Czy Łukasz Podolski kupiłby akcje Górnika Zabrze i czy zostanie prezesem tego klubu? [ROZMOWA]

Rafał Musioł
Rafał Musioł
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE
Zobacz kolejne zdjęcia. Przesuwaj zdjęcia w prawo - naciśnij strzałkę lub przycisk NASTĘPNE Fot Arkadiusz Gola
Udostępnij:
Rozmowa z Łukaszem Podolskim, który przedłużył kontrakt z Górnikiem Zabrze. Czy były mistrz świata także swoją dalszą przyszłość wiąże z tym klubem?

Zostaje pan w Górniku na kolejny sezon. Co w największym stopniu zaważyło na pana decyzji?
Decyzję podjąłem w aucie. Jechałem z synem w aucie na trening i zapytałem go co robić. Jedziemy do domu w Kolonii? A może do Turcji? Czy chcesz zostać w Akademii Górnika? Odpowiedział: - Chodzę na „Torcidę”, dobrze się czuję w akademii. Chcę zostać. Powiedziałem: dobra. I poszedłem na górę do prezesa klubu, żeby wszystko załatwić.

W poprzedniej rozmowie z DZ mówił pan o znaczeniu działań marketingowych i surowo ocenił wykorzystanie swojego nazwiska przez Górnika. Podobno teraz przedstawiono panu taki plan na najbliższe lata?
Chcę, żeby Górnik działał nie tylko na boisku, ale też poza nim. Uważam, że w tym sezonie nie było tak, jak powinno, ale są od tego ludzie w klubie. Ustaliliśmy plan, odbyliśmy parę spotkań. Te plany wyglądają bardzo dobrze, ale teraz chodzi o to, żeby one stały się życiem, a nie zostały na papierze. Ja chcę klubowi pomóc, żeby cały czas się rozwijał, także Akademia, dla której mam dużo serca.

Będzie pan pilnował realizacji tego planu?
Ja tu wszystko pilnuję, nie ma innej opcji (śmiech).

A jednak często w rozmowach podkreśla pan, że nie ma wpływu na działania klubu. To może kupi pan akcje i przejmie kontrolę?
Ja mam dwie takie pamiątkowe, nawet nie wiem czy jeszcze ważne. Ostatnio w Kolonii znalazłem je w szafce, muszę sprawdzić wartość (śmiech). Czytałem ostatnio wywiad pani prezydent, że jest chętna żeby usiąść z ludźmi, którzy chcą kupić udziały. Na całym świecie tak jest, że sportowcy kupują udziały w klubach, ja też jestem na to otwarty. Każdy wie skąd pochodzę, że Górnik to mój pierwszy klub, chodziłem tu z tatą na mecze, rodzina kibicuje. Kwestia jest taka, żeby usiąść i pogadać, albo w lewo, albo w prawo. Ja nie zginę jak to się nie uda, nie zmienię się też jak się uda. Zobaczymy. Na razie gram w piłkę. W tym wywiadzie wyglądało na to, że prezydent jest otwarta na takie rozmowy.

Widzi się pan w Górniku w innej roli niż na boisku?
Lubię się rozwijać i rozwijać różne projekty, lubię pracować. Co będzie po piłce nie wiem, może na razie zagram jeszcze rok, może dwa, do czterdziestki. A potem? Może będę tu siedzieć jako trener, a może jako prezes? Sorry, prezesie (w tym momencie Podolski z rozmachem klepnął w ramię obecnego szefa Górnika, Arkadiusza Szymanka). A może po prostu pójdę na plażę i nic nie będę robił? Dla mnie najważniejsze jest to, że ja jestem zdrowy i cała moja rodzina. Jadę do domu i wszyscy są uśmiechnięci. To ważniejsze niż wygrana czy przegrana, bo to tylko sport, chociaż oczywiście nie lubię przegrywać. Pieniędzy też za bardzo nie muszę liczyć, ale sam na to bardzo ciężko zapracowałem i nie przyszło mi to łatwo.

Syn Louis, który zdecydował o pana zostaniu w Górniku, jest w Akademii traktowany wyjątkowo ze względu na nazwisko?
Nie wiem czy ma lepiej, ale nie ma takiego charakteru, że wysiada z auta, wchodzi na trening i mówi „jestem synem Podolskiego”. Ma dobry charakter, na całym świecie się sprawdził. To normalny chłopak, trenuje i spotyka się z kolegami, jeżdżą pochodzić po Katowicach, w weekend mecze, a nie gry na komputerze. Zna języki, w domu mówi po polsku. Ale nie mam ciśnienia z jego karierą. Sam zrobi co zechce. Teraz trenuje piłkę, potem może coś innego mu się spodoba, może boks. Nie musi grać w Górniku czy Kolonii. Wybierze swoją drogę.

Na jakiej pozycji gra syn?
Takiej jak ja. Napastnik, albo zaraz za nim. Potrafi grać, muszę to przyznać. Nie ma jednak takiego strzału z lewej nogi jak tata.

Zdąży pan jeszcze zagrać na stadionie Górnika z wybudowaną czwartą trybuną?
Może się uda, prezydent mówi, że coś ważnego teraz się z tym dzieje. Jak doczekam i dalej będę zdrowy to jasne, może zresztą bym wyszedł nawet z jedną nogą. Bo to będzie prawdziwy „ogień” z kibicami.

Nie przeocz

Musisz to wiedzieć

Bądź na bieżąco i obserwuj

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie