Dąbrowa Górnicza. Smutny finał historii. Ranny kot nie przeżył. Czy zwierzę musiało jechać po pomoc aż do Chorzowa?

Piotr Sobierajski
Piotr Sobierajski
pexels/zdj.ilustracyjne
Udostępnij:
Jakiś czas temu w Dąbrowie Górniczej potrącony został kot. Bardzo szybko znaleźli się dobrzy ludzie, którzy postanowili ratować zwierzaka. Niestety, ta historia nie ma szczęśliwego finału, ale czy tak musiało się to wszystko skończyć? Czy ranne zwierzaki nie mogą być ratowane natychmiast, na miejscu, tylko muszą być transportowane aż do Chorzowa?

Finał bez happy endu

Z naszą redakcją skontaktowała się jedna z dąbrowianek, która zrelacjonowała nam całe zdarzenie. Wszystko to działo się 6 września około godziny 20. Kot potrącony został przy ul. Broniewskiego w Dąbrowie Górniczej.

- Losem kota zainteresowali się dziewczyna z chłopakiem, którzy wychodzili z pobliskiego sklepu. Dziewczyna poinformowała po godz. 20 policję, że kot żyje, a ta z kolei odpowiednie służby. Na miejscu pojawiła się po godz. 21 policja, która czekała na przyjazd służb, razem ze zgłaszającymi. Pojawiły się również dwie kobiety, które zainteresowały się losem rannego zwierzęcia. Policjanci grzecznie poinformowali, że sprawa została przekazana do Centrum Kryzysowego w Dąbrowie Górniczej i że jednostka ta odpowiedzialna jest za kolejne decyzje – relacjonuje dąbrowianka.

Jak dodaje, jednak wobec braku pomocy ze strony służb, jedna z pań podjęła próbę kontaktu telefonicznego, tym razem ze strażą miejską. To było około godz. 21.30. Dyżurujący sprawnie oddzwonił i poinformował, że schronisko dostało zgłoszenie i pracownik już jedzie na miejsce.

- Kot bardzo cierpiał. Po chwili ta sama kobieta wykonała kolejny telefon do całodobowego weterynarza w Zawierciu. Weterynarz poinformował, że straż miejska na pewno powinna pomóc, ewentualnie kota można przywieźć na własny koszt do Zawiercia. Przed godziną 22 przyjechał pracownik schroniska. Delikatnie włożył kota do kontenerka i odjechał. Gdybyśmy wiedzieli, że tak to wygląda, że tyle to trwa... Kot pojechał bowiem aż do Chorzowa, oddalonego o 38 kilometrów! To jednak nie koniec tej smutnej historii.

Druga z pań jeszcze w nocy zadzwoniła do schroniska przy ul. Opolskiej w Chorzowie. Niestety, dyżurujący pracownik poinformował ją, że kot musi czekać do rana na decyzje. Dzięki interwencji kobiety i ponownym telefonom pracownika do przełożonych, kot został zawieziony przez pracownika schroniska do całodobowej kliniki w Katowicach przed godziną 1. W schronisku nie było weterynarza. Z informacji, jakie otrzymała kobieta, kot został zaopatrzony w leki, antybiotyk. Rano dowiedziała się, że kot został uśpiony z racji sporego obrzęku i krwawienia – przekazuje mieszkanka Dąbrowy Górniczej.

I tu pojawiają się pytania.

- Czy obowiązujące procedury w sprawie bezdomnych zwierząt działają jak należy? Dlaczego ranne zwierzę nie może trafić do najbliższego weterynarza? Przecież mogłoby się to odbywać dzięki świadkom na podstawie rozliczeń. Dlaczego ranny kot trafia do schroniska, w którym nie ma dyżurującego weterynarza? Dlaczego dla tak dużego i rozległego miasta, jakim jest Dąbrowa Górnicza, wybrana jest odległa lokalizacja – Chorzów? Dla zdrowych zwierząt lokalizacja schroniska jest bez znaczenia, ale dla rannych już tak – pytają dąbrowianie.

Takie są procedury, taka jest umowa...

Zapytaliśmy w Urzędzie Miejskim w Dąbrowie Górniczej, jak zatem wyglądają w takim przypadku procedury i czy nie można pomóc rannym zwierzakom w mieście, na miejscu?

Usłyszeliśmy, że 6 września ok. godz. 21:45 straż miejska w Dąbrowie Górniczej otrzymała telefon w sprawie potrąconego kota. Następnie pracownik straży miejskiej, pełniący dyżur, zawiadomił bezzwłocznie rakarza, który na miejsce przyjechał w ciągu 15 minut i przewiózł rannego kota do schroniska w Chorzowie.

- Nadmieniam, że zgodnie z zawartą z miastem Dąbrowa Górnicza umową pn. „Wyłapywanie i dowóz do schroniska dla bezdomnych zwierząt psów i kotów z terenu Dąbrowy Górniczej” rakarz ma jedną godzinę na podjęcie reakcji w przypadku rannego zwierzęcia. Następnie pracownik pełniący dyżur w schronisku przewiózł rannego kota do kliniki weterynaryjnej w Katowicach. Lekarz weterynarz, po przeprowadzeniu badania, stwierdził niezborność ruchową, zaburzenia równowagi, krwawienie z pyszczka, nosa, pęknięte podniebienie i szczękę, hipotermię. Rano stan kota uległ pogorszeniu i w związku z tym została podjęta decyzja o przeprowadzeniu eutanazji – informuje Agnieszka Raus, kierownik Referatu Zieleni i Oczyszczania w Wydziale Infrastruktury Miejskiej w dąbrowskim Urzędzie Miejskim.

Ustawa o ochronie zwierząt nakłada na radę gminy obowiązek podjęcia uchwały, w której określa program opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobieganie bezdomności zwierząt. Dlatego, jak tłumaczy miasto, Rada Miejska w Dąbrowie Górniczej podjęła Uchwałę Nr XL/741/2022 z dnia 23 marca 2022 r. w sprawie przyjęcia programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt na terenie Gminy Dąbrowa Górnicza, który obejmuje m.in.: zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku dla zwierząt; opiekę nad wolno żyjącymi kotami, w tym ich dokarmianie, odławianie bezdomnych zwierząt.
 
Miasto Dąbrowa Górnicza ma zawarte trzy umowy w tym zakresie: wyłapywania i dowozu do schroniska dla bezdomnych zwierząt psów i kotów z terenu Dąbrowy Górniczej, przyjmowania i przechowywania w schronisku dla bezdomnych zwierząt psów i kotów dostarczonych z terenu Dąbrowy Górniczej, zapobieganiu bezdomności wolno żyjących kotów oraz ich dokarmianie.

- Każdy, kto napotka z bezdomnego psa, jak również rannego kota, może zgłosić ten fakt do Urzędu Miejskiego lub do strażników miejskich. Po otrzymaniu takiego zgłoszenia, pracownik zawiadamia firmę zajmującą się wyłapywaniem bezdomnych zwierząt. Rakarz po złapaniu zwierzęcia przewozi go do schroniska, z którym miasto ma zawartą umowę – Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami w Chorzowie. Schronisko zapewnia zwierzętom kompleksową opiekę weterynaryjną całodobową – tłumaczy Agnieszka Raus.

Wynika z tych wyjaśnień, że nie ma więc – na dziś – takiej możliwości, by ranne zwierzaki mogły być opatrywane w jakimś innym miejscu, np. w Dąbrowie Górniczej. W każdym takim przypadku będą trafiać do Chorzowa. Trzeba mieć tylko nadzieję, że historii z tak smutnym finałem będzie jak najmniej, a najlepiej niech nie będzie ich wcale.

Nie przeocz

Zobacz także

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Pogrzeb Franciszka Pieczki - video flesz

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie