Ceny prądu 2019: czy energia podrożeje? Od kilku miesięcy ministerstwo energii przygotowywało Polaków do mających nastąpić po 1 stycznia 2019 roku podwyżek prądu. Spółki energetyczne napisały do szefa Urzędu Regulacji Energetyki, że prąd powinien być droższy średnio o 30 proc. Podwyższone rachunki zaczęły dostawać samorządu. Szpitale już wyliczały potrzebne na prąd miliony.

PISALIŚMY:
Ceny prądu 2019: Podwyżka nawet o 30 procent?
Ceny prądu mogą wzrosnąć nawet o 40 proc. Ale nie stanie się to od razu, tuż po wyborach

Minister energii Krzysztof Tchórzewski poinformował o tworzeniu specjalnego funduszu - o wartości 4 - 5 mld zł., z którego miały być rekompensowane podwyżki. Mieli je dostać wszyscy Polacy. Pieniądze miały pochodzić spoza budżetu: 4 mln ze starych niesprzedanych uprawnień do emisji CO2, a 1 mld zł miały zaoszczędzić spółki energetyczne. Na takie działania zgodziła się Komisja Europejska. Nie uznała wsparcia dla Polaków jako tzw. pomocy niedozwolonej.

W ciągu kilku godzin wszystko się zmieniło. Podczas wystąpienia nad votum zaufania dla rządu premier Mateusz Morawiecki powiedział, że w roku wyborczym nie będzie żadnych podwyżek. Zmienił zdanie także Tchórzewski, który powiedział, że spółki energetyczne mają wycofać wnioski. Po kilku godzinach znów zmienił zdanie i stwierdził, że nie może (co jest zgodne z prawdą) nakazywać spółkom wycofania wniosków, ale one mogą je skorygować. Czy tak się stanie? Nie wiadomo.

Ceny prądu 2019: czy energia podrożeje? Tchórzewski powtarza tylko dziennikarzom, że ma przygotowane różne warianty, ale nie zdradza szczegółów.

Wiadomo natomiast, że do połowy grudnia (stanie się to prawdopodobnie 18 grudnia) prezes URE musi zatwierdzić ceny prądu dla gospodarstw domowych. Robi to na podstawie wniosków przedłożonych mu przez przedsiębiorstwa energetyczne.

Sytuacja jest kuriozalna, bo jednocześnie sejm przestał pracować nad budżetem na 2019 r. Trzeba go uchwalić do końca stycznia. Do tego czasu prezydent RP musi złożyć na nim swój podpis.

Na trwającym właśnie posiedzeniu sejmu budżet w ogóle nie będzie rozpatrywany, a to ostatnie posiedzenie w tym roku. Jeśli będą podwyżki to w budżecie trzeba uwzględnić ew. podwyżki.

Obecnie mamy chaos informacyjny i spadki na giełdzie spółek energetycznych. Opozycja zarzuca rządowi, ręczne, jak za PRL-u sterowania gospodarką.

W TOK FM były minister finansów Leszek Balcerowicz powiedział, że nawet jeśli podwyżki nie dotkną polskich rodzin bezpośrednio, to pośrednio tak, gdyż więcej za prąd zapłacą wielkie przedsiębiorstwa, a wtedy wzrosną ceny produktów.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Arnold Schwarzenegger w Katowicach

Uczestnicy COP24 w Katowicach próbują mówić po śląsku i polsku