Cyberpunk 2077 tom 1: Trauma Team [RECENZJA] Bunn i Valderamma zaskakują świetną opowieścią osadzoną w Night City

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek
Cyberpunk 2077 tom 1: Trauma Team Egmont
"Cyberpunk 2077" budził wielkie emocje od wielu miesięcy. Premierę jednej z najbardziej wyczekiwanych gier, przekładano, gracze coraz mocniej się niecierpliwili, aby później mniej lub bardziej się rozczarować. Liczne błędy, bugi i niedopracowana grafika na konsole starszej generacji spowodowały niesmak, który do dzisiaj trudno zmyć, a zainteresowanie grą nieco osłabło. "Cybepunk 2077" w zamierzeniu twórców miał być jednak nie tylko grą, ale również zjawiskiem kulturowym i społecznym. Służyć temu miały liczne gadżety i dodatkowe produkty, a wśród nich komiks wydawnictwa Dark Horse. Z komiksem, który w Polsce ukazał się nakładem wydawnictwa Egmont jest na szczęście inaczej niż z grą. Jest dobry, a momentami nawet bardzo dobry.

"Cyberpunk 2077 tom 1: Trauma Team" to komiks osadzony w świecie gry "Cyberpunk 2077". Gra miała być hitem i dla grona odbiorców hitem jest, ale równie wielka jest liczba rozczarowanych graczy. Już teraz wydaje się, że nie dorówna ona sukcesowi Wiedźmina 3.

"Cyberpunk 2077" miał jednak w założeniu Wiedźmina doścignąć, a nawet wyprzedzić. Potrzebny do tego był rynek gadżetów i wydawnictw. Bo w tym elemencie Wiedźmin miał przewagę. Książki Andrzeja Sapkowskiego to ścisły top fantastyki. Tutaj mieliśmy sytuację odmienną. To gra miała zachęcić nas po sięgnięcie po komiks.

Było to trudne po falstarcie samej gry. Na szczęście twórcy "Cyberpunk 2077 tom 1: Trauma Team" w pełni wywiązali się ze swojej roli. Komiks jest bowiem dobry, a momentami bardzo dobry.

Cullen Bunn nakreślił w swojej powieści Night City jako mroczne miasto, przepełnione złem. Wszyscy, którzy chcą się kierować dobrem i szlachetnymi pobudkami są na z góry straconej pozycji. Bo pozostanie dobrym człowiekiem często stoi w sprzeczności z zasadami i prawem obowiązującym w Night City.

Night City jest brutalne, na każdym krokiem ocieka przemocą. Żądzą w nim gangi i korporacje, a także pieniądze i znajomości. Komiksowe Night City jest więc wiernym odwzorowaniem miasta z gry. Ciekawym zabiegiem jest przedstawienie tego brutalnego świata z pozycji ratowniczki. Niestety jej zasady i człowieczeństwo nie pasują do otaczającej ją rzeczywistości.

Cullen Bunn wykonał kawał dobrej roboty, a zadanie miał trudne, bo przecież w grze nie ma głównego bohatera. V może mieć dowolną płeć, wygląd, zasady i doświadczenia. To utrudnia zadanie scenarzyście, bo każdy fan ma swoje wyobrażenie o Night City i głównych bohaterach. To zupełnie inna sytuacja niż w Wiedźminie, w którym Geralt jest powszechnie rozpoznawany.

Przyznam, że oglądając plansze Miguela Valderramy przed otrzymaniem komiksu miałem pewne wątpliwości, czy wybór chilijskiego rysownika był słuszny. Kiedy jednak zanurzyłem się w lekturze, ze strony na stronę przekonywałem się do kreski Valderramy. Narysowane przez niego Night City jest bez wątpienia miastem zła, którego raczej nie chciałbym odwiedzić, a przecież o to chodziło.

Podsumowując "Cyberpunk 2077 tom 1: Trauma Team" to mimo wspomnianych trudności, komiks dobry, a nawet bardzo dobry. Oczywiście zawsze mogłoby być lepiej, ale Bunn i Valderrama dają nadzieję, że otrzymamy komiksową serię być może nawet lepszą niż sama gra.

Recenzja powstała dzięki uprzejmości wydawnictwa Egmont

Netflix będzie kręcił w Krakowie. Projekt na razie owiany tajemnicą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie