomiu 11.01.2019 ©OSA

    Firma S-Sport zażądała od Bytomskiego Sportu ponad 7,3 mln złotych. Niedoszły wykonawca stadionu przy ul. Olimpijskiej twierdzi, że umowa nie została zrealizowana z winy spółki. Chce zwrotu poniesionych dotąd kosztów budowy i odszkodowania. Prezydent Bytomia twierdzi, że to próba wyłudzenia pieniędzy i zapowiada zawiadomienie prokuratury.

    Dwie konferencje i dwa różne zdania


    Afera związana z przebudową stadionu Polonii Bytom nie ma końca. W piątek, 11 stycznia w Bytomiu odbyły się dwie konferencje prasowe. Pierwszą z nich na godzinę 11 zwołała spółka S-Sport. Na tej konferencji Adam Kaczyński - prezes spółki - odniósł się do zarzutów o nieprawidłowościach przy budowie, które miesiąc temu zaprezentowali przedstawiciele Urzędu Miejskiego w Bytomiu oraz spółki Bytomski Sport, powstałej w celu stworzenia nowego obiektu sportowego dla Polonii.

    Druga konferencja, choć odbyła się godzinę wcześniej, to została zwołana jakby w odpowiedzi na tę, którą wcześniej ogłosił S-Sport.
    Ta odbyła się już w Urzędzie Miejskim w Bytomiu, gdzie Sławomir Kamiński - prezes Bytomskiego Sportu - oraz Mariusz Wołosz - prezydent Bytomia - a także inni przedstawiciele miasta powiadomili prasę o wezwaniu do zapłaty, jakie wpłynęło do spółki Bytomski Sport. Firma S-Sport żąda w nim ponad 7,3 mln złotych za wykonane dotąd prace i na poczet odszkodowania.

    Czy Bytom zapłaci 7,3 mln złotych? Spółka idzie do prokuratury


    - W mojej ocenie zachodzi podejrzenie wyłudzenia nienależnych środków, a działalność poprzednich zarządów nosi znamiona działalności na szkodę spółki, a tym samym miasta i mieszkańców - oceniał podczas konferencji Mariusz Wołosz, prezydent Bytomia.

    Wołosz zapowiedział, że spółka zamierza złożyć w tej sprawie stosowny wniosek do prokuratury. Chodzi tutaj o możliwość popełnienia przestępstwa poprzez wyłudzenie przez S-Sport pieniędzy, które firmie się nie należą.

    Za co tak naprawdę S-Sport domaga się pieniędzy od Bytomskiego Sportu?

    - Pierwsza część tej kwoty to nakłady jakie ponieśliśmy do tej pory - tłumaczy Adam Kaczyński. - Mam tutaj na myśli m.in. ochronę, gwarancje, koszty rozbiórek oraz poniesionych prac projektowych. Druga część to odszkodowanie z tytułu utraconych korzyści - wyjaśniał prezes S-Sportu.

    Zdaniem Wołosza firma nie tylko nie wywiązała się ze swoich zobowiązań, ale wręcz zdewastowała stadion Polonii. Stan faktyczny jest taki, że dziś rzeczywiście na obiekcie przy ul. Olimpijskiej nie można grać w piłkę i żadna kontrola nie dopuści go do użytkowania. Polonia swoje mecze najprawdopodobniej do końca sezonu będzie rozgrywała na stadionie miejscowych Szombierek.

    Stadion, którego nigdy nie zaprojektowano


    Od 19 lipca do 5 września, kiedy S-Sport miał przygotowywać projekt stadionu, Bytomski Sport nie był w stanie określić wykonawcy chociażby tego, w którym miejscu mają znajdować się szatnie w obiekcie. Kaczyński podkreśla, że koncepcja przebudowy stadionu była wielokrotnie zmieniana, a to uniemożliwiało firmie stworzenie ostatecznego projektu, stąd pojawiające się co jakiś czas wizualizacje, które nie były jednak wiążące.

    Z resztą nieprzedstawienie projektu to jeden z zarzutów jaki Bytomski Sport i Urząd Miejski w Bytomiu kieruje w stronę wykonawcy. W świetle zaistniałego chaosu - ciągłych zmian na poziomie podstawowych założeń projektu, problemów z komunikacją i braku zapewnień finansowych - wydaje się jednak, że S-Sport miał nikłe szanse na stworzenie takiego projektu mimo nawet najszczerszych chęci.

    Żagiel trafił na złom


    Symbolem stadionu przy ul. Olimpijskiej od modernizacji w latach 2007-2008 był tzw. "żagiel", czyli charakterystyczne zadaszenia stadionu. Początkowo miał on zostać zdemontowany w taki sposób, aby dało się go zamontować w innym miejscu. Ostatecznie zdanie zmieniono, żagiel został zniszczony i... zezłomowany.

    To jeszcze nie koniec. Bytomski Sport i S-Sport nie potrafiły się dogadać nawet co do tego, kto z nich będzie zarządzał pochodzącym z demontażu złomem. Zostawiono go więc na placu budowy i do sprawy obie strony miały wrócić podczas rozmów.

    - Pewnego dnia ochrona powiedziała nam, że podający się za pracowników Bytomskiego Sportu ludzie wywieźli bez poinformowania naszej firmy około 30 ton złomu z rozbiórki tzw. żagla - twierdzi Kaczyński. Prezes S-Sportu dwukrotnie zwracał się później do BS z wnioskiem o wyjaśnienie sytuacji. - Ponowne wezwanie przyniosło skutek, ale w między czasie następowały kolejne wywózki złomu. Otrzymaliśmy pismo z BS informujące, że BS jednostronnie podjął decyzję i przejął na własność materiał - mówił dalej podczas konferencji Kaczyński.

    Zdaniem prezesa S-Sportu koszt zabranego złomu to około 50 tys. złotych i nie stanowiło to istotnej dla inwestycji kwoty. Kaczyńskiemu chodzi jednak o sam fakt samowolnego działania i łamania podjętych wcześniej ustaleń, co dyskredytuje BS jako partnera w prowadzeniu inwestycji.

    Brak zapewnień finansowych, zerwana umowa i tajemniczy aneks


    Podstawą do zerwania umowy pomiędzy S-Sportem a Bytomskim Sportem był przede wszystkim brak możliwości zapewnienia przez spółkę odpowiedniego finansowania. Z prośbą o dokument potwierdzający finansowanie budowy S-Sport zwrócił się do BS 23 sierpnia 2018 roku.

    - Złożyliśmy wniosek o przedstawienie gwarancji zapłaty przez Bytomski Sport - mówi Kaczyński. - 13 października mijał ustawowy termin na uzyskanie takiej gwarancji. Dopiero 5 października otrzymaliśmy pismo z prośbą o możliwość przedłużenia terminu tej gwarancji, na dodatek podpisane przez osobę do tego nie upoważnioną - informuje prezes S-Sportu.

    Termin został jednak przedłużony, a gwarancja i tak nigdy do firmy Kaczyńskiego nie trafiła. To doprowadziło ostatecznie do zerwania umowy, co nastąpiło 5 grudnia 2018 roku.

    - Umowa została wypowiedziana przez wykonawcę dwa razy - mówił Sławomir Kamiński, prezes Bytomskiego Sportu. - Po raz pierwszy stało się to 15 października 2018 roku. Później wykonawca wydał wspólne oświadczenie wraz ze spółką Bytomski sport, mówiące o tym, że ta umowa w żaden sposób nie została naruszona - dodaje nowy prezes Bytomskiego Sportu, który wtedy jeszcze nie pełnił swojego stanowiska.

    Dziś mamy już pewność, że taki dokument do BS został wysłany. Dlaczego ówczesne władze spółki i władze S-Sportu nie chciały się do tego przyznać? Nie wiemy. Wiemy za to, że dokument był obarczony wadą prawną. Podpisał go radca prawny S-Sportu, który mimo iż twierdził wtedy, że ma do tego pełnomocnictwo, to tak naprawdę go nie miał, dlatego odstąpienie od umowy było nieważne.

    Dzięki temu 29 października BS i S-Sport podpisały aneks do umowy, który jak twierdzi Mariusz Wołosz, był szkodliwy dla budowy stadionu.

    - Zapisy aneksu nie zmieniają ani daty zakończenia budowy, ani jej kosztów. Zmianie uległy jedynie terminy pośrednie realizacji poszczególnych zadań, co wynika z opóźnień przy projektowaniu stadionu - tłumaczy Kaczyński i jednoznacznie twierdzi, że opóźnienia te zostały spowodowane przez chaos panujący w BS.

    Nowe władze BS i Bytomia uważają jednak, że zapisy aneksu tak znacząco wpływają na umowę, że wręcz uniemożliwiają jej realizację. Niestety żadna ze stron nie ujawniła nam dotąd tego dokumentu. Wiemy jednak, że w aneksie znalazł się zapis o tym, że nie będzie można karać S-Sportu za dotychczasowe opóźnienia.

    Kto jest winien całemu zamieszaniu?


    Kto jest winien całego zamieszania? Myślę, że na to pytanie rzetelnie jest w stanie odpowiedzieć jedynie sąd, a czegokolwiek bym nie napisał, to będą to jedynie insynuacje, przypuszczenia i publicystyka. Fakty są takie, że dziś stadion przy ul. Olimpijskiej nie nadaje się do gry w piłkę.

    Faktów, wydarzeń i dokumentów, jakie przedstawiają obie strony jest tak wiele, że nie sposób ich przedstawić bez odpowiedniej analizy. W najbliższym czasie postaram się dla Państwa stworzyć całe kalendarium wydarzeń związanych z niedoszłą przebudową stadionu w Bytomiu. Dziś nakreślę jedynie pokrótce chaos, jaki przy realizacji tego projektu panował.

    Wygląda na to, że część winy leże jednak pod stronie samego Bytomskiego Sportu.

    - Jeżeli ocenię, że w którymś momencie zostało złamane prawo, to będę o tym po prostu zawiadamiał odpowiednie służby - mówił Sławomir Kamiński. - Jestem ostrożny w formułowaniu zarzutów i oskarżeń wobec swoich poprzedników. Nie wiem też, co kierowało ich decyzjami. Na pewno jeśli ktoś złamał prawo, to powinien ponieść tego bardzo surowe konsekwencję, ponieważ dodatkowo mamy tutaj do czynienia z publicznymi pieniędzmi. W tej chwili uważam, że do takich naruszeń prawa w spółce doszło, w związku z tym będę zawiadamiał o tym organy ścigania - informował nas prezes Bytomskiego Sportu.

    Póki co żadne zawiadomienie nie trafiło jeszcze w ręce służb.

    Zawiłości wokół przebudowy stadionu w Bytomiu jest jeszcze zdecydowanie więcej. Całym tym materiałem w najbliższym czasie zajmie się zapewne sąd i prokuratura.

    Co dalej z budową stadionu?


    Adam Kaczyński, prezes S-Sportu w czasie swojej konferencji mówił o tym, że jest w stanie wrócić do tematu budowy stadionu Polonii Bytom przez jego firmę.

    - Stadion w Bytomiu wciąż może powstać - zapowiada Kaczyński. - Jesteśmy gotowi ten stadion lub jakąś jego część wybudować. Możemy przedstawić projekt, który w przyszłości Bytomski Sport będzie mógł wykorzystać przy realizacji tego projektu. Możliwości jest wiele - wymieniał podczas konferencji prezes S-Sportu.

    Natomiast zdaniem zarządu Bytomskiego Sportu nie ma żadnej opcji, nawet prawnej, aby stadion dla Polonii nadal budowała firma Kaczyńskiego. Sławomir Kamiński podczas konferencji w urzędzie miejskim kilkukrotnie podkreślił, że zupełnie nie widzi takiej możliwości. Jego zdaniem firma S-Sport oficjalnie odstąpiła już od umowy i powrót do jej założeń jest niemożliwy.

    W lutym zarząd BS przedstawi raport o obecnym stanie spółki. Kamiński wyjaśnił, że kiedy przejmował funkcję prezesa, to w BS panował zupełny chaos. - Cały czas trafiają w moje ręce kolejne umowy i zobowiązania, o których nikt wcześniej nie wiedział. Porządkujemy właśnie sytuację w spółce, a później będziemy wyciągać z tego wnioski - tłumaczy prezes i zapowiada, że na kolejnym spotkaniu będzie mógł powiedzieć więcej o przyszłości Polonii.

    POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:




    Świąteczne granie z Kubą Błaszczykowskim w Częstochowie


    Kibice Polonii Bytom świętują 99 lat klubu


    Czytaj treści premium w Dzienniku Zachodnim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    DZ poleca

    Najlepsze studniówki 2019: szalona zabawa

    Najlepsze studniówki 2019: szalona zabawa

    Horoskop miesięczny na styczeń 2019 wróżki z Katowic

    Horoskop miesięczny na styczeń 2019 wróżki z Katowic

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    MISTRZOWIE FOTOGRAFII - zobacz kto zwyciężył!

    Świeć się Energą. Sprawdź, kto wygrał

    Świeć się Energą. Sprawdź, kto wygrał