Częstochowa: 20-letni kierowca zginął pod kołami renault. Czy dlatego, że uszkodzony zegar za wcześnie wyłączył latarnie uliczne?

Bartłomiej Romanek
Bartłomiej Romanek

Wideo

Zobacz galerię (2 zdjęcia)
Czy tragicznego wypadku, do którego doszło 23 lutego 2020 roku, w alei Niepodległości w Częstochowie można było uniknąć. Niewykluczone, że 20-letni mężczyzna został potrącony śmiertelnie przez 27-letniego kierowcę renault, bo uszkodzony zegar za wcześnie wyłączył uliczne latarnie i kierowca miał małe szanse, aby zauważyć pieszego.

Do wypadki doszło w niedzielę, 23 lutego, około godziny 4.30 w Alei Niepodległości w Częstochowie. Ze wstępnych ustaleń policjantów z wydziału ruchu drogowego wynika, że 27-letni kierowca renault, poruszając się w kierunku centrum miasta nie ustąpił pierwszeństwa pieszemu, znajdującego się na pasach.

Czytaj także

W wyniku tego zdarzenia, 20-letni mężczyzna z Częstochowy odniósł poważne obrażenia. Pomimo udzielonej pomocy medycznej zmarł w szpitalu. Kierowca samochodu był trzeźwy, nie odniósł obrażeń. Śledczy, wspólnie z prokuratorem, wyjaśniają szczegóły tego tragicznego zdarzenia.

Nie wiadomo, jak na ich ustalenia wpłynie fakt, że feralnego dnia trwała naprawa oświetlenia w miejscu, gdzie doszło do wypadku, a jednym z naprawianych elementów był zegar, który steruje oświetleniem, a który za wcześnie wyłączał je rano.

MZDiT pierwsze telefoniczne zgłoszenie o usterkach oświetlenia ciągu pieszo-rowerowego przy Al. Niepodległości po stronie linii tramwajowej otrzymał 04 lutego 2020 r. MZDiT zlecił firmie utrzymaniowej ich usunięcie. 6 lutego 2020 roku firma utrzymaniowa dokonała wymiany pojedynczych niesprawnych źródeł światła na całej długości obwodu oświetleniowego.

W związku z kolejnymi telefonicznymi zgłoszeniami o niedziałającym poprawnie oświetleniu w ciągu Al. Niepodległości MZDiT 20 lutego 2020 roku przekazał informację o usterkach do firmy utrzymaniowej. Jak udało się nam dowiedzieć, 22 lutego, firma utrzymaniowa przystąpiła do usuwania usterek oświetlenia, które całkowicie zostały usunięte w dniu 22 lutego.

Nie przegap

- Jeszcze na kilkanaście godzin przed feralnym zdarzeniem w obrębie skrzyżowania al. Niepodległości i ul. Równoległej w Częstochowie na zlecenie MZDiT przeprowadzany był przegląd obwodów oświetleniowych pobliskiej sieci i stanu źródeł światła lamp. Okazało się, że zegar, który steruje włączaniem się tego oświetlenia ulicznego wadliwie reguluje procesem włączeń i wyłączeń (np. zbyt wczesne wyłączanie się systemu w godzinach porannych). Przeprowadzane zostały prace mające na celu odpowiednie uregulowanie tego sterowania i usunięcie usterki działania zegara - tłumaczy Maciej Hasik, rzecznik prasowy MZDiT w Częstochowie.

Informacje o niedziałającym oświetleniu potwierdza pan Andrzej, kierowca taksówki, który był świadkiem zdarzenia i rozmawiał z TVN 24.

- Było ciemno jak w tunelu. Kierowca zamachał na mnie telefonem i mówi: chyba potrąciłem człowieka. Leżał jakieś 50 metrów od pasów. Jeszcze oddychał. Ale jak zobaczyłem, że zgubił but, wiedziałem, że będzie ciężko. Reanimowali go półtorej godziny. Czekałem, aż odzyska przytomność. Dowiedziałem się, że miał na imię Filip, 20 lat - opowiadał na łamach TVN 24 taksówkarz z Częstochowy, który dodaje, że oświetlenie w tym miejscu nie działało od czwartku, 20 lutego.

Sabina Chyra-Giereś, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji podkreśla, że w sprawie trwa śledztwo i wszystkie okoliczności związane z wypadkiem zostaną zbadane.

Zobacz koniecznie

Bądź na bieżąco i obserwuj

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

e
endy

oczywiście szkoda gościa, ale pytanie jak on nie mógł zauważyć samochodu, no chyba, że ten miał wyłączone światła...

G
Gość
25 lutego, 17:34, Gość:

Jeśli potrącony na pasach pieszy leżał 50 m od przejścia to z jaką prędkością jechał w terenie zabudowanym kierowca - na pewno nie z przepisową. Wielka szkoda, że przechodzień zbyt ufał swojemu bezpieczeństwu znajdując się na pasach lub na nie wchodząc. Nadmiar zaufania do innych użytkowników drogi zgubił go!.

Droga hamowania przy prędkości 60km/h od momentu zauważenia przeszkody, do zatrzymania samochodu to około 30 m na suchej nawierzchni. Jeżeli samochód zatrzymał się po 50 m na mokrej nawierzchni, to można założyć, że jechał w granicach maksymalnej dozwolonej prędkości.

Ja, szczególnie w nocy, nie wchodzę na przejście dopóki nie jestem pewien, że samochód się zatrzymuje i jak na razie taki podejście działa. Tyle, że mnie uczono w szkole 40 lat temu, że mam się zawsze zatrzymać i upewnić, ze mogę bezpiecznie przejść, a teraz podobno nikt już nie mówi o obowiązkach pieszego, a tylko o jego prawach. Jeżeli to było przed godziną 5 w nocy, to ruch raczej był niewielki. Pieszy chyba widział samochód i dla własnego bezpieczeństwa mógł poczekać te 10 sekund, ale zapewne znowu zadziałało przekonanie, ze jeżeli ja widzę świtała samochodu, to on mnie też widzi.

G
Gość
25 lutego, 20:03, Gość:

Najlepiej zwalić na zegar czasowy sterujący oświetleniem ale z artykułu wynika że ofiara leżała około 50 m od pasów z czego wynika iż kierowca nie zwolnił przed pasami i na pewno nie jechał poniżej 50 km .Dobrze że był trzeżwy miał prawko i aktualne badanie pojazdu pewnie pieszy wpadł na pasy jak 72 latka Najsztubowi to go puścili znając wyrok SN w sprawie celebryty.

Najsztubowi na pasy wbiegła 76 latka!!!

G
Gość

Najlepiej zwalić na zegar czasowy sterujący oświetleniem ale z artykułu wynika że ofiara leżała około 50 m od pasów z czego wynika iż kierowca nie zwolnił przed pasami i na pewno nie jechał poniżej 50 km .Dobrze że był trzeżwy miał prawko i aktualne badanie pojazdu pewnie pieszy wpadł na pasy jak 72 latka Najsztubowi to go puścili znając wyrok SN w sprawie celebryty.

G
Gość

Jeśli potrącony na pasach pieszy leżał 50 m od przejścia to z jaką prędkością jechał w terenie zabudowanym kierowca - na pewno nie z przepisową. Wielka szkoda, że przechodzień zbyt ufał swojemu bezpieczeństwu znajdując się na pasach lub na nie wchodząc. Nadmiar zaufania do innych użytkowników drogi zgubił go!.

O
Oburzony

W Tychach jest tak codziennie. Niech decydenci to przemyślą bo będą mieli krew na rękach

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3