Czarne skrzynki pod ziemią. Czy kopalniom są potrzebne?

K. Domagała, M. Wroński
infografika Marek Michalski
Pod koniec przyszłego roku w śląskich kopalniach mają pojawić się pierwsze czarne skrzynki - urządzenia, które będą m.in. nagrywały rozmowy pracujących na dole górników z dyspozytorem na powierzchni i rejestrowały podstawowe dane na temat warunków panujących pod ziemią. Pomysł ich skonstruowania i wprowadzenia do kopalń wyszedł od prezesa Wyższego Urzędu Górniczego i od razu wywołał spór. Zwolennicy przekonują, że to zmobilizuje górników do większej odpowiedzialności, a w razie katastrofy - pomoże w ustaleniu jej przyczyn.

Bzdura, to zwykłe dublowanie już istniejących zabezpieczeń! - protestują przeciwnicy.

Na razie nie wiadomo, czy kopalniane czarne skrzynki będą przypominać te znane np. z samolotów, czy pociągów. Kiedy wczoraj pytaliśmy producentów takiego sprzętu i górniczych ekspertów o to, jak wyobrażają sobie działalność takiego systemu, bezradnie rozkładali ręce. Wiadomo jedynie, że nowy system miałby się składać zarówno z urządzeń rejestrujących rozmowy, jak też z aparatury kontrolującej stężenie metanu, tlenku węgla, dwutlenku węgla, wilgotności, temperatury i prędkości przepływu powietrza.

CZYTAJ WIĘCEJ O TRAGEDII W KOPALNI WUJEK-ŚLĄSK

Więcej szczegółów poznamy po Nowym Roku, kiedy WUG ogłosi przetarg na zaprojektowanie takiego sprzętu i dostarczenie prototypów, które trafią na testy do wybranych kopalń. Gdzie konkretnie? Jolanta Talarczyk, rzeczniczka WUG, ocenia, że gdyby Urząd dysponował dziś takim urządzeniem, to najpewniej umieściliby je w katowickiej kopalni Murcki - Staszic.

- Na jednej z działających w niej ścian od stycznia do września wydobycie wstrzymywano pięć razy. Przez zagrożenie metanowe - mówi Talarczyk.

Jeśli rozwiązanie się sprawdzi, czarne skrzynki otrzymają szefowie Okręgowych Urzędów Górniczych w Katowicach, Gliwicach i Rybniku. I to oni będą decydować, gdzie i na jak długo instalowane będą te urządzenia. Przedstawiciele spółek węglowych na razie ostrożnie podchodzą do sprawy. Wojciech Jaros, rzecznik Katowickiego Holdingu Węglowego, dyplomatycznie stwierdza, że jeżeli WUG chce wprowadzić w kopalniach nowy, niezależny od już działających system monitorujący bezpieczeństwo, "to ma do tego pełne prawo".

- Tylko jedno pytanie: kto za to zapłaci? - dodaje.

Po każdym poważniejszym wypadku w górnictwie powtarza się ten sam scenariusz: w mediach pojawiają się spekulacje na temat omijania przez górniczy dozór systemów bezpieczeństwa, rzecznicy spółek zapewniają, że wszystko było w najlepszym porządku, w końcu do akcji wkraczają prokuratorzy. Tak było chociażby po tragediach w rudzkich kopalniach "Halemba" i "Wujek-Śląsk".
*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera
Wkrótce, za sprawą najnowszego pomysłu szefa Wyższego Urzędu Górniczego, to ma się skończyć. Chce on, by w kopalniach rejestrować wszystkie rozmowy fedrujących z dyspozytorami na powierzchni (obecnie dzieje się tak wyłącznie podczas akcji ratunkowych). Jak podkreśla WUG, wprowadzenie takiego monitoringu zaleciła m.in. komisja badająca przyczyny wypadku w KWK "Wujek-Śląsk", gdzie śmierć poniosło 20 górników. Pomysł popiera też Michał Szułczyński z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, która prowadziła śledztwo po katastrofie w KWK "Halemba".

- Człowiek inaczej się zachowuje, kiedy wie, że jest nagrywany. Wie, że w razie czego trudno mu będzie "zapomnieć", co mówił i co słyszał - mówi Szułczyński.

System mają uzupełniać czujniki metanu, tlenku węgla, dwutlenku węgla, wilgotności, temperatury i prędkości przepływu powietrza. Zdaniem WUG to smutna konieczność, gdyż w ciągu 5 lat odsetek wypadków, do których doszło z winy człowieka, wzrósł z 53 do 78 procent. Tyle tylko, że już dziś kopalniane chodniki naszpikowane są mnóstwem różnych czujników bezpieczeństwa. Dlatego też Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki, uważa ten pomysł za chybiony.

- On wynika z przekonania, że górnik sam na siebie chce sprowadzić nieszczęście. A tak wcale nie jest - mówi Markowski. Mniej stanowczy w sądach jest Jarosław Grzesik, szef górniczej Solidarności. Jak mówi, każdy pomysł, który miałby pozytywnie wpłynąć na warunki i bezpieczeństwo górników pod ziemią, jest dobry. - A niesmak związany z ewentualnym nagrywaniem rozmów uważam za przesadzony - komentuje.
*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Skrzynki są też...

W samolotach
- nagrywają w postaci cyfrowej dźwięki w kokpicie i rejestrują zachowanie załogi. Zapisują również parametry lotu.
Zapisy te wykorzystywane są do wyjaśnienia przyczyn ewentualnych katastrof.

Na statkach
- nagrywają rozmowy na mostku kapitańskim. Nowsze modele są mocowane na pokładzie. W razie zatonięcia statku, są automatycznie zwalniane i wypływają na powierzchnię.

W niektórych modelach samochodów
- np. w hondach rejestruje parametry jadącego samochodu i reakcje kierowcy. Za uruchomienie całości odpowiada system czujników. Można więc zrekonstruować przyczynę wypadku samochodu i zachowanie pojazdu tuż po nim.

W pociągach
- rejestrują prędkość składu, czas przejazdu i wszystkie działania maszynisty i urządzeń związanych z bezpieczeństwem pasażerów.

W statkach kosmicznych
- rejestrują m.in. temperaturę i ciśnienie panujące na pokładzie.

Czarne skrzynki poprawią bezpieczeństwo pracy w kopalniach?

*Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera


NASZEMIASTO.PL POLECA:
Co za wstyd! TOP 10 najbardziej zaniedbanych dworców PKP w regionie
Nie tylko Nikiszowiec. Zobacz ranking najpiękniejszych kolonii górniczych na Śląsku

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

n
normalny

Dublowanie systemów bezpieczeństwa na kopalniach to nie dbanie o bezpieczeństwo a następne wyciąganie z firm ogromnej kasy.Za wszystko co jest dla kopalń płacimy krocie,ten sam towar w markecie lub hurtowni jest parę razy tańszy.Mam już dość plucia na górnictwo i górników i zdzierania z nas kasy i przyzwoitości.Kroi się nas w majestacie prawa i jeszcze się nam za to ubliża.

Dodaj ogłoszenie