Częstochowa: Zmarł jeden z ostatnich bohaterów Dywizjonu 303 [ZDJĘCIA ARCHIWALNE]

Bartłomiej Romanek
13 grudnia w Australii w wieku 92 lat zmarł mjr pil. Julian Krok, jeden z ostatnich pilotów słynnego Dywizjonu 303. W piątek w Bowen Hills odbył się jego pogrzeb. Major Krok pochodził z Poczesnej koło Częstochowy.

Tę tragiczną informację przekazał nam Sławomir Hordejuk. Pełne losy majora nie są znane. On sam na portalu rodaknet.com opisywał swoje losy, począwszy od narodzin, aż po koniec wojny. Oto co napisał:

"Urodziłem się 22 sierpnia 1920 r. w Poczesnej koło Częstochowy. Początkowe nauki w szkole powszechnej rozpocząłem w Poczesnej, wkrótce jednak, z powodu pracy zawodowej ojca, przeniosłem się do Częstochowy.
W Częstochowie uczęszczałem do prywatnego gimnazjum ogólnokształcącego nr. 394, Związku Nauczycieli Szkół Średnich, mieszczącego się wówczas na ul. Sowińskiego. Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w 1939, w czasie pobytu na junackich obozach pracy, złożyłem podanie o przyjęcie do lotnictwa. W sierpniu, z powodu tragedii rodzinnej - nagły zgon brata - przerwałem pobyt w obozach i wróciłem do domu.
Początek działań wojennych zastał mnie w Częstochowie i w kampanii wrześniowej nie brałem udziału. 7 grudnia 39 roku pożegnałem rodziców i przez Kraków, Krosno, Słowację, Węgry, zameldowałem się w Konsulacie Rzeczpospolitej w Zagrzebiu. Z Zagrzebia, po uzyskaniu w konsulacie tymczasowego paszportu i wizy przejazdowej, międzynarodowym pociągiem przez Mediolan, dojechałem 1-go stycznia 1940 roku do Modeny we Francji. Cel mojej wędrówki osiągnąłem po dwudziestu trzech dniach, natomiast nadzieja dostania się do lotnictwa spaliła na panewce. Z punktu zbornego w Modenie zostałem skierowany do Coetgidan w Bretaniii i przydzielony do samodzielnej kompanii pionierów.
W lutym 1940 roku rozpocząłem kurs w Szkole Podchorążych Piechoty w Coetqidan z przydziałem do 10 kompanii kpt. Prociuka. Po załamaniu się frontu w czerwcu 40 roku, batalion szkoły podchorążych przerzucony do obrony Bretanii, zajął stanowisko na linii Weyganda. Po powrocie z jednego z popołudniowych patroli zastaliśmy opustoszałe stanowiska, uprzednio zajmowane przez szkolny batalion.
Podczas naszego patrolowania nastąpił rozejm i gwałtowna ewakuacja do najbliższego portu, którym byl La Rochelle. Zostaliśmy opuszczeni i dopiero z St. Jean de Liz, ostatniego portu u podnóża Pirenejów, zdołaliśmy się ewakuować do Wielkiej Brytanii.
Po przybyciu do Szkocji dostałem przydział do Szkoły Podchorążych Broni Pancernej znajdującej się w Crawford w Perthshire. W październiku ukończyłem szkołę ze średnią lokatą w stopniu kpr. podchorążego z przydziałem do 2-go Pułku, 16-tej Brygady Pancernej, stacjonowanej w Blairgowrie w Perthshire.
Wiosną 1941 roku ponownie złożyłem podanie o przyjęcie do personelu latającego PSP i tym razem zostałem wezwany do działu personalnego PSP w Blackpool na egzaminy, po przejściu, których rozpocząłem dziesięciomiesięczne szkolenie, najpierw teoretyczne w Brighton, a następnie elementarny pilotaż w Hucknall i wreszcie podstawowy pilotaż w Newton.
Szkolenie ukończyłem pod koniec października z adnotacją "above average" wpisaną w Log Book - książka pilota - zyskując stopień sergeanta, odznakę pilota i przydział do nieoperacyjnej RAF bazy Aberporth w Południowej Walii. W Aberporth splotły się moje losy wojenne z "Haska" Janem Schandlerem, które miały już trwać do końca wojny.
Razem lataliśmy w Aberporth na samolotach Henley Page ciągając rękawy, razem dostaliśmy "posting" na Środkowy Wschód, do Szkoły Taktyczno-rozpoznawczej RAF , mieszczącej się wówczas w Petah Tikva, w Palestynie.
W grudniu 1941 roku uzyskałem RAF Commission i stopień Pilot Officera.
W styczniu 1942 roku zostałem promowany do stopnia podporucznika
w Polskich Siłach Powietrznych. W marcu 1942 r. opuściłem UK i drogą morską udałem się na Bliski Wschód. Najpierw do Egiptu, a następnie do szkoły w Palestynie.
Po ukończeniu kursu w szkole taktyczno-rozpoznawczej dostałem przydział do RAF 17 Samodzielnej Eskadry Dalekiego Rozpoznania, bazującej wówczas na po francuskim lotnisku, w Damaszku. Z tego lotniska, lataliśmy na Spitfire’ch MkVIII, wyposażonych w dwie ogromne kamery - wertykalną i horyzontalną - za Aleppo, pod granicę turecko-syryjską. Zadaniem eskadry, w tym czasie, było strzeżenie fotograficzne zmian ruchu po stronie tureckiej.
W końcu 1942r. eskadra została przesunięta do Egiptu i operowała z pustynnych lotnisk na korzyść kampanii afrykańskiej i później włoskiej.
Powróciłem do UK w 1944 roku i po przejściu OTU, (operational training unit) w Rednall, dostałem przydział do 303 dywizjonu myśliwskiego, w którym pozostałem do końca. Rozwiązanie 303-go dywizjonu nastąpiło na lotnisku Hethel w Notinghamshire, w grudniu 1946 roku. Z polecenia ówczesnego dowódcy, mjr.pil. Witolda Łokuciewskiego, 8 grudnia przeprowadziłem dywizjon drogą kołową do RAF Framlingham w Sassex.
Służbę w Polskich Siłach Powietrznych zakończyłem w stopniu porucznika ze starszeństwem 1944 roku, a RAF w stopniu Flight Lieutenanta. W październiku 1945 roku otrzymałem z rąk gen. br. Mateusza Iżyckiego Krzyż Walecznych po raz trzeci.
Typy samolotów na których latałem: Miles Master; Henley Page; Hurricane MkII; Spitfire MkII; MkV; MkVIII; MkIX; MkXIV; Mustang MkII i MkIV."


*Aquadrom w Rudzie Śląskiej - najpiękniejszy park wodny w Polsce ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
*Zniewalający wystrój restauracji Kryształowa Magdy Gessler ZOBACZ ZDJĘCIA i WIDEO
*75. urodziny Stanisława Oślizło. Benefis legendy Górnika Zabrze ZDJĘCIA
*Morderstwo w Skrzyszowie - NIEZNANE FAKTY

Codziennie rano najświeższe informacje z woj. śląskiego prosto na Twoją skrzynkę e-mail. Zapisz się do newslettera

Wideo

Komentarze 9

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

S
Silez-Janusz (Silesianus)

To taka niepotrzebna dramatyzacja, taki niepasujacy sensacjonizm.
Nie wystarczylo by po prostu: smutna wiadomosc ?

P
PORAŚKA

bo nie był w Werhmachcie , Luftwaffe albo w Waffen SS ...

t
tom

.

G
Gosia

Kiedy umierają Twoi bliscy, jest to smutne. Dla kogoś był ważny, chciałbyś zasłużyć sobie na taką pamięć, ale nie umiesz.

t
tak, tak

W koncu to nie SS0man czy inny kat Narodu Polskiego umarl tylko ktos kto walczyl z idolami RASiu i Mniejszosci Niemieckiej, wiec w RASiu dzis impreza na calego.
RAS uzadza wielkie pogrzeby tylko dla swoich przodkow, ktorzy na ochotnika walczyli ze Slowianami, zabijali ich, torturowali i palili zywcem na codzien

R
RRRR!

"W końcu 1942r. eskadra została przesunięta do Egiptu i operowała z pustynnych lotnisk na korzyść kampanii afrykańskiej i później włoskiej." - Walczyl ze Slazakami z "AK", wiec co ty pleciesz ?

R
RRRR!

A co w tym takiego "tragicznego", ze zmarl 92-letni senior ?

A
Antek

!

S
Sandman

Trzeba było hitlerze paczeć do zadku. hehehe

Dodaj ogłoszenie