MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Czym podyktowana była decyzja o zamknięciu przestrzeni powietrznej dla LPR-u na katowickim Muchowcu? Kontrowersyjna decyzja aeroklubu

Mateusz Czajka
Mateusz Czajka
Aleksandra Wielgosz
Aleksandra Wielgosz
Jak można wyjaśnić kontrowersyjną decyzję Aeroklubu Śląskiego o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad lotniskiem Muchowiec dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego?
Jak można wyjaśnić kontrowersyjną decyzję Aeroklubu Śląskiego o zamknięciu przestrzeni powietrznej nad lotniskiem Muchowiec dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego? Arkadiusz Gola
Nie milkną echa po niezrozumiałej decyzji Aeroklubu Śląskiego, który w ten weekend postanowił zamknąć przestrzeń powietrzną dla lądującego na lotnisku Muchowiec śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że prawdopodobnie powodem takiego stanu rzeczy była odbywająca się w tej przestrzeni komercyjna impreza American Cars Mania. Jakie stanowisko w tym temacie ma katowicki magistrat, do którego należy ten teren? Sprawą zajmuje się Policja.

Przypomnijmy, Aeroklub Śląski zarządzający lotniskiem na katowickim Muchowcu 22 czerwca wydał decyzję o wstrzymaniu ruchu lotniczego. Podyktowana miała ona być "względami bezpieczeństwa". Tym samym od godziny 16:30 zakazano jakichkolwiek startów i lądowań samolotów oraz śmigłowców. Szkopuł w tym, że na terenie Muchowca mieści się baza Lotniczego Pogotowania Ratunkowego.

- Nie możemy wykonywać lotów operacyjnych - potwierdziła w sobotę Justyna Sochacka rzecznik Lotniczego Pogotowia Ratunkowego w Katowicach.

Jednak o 17:45 lotnisko opuścił śmigłowiec LPR-u, pomimo zamknięcia przestrzeni powietrznej. Jak podaje rzeczniczka lotniska Justyna Sochacka, ok. 17:00 rzeczywiście pojawił się komunikat o zakazie wylotów, jednak pilot nie zdążył się z nim zapoznać, a w międzyczasie wpłynęło wezwanie do lotu ratunkowego w związku z czym załoga wystartowała.

- Ubolewamy, że zarządzający lotniskiem wydając taki NOTAM (wiadomość rozpowszechniana za pomocą środków telekomunikacyjnych, zawierająca informacje nt. ustanowienia, stanu lub zmian urządzeń lotniczych, służb, procedur, a także o niebezpieczeństwie, których znajomość we właściwym czasie jest istotna dla personelu związanego z operacjami lotniczym - przy. red.) nie skontaktował się z nami, zwłaszcza, że dotyczył on tylko i wyłącznie lotów naszych załóg - mówi Justyna Sochacka.

Teraz LPR musi zbadać sprawę lotu, choć ten odbywał się w celu ratowania ludzkiego życia.

- W Lotniczym Pogotowiu Ratunkowym zostanie powołana komisja do zbadania tej sprawy. Będziemy analizować parametry lotu śmigłowca. Na tę chwilę po obejrzeniu filmików nic nie wskazuje, że ten start odbywał się niezgodnie z przyjętą procedurą, natomiast będziemy mogli potwierdzić w zupełności po przeanalizowaniu parametrów lotu - mówi Justyna Sochacka, dodając, że sprawa zostanie zgłoszona do Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

Jednak na tym nie kończy się ta historia. Po przetransportowaniu pacjenta do szpitala na Ligocie załoga Ratownika 4 nie otrzymała zgody na powrót do bazy i musiała czekać na tamtejszym lądowisku. Po kilku nerwowych godzinach sytuację rozwiązano.

- Aby mógł powrócić dostał jednorazową zgodę na powrót do swojej bazy na Muchowcu, co odbyło się w sposób bezpieczny o godzinie 21.26 - informuje w oświadczeniu Aeroklub Śląsk.

Sytuacja nie uległa poprawie następnego dnia, zespół ratownictwa medycznego początkowo znów nie mógł realizować swojej misji ze względu na dalsze zamknięcie przestrzeni powietrznej. Uziemienie śmigłowca trwało kolejne pięć godzin. W końcu Aeroklub Śląski wycofał się z wcześniejszych decyzji, o czym poinformował w oświadczeniu.

- Dziś (23.06) od rana pracował zespół bezpieczeństwa lotniczego Aeroklubu Śląskiego, który po konsultacji z przedstawicielem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego dopuścił możliwość wykonywania operacji lotniczych śmigłowców LPR w miejscu wyznaczonym do ich startu i lądowania. Operacje śmigłowców LPR zostały przywrócone - podaje w oświadczeniu Aeroklub Śląski.

Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że najbliższe bazy LPR znajdują się w Opolu i Krakowie. Tym samym, w czasie, kiedy w ścisłym centrum województwa śląskiego odbywało się wiele plenerowych imprez, m.in. koncert Dawida Podsiadły na Stadionie Śląskim czy Tauron Nowa Muzyka w katowickiej Strefie Kultury, wyłączono nieocenione i szybkie wsparcie w postaci Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Nieprzemyślane decyzje czy brak wyobraźni? Przyczyny uziemienia Ratownika 4

Pojawiają się pytania: dlaczego? Kto i z jakiego powodu podjął decyzję, która w realny sposób wpływała na bezpieczeństwo i zdrowie mieszkańców województwa śląskiego?

- Przyczyna, z powodu której został całkowicie wstrzymany ruch lotniczy jest wyjaśniana przez powyższy zespół - czytamy w oświadczeniu Aeroklubu Śląskiego.

Skoro zarządzający lotniskiem aeroklub udziela enigmatycznych odpowiedzi, zapytaliśmy o tę sprawę katowicki magistrat, który w grudniu 2022 roku zawarł porozumienie z Aeroklubem Śląskim, w myśl którego miasto nabyło prawo użytkowania wieczystego terenu lotniska o powierzchni 710 tys. m2 zlokalizowanego powyżej ul. Trzech Stawów, aż do zabudowy wzdłuż ul. Lotnisko. Był to wynik powiększającego długu aeroklubu, który od kilku lat nie odprowadzał podatków od gruntu i nieruchomości. Dzięki umowie sprawa została uregulowana, a miasto zyskało decyzyjność w sprawach lotniska.

- Nie komentujemy całej sprawy. Nikt takiego komentarza nie dostał i nie przewidujemy wyjątków w tym zakresie. Decyzję o tym podejmuje zarząd lotniska Muchowiec, w związku z czym to oni są zobligowani do komentowania takich sytuacji, miasto nie ma wpływu na wydawanie takich zgód - mówi Sandra Hajduk, rzeczniczka Urzędu Miasta Katowice.

Konkretnych informacji wciąż brak, dlatego warto powiedzieć o teorii, która pojawia się w przestrzeni publicznej. Przez cały weekend na lotnisku w Muchowcu odbywała się komercyjna impreza Amercian Cars Mania, gdzie fani motoryzacji mogli podziwiać tysiące samochodów, reprezentujących amerykańską myśl techniczną.

Jak wynika z nieoficjalnych danych, decyzja o zamknięciu przestrzeni powietrznej miała być spowodowana podmuchami wiatru przy startowaniu śmigłowca Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. W czasie imprezy postawiono namioty tuż przy płocie bazy - w kierunku startu i lądowania śmigłowca. Zgodnie z przepisami lotniczymi śmigłowiec musi startować, poruszając się jednocześnie nieco w tył.

Warto dodać, że z przyczyn zamknięcia przestrzeni powietrznej nad Muchowcem z pewnością można wykluczyć kwestie związane ze zjawiskami atmosferycznymi. Weekend w stolicy województwa śląskiego pod względem pogodowym należał do jednych z bardziej udanych.

Wzburzenie opinii publicznej - żądanie poniesienie konsekwencji za nieodpowiedzialną decyzję

Mieszkańcy województwa śląskiego nie kryją swojego oburzenia. Wśród licznych komentarzy znajdujących się pod oświadczeniem Aeroklubu Śląskiego internauci wskazują na wagę LPR-u, który niemal codziennie lata do najcięższych wypadków, gdzie każda sekunda jest na wagę złota.

- Przykre, że musiało dojść do takiego absurdu. Ratownik4 powinien mieć możliwość startu i lądowania o każdej porze. Organizując imprezę w miejscu, w którym swoją bazę ma LPR priorytetem powinno być uzgodnienie tak ważnych rzeczy.
Niedopuszczalne jest blokowanie ewentualnego ratowania życia czy zdrowia - pisze pani Gabriela.

W bardziej ostrym tonie wypowiada się pan Szymon, który nie kryje oburzenia decyzjami aeroklubu i szydzi z komunikatu aeroklubu inforumującym o trwającym postępowaniu wyjaśniającym.

- Pomogę zespołowi. Przyczyna jest prosta - brak wyobraźni i skrajna niekompetencja osoby, która podjęła taką d***** decyzję. Powinna polecieć ze stołka ale jak zwykle w Polsce takiemu baranowi się upiecze, bo na szczęście nie było żadnego wypadku gdzie śmigłowiec był potrzebny - pisze pan Szymon, który na co dzień pracuje jako lekarz ogólny.

Jak zapewnia rzeczniczka Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, zespół zrobi wszystko, aby już nigdy nie doszło do tego typu sytuacji.

- Będziemy się starali nawiązywać współpracę z zarządzającym lotniskiem by w przyszłości uniknąć takiej sytuacji - mówi Justyna Sochacka.

Sprawa jest rozwojowa, a my z uwagą będziemy śledzili jej dalsze losy. Jak Aeroklub Śląski ostatecznie uzasadni swoją decyzję o zamknięciu przestrzeni powietrznej i czy ktoś poniesie za to odpowiedzialność? Czas pokaże. Na ten moment funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji prowadzą czynności, które mają ustalić przyczyny przewrócenia się namiotu gastronomicznego, który znajdował się nieopodal płotu lądowiska Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

Jak poinformowała nas kom. Agnieszka Żyłka, oficer prasowa katowickiej komendy wraz ze startem śmigłowca, podmuch wiatru porwał stoisko. Policja o fakcie została poinformowana przez właściciela punktu dwie godziny po zdarzeniu, kiedy namiot przeniesiono w inne miejsce. Jak twierdzi właściciel punktu, w wyniku zdarzenia zostały poparzone dwie osoby, jednak dotychczas żadna z nich nie zgłosiła tego faktu odpowiednim służbom.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Szczyt NATO. Ogromne wsparcie dla Ukrainy

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na dziennikzachodni.pl Dziennik Zachodni