Comarch Cracovia nie poddaje się i pokonuje Tychy. Rywalizacja o finał jest niezwykle zacięta

Jacek Żukowski
Jacek Żukowski
Comarch Cracovia - GKS Tychy Anna Kaczmarz
Po czterech meczach rywalizacji Comarch Cracovii z GKS Tychy jest remis 2:2. "Pasy" pokonały rywala 3:1. Teraz rywalizacja przenosi się do Tychów (mecz w piątek), a potem zespoły czeka mecz w Krakowie w niedzielę.

Zmiany w Comarch Cracovii

Na czwarty mecz półfinałowej rywalizacji fazy play-off trener Rudolf Rohaczek zmienił drugą piątkę – ostali się z niej tylko Kostromitin i Nemec, a Saukko i Tialę zastąpili Kamiński i Nejezchleb, natomiast Oksanen przeszedł do trzeciej formacji w miejsce Ferrary.
U gości zagrał już Dupuy, ukarany poprzednio karą meczu.

Dupuy wrócił i strzelił

Hokeiści Comarch Cracovii ruszyli na rywala niczym dzikie zwierzęta na swą ofiarę, uderzał m.in. Doherty, ale Raszka, stojący w bramce GKS-u od razu wszedł w swój rytm. Najlepszą okazję na objęcie prowadzenia stworzyli sobie jednak tyszanie – Mroczkowski z bliska nie trafił jednak w bramkę. Po chwili jednak Dupuy trafił w „okienko”. Krakowianie nie zniechęcili się takim przebiegiem gry, chcieli jak najszybciej odrobić straty. Strzelał m.in. Oksanen, ale Raszka był dobrze ustawiony, natomiast Guli zabrakło precyzji przy strzale – krążek tylko musnął boczną siatkę. W 16 min z kolei Raszka obronił strzał Welsha. W 18 min z kolei po indywidualnej akcji uderzał Sołowjow – w bramkarza rywali.

Wyrównanie krakowian

W pierwszej tercji mecz był czysty, na początku drugiej pierwsze przewinienie popełnili tyszanie. Welsh miał znakomitą sytuację, ale bramkarz znów obronił uderzenie. Gospodarze podkręcili tempo, ale znakomicie spisywał się golkiper. Kolejna przewaga liczebna „Pasów” zaowocowała strzałami Doherty’ego, Oksanena, Sołowjowa, ale nadal góra był tyski bramkarz. Czas uciekał, a krakowianie wciąż nie mogli znaleźć na niego sposobu. Tymczasem Cichy o mało co nie podwyższył prowadzenia gości. W 39 min Csamango bardzo się pomylił, nie trafiając do pustej bramki. Gdy „Pasy” grały 5 na 4 potężnie uderzył Ignatowicz i Raszka był bezradny!

"Pasy" stawiają kropkę nad "i"

Trzecią tercję lepiej zaczął GKS od uderzenia Martina i próbie dobitki A. Szczechury. W 47 min na bramkę gości popędził Kapica, oddal strzał, ale w bramkarza, następnie Nejezchleb uderzył z nadgarstka – minimalnie obok słupka. Wreszcie w zamieszaniu podbramkowym Csamango wcisnął krążek do siatki. Goście szybo strzelili bramkę za sprawą Mroczkowskiego, ale nie została ona uznana przez sędziów. Potem „Pasy” grały 3 na 5 przez 86 sekund. Kapica wyrwał się z oblężenia, był w sytuacji sam na sam z bramkarzem, ale Raszka obronił. Potem gospodarze obronili się. Grali 4 na 5, a potem 4 na 6, bo GKS wycofał bramkarza. Następnie krakowianie mieli o jednego gracza mniej, ale wtedy strzałem do pustej bramki przez całe lodowisko popisał się Gula.

Comarch Cracovia – GKS Tychy 3:1 (0:1, 1:0, 2:0)
Bramki: 0:1 Dupuy (Wronka) 7, 1:1 Ignatowicz (Welsh, Kapica) 40, 2:1 Csamango 49, 3:1 Gula 60.
Cracovia: Pieriewozczikow – Dudas, Ignatowicz, Sołowjow, Welsh, Kapica – Kostromitin, Kamiński, Nejezchleb, Nemec, Franek – Gutwald, Doherty, Murphy, Goodwin, Oksanen – Gula, Saur, Brynkus, Jezek, Csamango.
Sędziowali: Michał Baca, Patryk Kasprzyk. Kary: 8 – 6 min. Stan play-off (do 4 zwycięstw): 2:2.

Polacy najaktywniejsi w Europie

Wideo

Materiał oryginalny: Comarch Cracovia nie poddaje się i pokonuje Tychy. Rywalizacja o finał jest niezwykle zacięta - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie