Cała prawda o fast foodach: W lokalu jemy głównie pizzę

Aldona Minorczyk-Cichy
Jeśli już jemy coś na mieście, to przeważnie zamawiamy pizzę
Jeśli już jemy coś na mieście, to przeważnie zamawiamy pizzę Polskapresse
Wcale nie jesteśmy oryginalni. Ślązak poza domem je rzadko, a jeśli już, to wybiera... pizzę. Finalistka II edycji "Masterchefa" Maria Ożga namawia: - Jeśli fast food, to tylko ten zdrowy!

Programy kulinarne, takie jak "Kuchenne rewolucje", zamiast zwabić, odstraszają część klientów od restauracji, bo pokazują lokale gastronomiczne od zaplecza. Z drugiej strony jednak nauczyły nas też, że jako klienci możemy być bardziej wybredni. Zamiast krokieta z zamrażalnika i barszczu z tytki, mamy prawo żądać podania świeżych produktów prosto z patelni.

Nie jakaś "produkcja", a prawdziwe gotowanie

Maria Ożga, finalistka II polskiej edycji programu "Master-chef" i szefowa kultowej "Kryształowej" w Katowicach, podkreśla, że w śląskich restauracjach brakuje świeżości:

- Potrawy powinny być przygotowywane na bieżąco, tak jak w restauracjach na południu Europy. Nie "produkcja" potraw, a prawdziwe gotowanie - mówi.

Mistrzyni kuchni namawia wszystkich do odwiedzania restauracji, które serwują tzw. fast good food:
- Słowem: jedzenie szybkie, bo w porze lunchu brakuje nam czasu, ale jedzenie zdrowe. To naprawdę możliwe. Zupa, drugie danie i coś do picia. Gotowane tego dnia i w konkurencyjnej cenie, żeby móc rywalizować z gigantami, sieciami serwującymi fast foody.

W kamienicach w centrum Katowic co rusz spotykamy bistra, restauracje, bary. W ciągu ostatnich kilku lat przybyło ich mnóstwo. Ale tylko niektóre z nich w porze obiadowej są pełne, choć dwa dania z kompotem (schabowy lub karminadel z frytkami i surówką) można tam zjeść nawet za 12-15 zł.

Pizzeria, najchętniej tuż za rogiem i tania

Dobra kuchnia nigdy jeszcze nie była tak powszechnie popularyzowana. Książek kucharskich i o dobrym, zdrowym żywieniu jest moc. Blogów kulinarnych są setki. Tymczasem nasze kulinarne zwyczaje są fatalne. Jeśli już katowiczanin, bielszczanin, rybniczanin czy mieszkaniec innego miasta w Śląskiem wybierze się na obiad do restauracji, to w większości przypadków będzie to pizzeria. Dlaczego?

Zbadał to Instytut Badawczy ARC Rynek i Opinia oraz Szkoła Główna Handlowa.

- Z naszego badania wyłania się obraz Polaka, który nie chodzi często do restauracji, a jak już chodzi, to wybiera zazwyczaj restaurację zlokalizowaną w pobliżu jego miejsca zamieszkania, będącą często sieciową pizzerią - mówi cytowany w komunikacie Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia. Dodaje, że od jadania poza domem odstrasza nas brak higieny, nieświeże produkty i niesmaczne jedzenie. Słowem to, co oglądamy w programach Magdy Gessler.

Jest nieświeżo, brudno, nieprofesjonalnie

Z badania wynika, że konsumenci krytycznie ocenili higienę w naszych restauracjach, bistrach, pubach.

- Niestety, elementy te stanowią bardzo słabą stronę badanych restauracji. Nieświeże produkty używane do przygotowania posiłków, na które skarży się ponad połowa ankietowanych konsumentów, to kolejny przejaw braku profesjonalizmu w podejściu do prowadzenia tego rodzaju biznesu - komentuje Teresa Taranko, kierowniczka Katedry Rynku, Marketingu i Jakości w SGH.
Czym kierujemy się wybierając restaurację? Przede wszystkim tym, czy jedzenie jest dobre i w atrakcyjnej cenie. Liczy się też dla nas lokalizacja "knajpy", wygodny do niej dojazd. Najlepiej zaś, by była za rogiem. Natomiast dalej uplasowały się inne nasze wymagania, np. czyste wnętrze, miła obsługa oraz krótkie oczekiwanie. Kobiety częściej niż mężczyźni zwracały też uwagę na możliwość płatności kartą.

Efekt? 65 proc. respondentów, którzy byli w restauracji z obsługą kelnerską w ciągu ostatnich 12 miesięcy, mówi o pizzerii sieciowej.

  • Fast foody w Polsce furorę zrobiły w latach 80. i 90. Po latach "chudych" były dla nas symbolem Zachodu, wręcz luksusu. Dzisiaj tracą na popularności.
  • Odchodzimy od jedzenia w pośpiechu, od połykania pustych kalorii, soli, i konserwantów na rzecz wartościowych, zdrowych produktów, polecanych przez dietetyków. Wraca tradycja #jedzenia w rodzinnym gronie produktów przez nas samych przygotowanych. Chętnie jemy więcej warzyw i owoców. Często też sami je hodujemy we własnych ogródkach lub kupujemy na targach. Bary ze zdrowym jedzeniem odbierają klientów sieciom fast foodów.
  • IV kwartał roku jest tradycyjnie już wyjątkowo dobry dla barów szybkiej obsługi, kawiarni i restauracji. O ile w ogóle rzadko korzystamy z jedzenia poza domem, to o tej porze roku jednak zdecydowanie najczęściej.
  • W grudniu zwiększone obroty restauracji to efekt sezonu zakupowego przed Bożym Narodzeniem. Biegamy po sklepach w poszukiwaniu prezentów i produktów na świąteczny stół, głodniejemy i przy okazji wpadamy na coś "szybkiego".
  • Oprac. AMC

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie