1/2 Zamknij

Chorzów. Karetka woziła pacjentkę kilka godzin od szpitala do szpitala. "Pół dnia dzwoniłem, żeby dowiedzieć się, gdzie jest moja żoneczka"

Przemyslaw Świderski

Następne
Przeglądaj również za pomocą strzałek na klawiaturze Następne

Renata Sroka z Chorzowa od wizyty w kolejnym szpitalu wzbraniała się jak tylko mogła. Najbezpieczniej czuła się w domu. Na początku lutego nie było jednak wyjścia i 57-latka musiała trafić pod specjalistyczną opiekę. Test na COVID-19 okazał się pozytywny i wtedy pojawił się problem: gdzie znaleźć wolne miejsce? Dwa szpitale nie przyjęły kobiety na oddział, dopiero po kilku godzinach w karetce znalazło się łóżko w tarnogórskim Szpitalu św. Kamila, gdzie po kilku dniach zmarła - Kilka godzin w drodze, od szpitala do szpitala, z człowiekiem, który potrzebował pilnej pomocy. Czy tak to powinno wyglądać? - pyta zrozpaczona córka po śmierci matki. Wróć do artykułu

Najnowsze wiadomości

reklama

Polecamy