Bytovia Bytów - GKS Tychy 4:1. Rewelacja ligi wypunktowała błędy tyszan

Przemysław Drewniak
GKS Tychy nie sprostał wiceliderowi Fortuna 1. Ligi i przegrał w Bytowie 1-4
GKS Tychy nie sprostał wiceliderowi Fortuna 1. Ligi i przegrał w Bytowie 1-4 Karina Trojok
W sobotnim meczu 9. kolejki Fortuna 1. Ligi GKS Tychy przegrał na wyjeździe z Bytovią Bytów 1-4. Jedyną bramkę dla gości zdobył na początku drugiej połowy Mateusz Grzybek.

Bytovia to bezsprzecznie największa niespodzianka pierwszej części rundy jesiennej w pierwszej lidze, choć do soboty była postrachem dla rywali tylko na wyjazdach. W trzech spotkaniach przed własną publicznością zdobyła tylko dwa punkty, ale w meczu z GKS-em Tychy bytowianie byli skuteczniejsi w ofensywie i przełamali domową niemoc.

Od początku to podopieczni Adriana Stawskiego tworzyli sobie lepsze okazje do zdobycia bramki. Już po dziesięciu minutach gry Konrad Jałocha musiał ratować swój zespół w sytuacji jeden na jeden z Juliuszem Letniowskim. Obrońcy GKS-u nie wyciągnęli z tego wniosków, bo w 30. minucie po raz kolejny pozwolili rywalowi stanąć oko w oko z bramkarzem. Gracjan Jaroch miał więcej zimnej krwi od kolegi i nie zmarnował okazji, dając gospodarzom prowadzenie.

Trener Ryszard Tarasiewicz szybko dokonał dwóch zmian, wprowadzając na boisko debiutantów - Huberta Adamczyka i Omara Monterde. Wejście pierwszego było wymuszone kontuzją Kacpra Piątka, a Hiszpan zastąpił Sebastiana Stebleckiego i miał dodać nieco kreatywności w grze tyskiego zespołu. Początkowo przyniosło to skutek, bo od początku drugiej połowy GKS zaatakował i po kilku minutach doprowadził do wyrównania. Ładną, składną akcję Piwoszy wykończył Mateusz Grzybek.

Goście, zamiast iść za ciosem, nieoczekiwanie stracili jednak drugiego gola. Kolejny błąd defensywy pozwolił Filipowi Burkhardtowi na dojście do piłki w polu karnym i strzał z pierwszej piłki, przy którym Jałocha był bez szans.

GKS dobrze zareagował na bramkę przeciwników, znów ruszył do ataku, ale morale tyszan całkowicie spadły w 81. minucie, gdy drugą żółtą kartkę dostał Keon Daniel. Gospodarze wykorzystali to osłabienie i w końcówce spotkania dobili rywali dwoma bramkami - najpierw do siatki trafił Letniowski, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił Arsenij Procyszyn.

Tyszanie wciąż pozostają bez zwycięstwa na wyjeździe i zwiększyli swoją stratę do Bytovii do sześciu punktów. W tych okolicznościach starcie z Podbeskidziem w następnej kolejce urasta dla GKS-u do jeszcze wyższej rangi.

Bytovia Bytów 4-1 GKS Tychy
Gracjan Jaroch 30', Filip Burkhardt 61', Juliusz Letniowski 85', Arsenij Procyszyn 90' - Mateusz Grzybek 54'

Bytovia: Andrzej Witan - Wojciech Wilczyński, Łukasz Wróbel, Maciej Dampc, Dawid Witkowski - Mateusz Kuzimski (81' Arsenij Procyszyn), Sławomir Duda, Juliusz Letniowski, Filip Burkhardt (84' Patryk Burzyński), Michał Jakóbowski (89' Maksymilian Hebel) - Gracjan Jaroch.

GKS Tychy: Konrad Jałocha - Marcin Biernat, Marcin Kowalczyk, Daniel Tanżyna, Dawid Abramowicz - Mateusz Grzybek, Keon Daniel, Sebastian Steblecki (46' Omar Monterde), Łukasz Grzeszczyk, Kacper Piątek (41' Hubert Adamczyk) - Jakub Vojtuš.

żółte kartki: Wróbel, Letniowski, Wilczyński, Kuzimski - Daniel, Grzybek, Abramowicz.
czerwona kartka: Keon Daniel (80. minuta, druga żółta)

sędziował: Łukasz Bednarek (Koszalin)

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Trening Justyny Święty-Ersetic, dwukrotnej mistrzyni Europy w lekkoatletyce

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie