Daleko od szosy

Anna Ładuniuk
Kierowca PKS-u to było panisko. Stawał w drzwiach, omiatał wzrokiem tłum i od niechcenia rzucał: miesięczni. Zapełniali co najmniej pół autobusu.

Potem wybierał parę osób "po uważaniu" i zamykał drzwi. Reszta pokornie czekała na następny kurs. Buntować się, oznaczało podpaść i następnym razem stracić w ogóle szansę na podróż.

Kiedy to było? W latach 70. ubiegłego stulecia. Na prowincji w ten sposób dojeżdżało się do szkoły, do pracy, na zakupy i do gminnego urzędu.

A dziś żywiecki publiczny przewoźnik likwiduje kolejne nierentowne, jak twierdzi, kursy. Szczególnie do małych wsi, z dala od głównych dróg, za to blisko szlaków turystycznych (a Żywiecczyzna podobno stawia na turystykę). PKS-owi się nie opłaca, gmina nie dopłaci. Dlatego pasażerowie niech trenują marsze. Bo znowu mają daleko od szosy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie