Częstochowa: Para oskarżona o znieważenie policjantów na ławie oskarżonych. Na wyrok trzeba jednak poczekać [ZDJĘCIA]

Bartłomiej Romanek, PC
W poniedziałek w częstochowskim Sądzie Okręgowym odbyła się kolejna rozprawa w sprawie znieważenia policjantów przez parę. O sprawie zrobiło się głośno po publikacji przez policję filmu z interwencji.

Do zdarzenia doszło 7 maja 2017 roku. Para wybrała się do restauracji McDonald’s przy ulic Okulickiego wraz z dwójką dzieci, którą wychowują. Kiedy wracali, przeszli przez ulicę w niedozwolonym miejscu, co zauważyli policjanci. Funkcjonariusze zawrócili, aby parę pouczyć lub ukarać mandatem. Zdaniem mężczyzny i kobiety, interweniujący policjanci pobili ich na oczach dzieci. Para przedstawiła obrazowo swoją wersję wydarzeń jednej z lokalnych gazet.

Policja, aby wyjaśnić sprawę, opublikowała film nagrany telefonem komórkowym przez oskarżonego, z którego wynika, że przedstawiona przez parę wersja zdarzeń mocno różni się od tej rzeczywistej. Kobieta i mężczyzna zachowywali się wobec interweniujących policjantów prowokacyjnie.

Obie strony po raz pierwszy spotkały się w styczniu tego roku. Wówczas obydwie strony przystały na mediację zaproponowaną przez sędziego Mateusza Matuszewskiego. Mediacja nie przyniosła jednak efektu, a w kwietniu rozpoczął się proces.

Podczas pierwszej rozprawy zeznawali oskarżeni. Podtrzymywali oni swoją wersję wydarzeń. Twierdzili, że policjanci byli zdenerwowani i agresywni. Nie chcieli się im przedstawić, ani powiedzieć, co było przyczyną interwencji. Oskarżony żalił się, że po zdarzeniu przez osiem godzin byli przetrzymywani na komendzie bez szklanki wody i nikt nie mówił im, co stało się z ich dziećmi. Para skarżyła się również na brutalność policji – kobieta miała zostać kopnięta przez jednego z funkcjonariuszy, a mężczyzna miał być przez nich duszony.

W poniedziałek w sądzie przesłuchiwano policjantów i świadków zdarzenia. Jeden z policjantów zeznał, że para zaczepiła ich jeszcze przed tym, jak przeszła przez jezdnię w niedozwolonym miejscu. Dodawał, że rodzice dzieci zachowywali się agresywnie, zwłaszcza oskarżona, która w radiowozie „dostała napadu szału”. Policjant mówił, że oboje oskarżeni znieważali ich wulgaryzmami i naruszyli ich nietykalność cielesną.

Policjant wyczuł woń alkoholu od oskarżonych, ale nie sprawdzono tego stanu rzeczy w radiowozie. Sąd nie wydał jednak wyroku, bo nie stawił się jeden ze świadków. Proces od początku obserwują przedstawiciele policyjnych związków zawodowych, którzy zapewnili policjantom opiekę prawną.

Kolejną rozprawę zaplanowano na 25 lipca.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

PROGRAM TYDZIEŃ: Magazyn reporterów Dziennika Zachodniego

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

w
wilk

Ilu trzeba policjantów ,żeby zamknąć małżeństwo z dziećmi?
2-ch wraz z prawnikami i związkiem zawodowym policjantów a także sprawą sądową powinno wystarczyć...

@

Tak się przechodzi przez pasy bez pasów !!! Dżesika,Brayanek,idziemy !!! Mam nadzieję że Sąd im odpowiednio przydzieli co trzeba,żeby zmądrzeli.

G
Ginter

Jaki dają przykład małoletnim? Policji należy słuchać i wykonywać jej polecenia, a pyskować to mógł mężuś swojej żonce w kuchni. Powinni być dla przykładu spałowani publicznie!!! W USA dostaliby po mordzie i nikt nie robiłby z tego problemu. Bo Policji się słucha!!! Jest szereg środków odwoławczych potem - w momencie zatrzymania należy dumę schować głęboko w d..pę.

Dodaj ogłoszenie