Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Całować czy nie całować? Felieton Marka Szołtyska, historyka, znawcy Śląska

Marek Szołtysek
Dejcie se pozór na żaby, bo można mieć kłopoty!
Dejcie se pozór na żaby, bo można mieć kłopoty! arc
Byłem ostatnio w Wiśle na rowerowej przejażdżce. Przystanąłem koło rzeki. Dzieci ze szkolnej wycieczki, mimo zimnej wody, moczyły nogi. A jak im się od chłodu pojawiły pod nosem snople, to grzały się na brzegu owinięte kurtkami, oddając się zabawom z użyciem telefonów komórkowych.

Obserwowałem to z obawą o ich rozwój intelektualny, ale cóż, takie czasy. Przypomniałem sobie o swoich zabawach w wieku kilkunastu lat. Wtedy mój ojciec budował dom i kopał fundamenty pod garaż. Kiedy tylko popadał deszcz, to robiły się tam małe zbiorniki wodne. Nie, oczywiście, że nie kąpałem się w tych gliniastych dziurach wąskich na koło pół metra. Ja tylko w tych dołach łapałem żaby, które tam wpadały i nie potrafiły uciec. Chwytałem je z pomocą obieraka do owoców umocowanego na długim stylisku. Zajęcie było podobnie fascynujące jak majstrowanie przy telefonie. Bo jak sprawdza się co chwilę czy nie przyszła na komórkę jakaś wiadomość, tak samo ja często zaglądałem, czy nie wskoczyła tam znów jakaś żaba.

Porównanie moich dawnych żabich fascynacji do dzisiejszych komórek w szkole, też ma pewną analogię. Zakazane jest bowiem w klasach lekcyjnych używanie telefonów, bo można mieć kłopoty. Ja też miałem podobne problemy. Zatem kiedyś wyłowione żaby postanowiłem zanieść do szkoły. Owszem, może niepotrzebnie wziąłem ich aż dwadzieścia, ale kłębiące się w słoiku żaby – wyglądały naprane imponująco! Zwierząt tych nie miałem zamiaru cały czas trzymać w naczyniu, tylko zapewniłem im idealne warunki bytowania, wkładając do klasowego akwarium, które stało koło biurka naszej nauczycielki od przyrody. Niestety nie doceniła ona mojego zamiłowania do natury i z okrzykiem przerażenia uciekła do pokoju nauczycielskiego i już tego dnia stamtąd nie wyszła. Jedynie przez woźną dała znać, że mam to paskudztwo zabrać i jutro zgłosić się z mamą. Do dzisiaj nie rozumiem, jak z taką żabofobią można było uczyć biologii.

Tyle wspomnień i powróćmy do Wisły. Gdy koło rzeki przyglądałem się dzieciom, na mój rower wskoczyła z zarośli żaba. Siadła i wcale nie chciała uciekać. Może jakaś księżniczka przyszła się całować - pomyślałem. A może to zapowiedź jakiejś płaziej klątwy za łapanie żab w dzieciństwie? I rzeczywiście, następnego dnia przestał działać mój telewizor. Żona przekonuje mnie, że to nie klątwa, tylko brak dekodera, potrzebnego po zmianie standardu nadawania telewizji naziemnej. Tak czy inaczej - nieszczęście.

od 7 lat
Wideo

Uwaga na Instagram - nowe oszustwo

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera