Bytomskie lokale gastronomiczne już po rozpoczęciu sezonu. "Były wiwaty i okrzyki radości"

Szymon Bijak
Szymon Bijak

Wideo

Bytomskie lokale gastronomiczne w ostatni weekend (15-16 maja) mogły w końcu odetchnąć z ulgą. W związku z poluzowaniem obostrzeń przez polski rząd, zaczęły działać - w reżimie sanitarnym - ogródki letnie. Branża, która mocno dostała w kość przez pandemię koronwairusa, liczy na powrót do normalności. - Jesteśmy po tym intensywnym weekendzie zmęczeni, ale zadowoleni. Czekaliśmy na ponowne otwarcie siedem miesięcy - nie ma wątpliwości Arkadiusz Rajca, współprowadzący pub "Zelter"

Ogródki letnie w Bytomiu działają. Przez pierwszy weekend nie brakowało klientów!

Na noc z 14 na 15 maja właściciele lokali gastronomicznych w całym kraju czekali z ogromną radością. Po północy ogródki letnie mogły zacząć działać w reżimie sanitarnym. Przedsiębiorcy przygotowywali się skrupulatnie, aby jak najlepiej ugościć swoich klientów, którzy - nie ukrywajmy tego - byli spragnieni wyjścia z domu, aby w spokoju coś zjeść i czegoś się napić. Nie inaczej było w Bytomiu.

Przez ostatnie miesiące właściciele musieli skupiać się wyłącznie na oferowaniu jedzenia na wynos czy z dowozem. Teraz wróciła w jakimś tam stopniu normalność, za którą zarówno lokale, jak i sami mieszkańcy bardzo tęsknili. O północy otworzył się m.in. kultowy gastropub "Zelter" przy ul. Strażackiej.

Nie przeocz

- Byliśmy dobrze przygotowani na przyjęcie gości. Kiedy pojawił się komunikat ze strony polskiego rządu, że ogródki będą mogły działać w reżimie sanitarnym, rozdzwoniły się również pierwsze telefony. Po kilku dniach mieliśmy pełne możliwe obłożenie, jeśli chodzi o jeden z ogródków. Finalnie więc zbudowaliśmy jeszcze jeden, graniczący z byłą siedzibą straży pożarnej. Udało nam się go skończyć w piątek, przed samym otwarciem, koło godz. 18:30 - mówi w rozmowie z "DZ" Arkadiusz Rajca, współprowadzący bytomski "Zelter", który dodaje, że po północy rozległy się nawet "okrzyki radości" ze strony klientów.

Również na rynku sporo się działo. Największym ogródkiem może pochwalić się piwiarnia Warka, która również wystartowała w nocy z piątku na sobotę.

- Otwarcie się udało. Mimo że było chłodno, ludzie poprzychodzili. Bytomskie lokale, które zadeklarowały swoje otwarcie, dotrzymały słowa. W sobotę zrobiło się już zdecydowanie cieplej, dlatego w ogródkach na rynku pojawiło się bardzo dużo osób, czekających na ten dzień aż siedem miesięcy. Ludzie się stęsknili za innymi. Na ich twarzach było widać radość - dodaje z kolei Arkadiusz Kożuchowski, właściciel restauracji Ziarno i piwiarni Warka, które są zlokalizowane przy bytomskim rynku.

- Jesteśmy po tym intensywnym weekendzie zmęczeni, ale zadowoleni. Czekaliśmy na ponowne otwarcie siedem miesięcy - nie ma wątpliwości Arkadiusz Rajca.

Przypomnijmy, że od 29 maja - w ramach luzowania obostrzeń przez polski rząd - zacznie działać także gastronomia wewnętrzna. Od tego dnia możliwe będzie 50 proc. obłożenie lokalu.

Zobacz koniecznie

Musisz to wiedzieć

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie