Czas na działkę! Tutaj można odetchnąć [ZOBACZCIE OGRÓD RÓŻA W TYCHACH]

Katarzyna Pachelska
Ogródki działkowe Róża w Tychach
Ogródki działkowe Róża w Tychach Mikołaj Suchan
Udostępnij:
Długa zima dała się we znaki działkowcom, którzy spieszą się, by nadrobić stracony czas. Wczoraj odwiedziliśmy ogród "Róża" w Tychach, który w tym roku obchodzi 55-lecie istnienia. Praca wre, aż miło - pisze Katarzyna Pachelska ZOBACZCIE ZDJĘCIA

Jest piątek, po godzinie 10. Mimo pochmurnej pogody, w ogrodzie "Róża" w Tychach, zaraz przy giełdzie kwiatowej, praca wre. Na co drugiej działce ktoś pracuje. Jeszcze nie jest tu tak pięknie, jak powinno być o tej porze roku, ale wiadomo, zima w tym roku była wyjątkowo długa.

CZYTAJ KONIECZNIE:
JAK STOSOWAĆ KALENDARZ KSIĘŻYCOWY NA DZIAŁCE? ZOBACZ TUTAJ

Wszystko zrobili sami

Ogródki w "Róży" są wyjątkowo zadbane, przynajmniej te wzdłuż głównych alei. Jak choćby ten państwa Romany i Stefana Siców. Widać, że wkładają w niego serce i mnóstwo czasu. Jest i nieduży domek, do niego przylega drewniana konstrukcja, która latem zamienia się w ogrodową łazienkę z prawdziwym prysznicem (ekologicznym, bo woda pochodzi z deszczówki, zbieranej na dachu), jest i studnia, oczko wodne. Plus pięknie zaaranżowane rabaty. Działka ma 320 metrów powierzchni.

- Oj, na razie u nas nic nie ma - martwi się pani Romana, emerytowana kadrowa w kopalniach "Paryż" i "Grodziec". - Proszę przyjechać za miesiąc albo za dwa, wtedy dopiero będzie coś widać.

Pan Stefan, górnik dołowy na emeryturze, pamięta ten ogród jeszcze sprzed 55 lat, gdy było tu pole koniczyny, bo od początku działka należy do jego rodziny. Uprawiał ją jego ojciec.

Stefan Sic pokazuje z dumą: - Tu każda rzecz jest zrobiona przeze mnie. Studnię zrobiłem własnymi rękami. Ścieżki wyłożyłem zrobionymi w foremkach do wypiekania pizzy kostkami. Każdą deseczkę w płocie samodzielnie przybijałem.
W zeszłym roku na działce u państwa Siców była strefa kibica. Wspólnie oglądano mecze. Zresztą imprezy są u nich często, na przykład wspólnie ze znajomymi śpiewają pod gwiazdami szanty. Przyjeżdża też syn z synową, mieszkający w Gliwicach.

Sicowie spędzają na działce każdą wolną chwilę. - Mieszkamy w Tychach przy aktualnie remontowanej alei Bielskiej - opowiada pani Romana. - W domu trudno jest wytrzymać, nie można otworzyć okna. Długa zima nas zdenerwowała trochę - śmieje się.

Wydaje się, że na ich działce nie posadzono żadnych warzyw, ale pani Romana rozwiewa wątpliwości. - Ależ mamy oczywiście warzywa, ale są one tak sprytnie ukryte między kwiatami, że ich za bardzo nie widać. Mamy i pietruszkę, i marchewkę, szczypiorek wczoraj posiałam, są selerki, są pory, fasolka i ogórki. Z zewnątrz wydaje się, że to jest typowa działka kwiatowa, a tak wcale nie jest. Latem spędzamy tu czasami kilka dni z rzędu i dobrze jest skubnąć coś swojego - uśmiecha się pani Romana.

Co będę w domu siedział?

Idziemy dalej główną aleją, w głąb "Róży", w stronę giełdy kwiatowej. Nasz wzrok przyciągają pięknie kwitnące pod drzewem krokusy. Obok nich uwija się Tadeusz Paruzel, emerytowany murarz w Hutniczym Przedsiębiorstwie Remontowym, kiedyś pracujący również jako ogrodnik w dziś zrujnowanym ośrodku wczasowym Kozubnik. Swoją działkę w "Róży" uprawia przeszło 25 lat.

- Co będę w domu siedział? Patrzył, jak w Sejmie się kłócą. Gdzie jest ta kultura, pani? - pyta retorycznie pan Tadeusz. - Chwasty rosną jak jasny piernik, tu trzeba plewić, tam trzeba plewić. Przecież to za chwilę wszystko będzie kwitło.
Pan Tadeusz w rabatach sadzi kwiaty. Warzyw - nie. - To jest więcej roboty niż zysku. Warzywa sobie kupię taniej. Tu sadzę byliny - pokazuje na starannie przygotowane grządki. - Tam przyjdzie grządka mieczyków. Zaczną kwitnąć róże i hibiskusy. Po drugiej stronie ścieżki mam kwitnące krzewy, rododendrony, azalie, jest i akacja. Tu muszę pomalować altanę, bo farba odchodzi. Jest roboty w pieruny. Oby tylko zdrowie dopisało - mówi.

Ale nie jest tak, że na jego działce w ogóle nie ma warzyw. Działkowiec ma na nie sposób, sadzi je w donicach, w folii. - Truskawki wiszące to mam nawet do listopada - chwali się.

Na działkę od czasu do czasu wpada żona pana Tadeusza. - Skarżyła się, że nie ma tu miejsca, żeby rozłożyć leżak i się poopalać. To musiałem zlikwidować część grządek. Trzeba żony słuchać - mówi.

- Tu z krokusów napisałem słowo "Wandzia". Błąd zrobiłem tylko, że posadziłem różnokolorowe kwiaty i nie było tego za dobrze widać. Żona nie interesuje się za bardzo działką. Raczej komputerem i sprzątaniem. Ale po zbiory przyjedzie, jak są - dodaje z uśmiechem.

Pani Anna uwielbia nowości

Państwo Anna i Józef Malcherkowie, na emeryturze od 10 lat (ona pracowała na kolei, on na kopalni), mają jak na działkowców z "Róży" niezbyt długi staż. Swój ogród uprawiają dopiero od ośmiu lat. Na tyle jednak skutecznie, że zostali laureatami ubiegłorocznej edycji konkursu "Wzorowa działka", organizowanego przez śląski oddział Polskiego Związku Działkowców.

Pani Anna wyciąga album ze zdjęciami, pokazującymi, jak to miejsce wyglądało na początku. - Same chaszcze. Tu były jakieś chlewiki na nutrie, plac był zabetonowany na pół metra głębokości. Ale to nas nie przeraziło - opowiada. - Zawsze marzyłam o działce, ale nie było na to pieniędzy. Decyzję o kupnie działki podjęliśmy w jeden dzień. Teraz nie wyobrażam sobie życia bez ogródka, chociaż zajmujemy się też wnukami, zwłaszcza 3-letnim Ksawerym. Róż mam około stu, tulipanów kilkaset. Ostatnio zakochałam się w trawach. Mam dużo ich odmian. Uwielbiam wszelkie nowości - dodaje.

W tym sezonie pani Anna poleca lilie orienpety, krzyżówkę lilii orientalnych z trąbkowymi, które potrafią dorosnąć do 2 metrów, oraz hibiskus bylinowy, którego kwiaty mają nawet 20 cm średnicy.

Warzywa też muszą u Malcherków być. - No, jak pietruszkę pójdę kupić, jak mam ogródek? - pyta pani Anna. Na działce ma też zielnik z trzema rodzajami mięty.

- Działka to jest oddech, też psychiczny - podsumowuje pani Anna, a pan Józef, który wykonuje wszystko, co żona zaplanuje na działce, potakuje.

MASZ DZIAŁKĘ? CHCESZ SIĘ NIĄ POCHWALIĆ? NAPISZ KOMENTARZ


*Kutz: Autonomia okazała się oszustwem. Ślązakom należy się status mniejszości etnicznej [WYWIAD RZEKA]
*TYLKO W DZ: Niesamowite zdjęcia górników i kopalń z XIX w. Maxa Steckla
*Cygańskie wesele w Rudzie Śl. On - 21 lat, ona 16 lat. ZOBACZ ZDJĘCIA Z ZABAWY
*Serial Anna German [STRESZCZENIA ODCINKÓW]

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
SLONZOK
Kwiotki posadzic ziemia pochakowac,ino nie sodzcie loberibow bo ziemio je skarzono.Polok nom zimia zatrul.
Dodaj ogłoszenie