Damian Bartyla odwołał się od decyzji komisji wyborczej. Były prezydent Bytomia wystartuje w wyborach do Senatu?

Patryk Osadnik
Patryk Osadnik
Archiwum DZ
Z powodu błędów formalnych Okręgowa Komisja Wyborcza odrzuciła kandydaturę Damiana Bartyli na senatora. OKW stwierdziło nieważność 736 podpisów na listach poparcia Bartyli. Były prezydent Bytomia odwołał się od tej decyzji i udzielił nam komentarza w tej sprawie.

Damian Bartyla odwołał się od decyzji OKW

Okręgowa Komisja Wyborcza odrzuciła wniosek o kandydaturę Damiana Bartyli w jesiennych wyborach do Senatu. 10 września OKW opublikowało pismo, w którym stwierdzono nieważność 736 z 2541 podpisów na listach poparcia byłego prezydenta Bytomia. Oznacza to, że zabrakło mu 195 z wymaganych 2000 podpisów.

Nie przegapcie

Komitet Wyborczy Wyborców Bezpartyjni i Samorządowcy, z którego o elekcję do parlamentu stara się Bartyla, miał dwa dni na odwołanie się od tej decyzji. Sam kandydat potwierdził w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim", że skorzystał z tej możliwości.

- Nasz wniosek był rozpatrywany dosyć długo, przez co zostało nam mało czasu. Mamy nadzieję, że jutro [13 września - przyp. red.], a najpóźniej w poniedziałek otrzymamy odpowiedź - mówi Damian Bartyla.

Aż 267 z 736 nieważnych podpisów zostało wykreślonych z powodu błędnego adresu wyborców.

- Większość wyborców, zgodnie z tym co jest napisane na formularzu, wpisuje swój aktualny adres zamieszkania, który widocznie nie zgadza się z danymi posiadanym przez OKW. W dzisiejszych czasach nie powinno to jednak powodować o ważność lub nieważności podpisu - uważa Bartyla.

O wyjaśnienie tej kwestii poprosiliśmy Wojciecha Litewkę, dyrektora delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Katowicach.

- Obowiązek meldunkowy nie został zniesiony i nie zapowiada się, żeby coś miało się tutaj zmienić. Składając podpis poparcia należy podać adres, pod którym jest się zameldowanym lub wpisanym do stałego rejestru wyborców - wyjaśnia Wojciech Litewka.

Duża część podpisów poparcia Bartyli została też odrzucona z powodu "błędnego, nieczytelnego lub niepełnego numeru PESEL".

Dyrektor delegatury KBW w Katowicach tłumaczy, że w większości przypadków nie chodzi tutaj o nieczytelne numery PESEL. Najczęściej na listach poparcia kandydatów zdarzają się numery błędne lub niepełne. Jakie to błędy? - Na przykład cyfra kontrolna damska widnieje przy podpisie mężczyzny lub miesiąc "OO" w dacie urodzenia - mówi Litewka.

OKW stwierdziło również 62 przypadki, kiedy podpis wyborcy znalazł się już na liście i został prawidłowo zweryfikowany, a następnie pojawił się ponownie, czasem nawet kilkukrotnie. Bartyla wytłumaczył, że listy poparcia krążą po mieście i zdarza się, że ktoś podpisze je dwa lub trzy razy.

- Pozostał nam jeszcze tryb odwołania do Sądu Najwyższego. Jeśli decyzja PKW będzie negatywna, to skorzystamy również z tej drogi - zapowiada Bartyla.

Bezpartyjni i Samorządowcy byli przekonani, że tzw. "górka" w postaci ponad 500 głosów wystarczy, żeby zarejestrować swojego kandydata w wyborach do Senatu. Jak przyznaje Bartyla, zdarzało się, że OKW odrzucało dziesięć lub piętnaście procent głosów, ale z przypadkiem, kiedy odrzucono blisko trzydzieści procent spotyka się po raz pierwszy.

Zobaczcie koniecznie

Przedszkola i żłobki zamknięte do 25 kwietnia?

Wideo

Komentarze 4

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość

OKW stwierdziło nieważność 736 podpisów na listach poparcia Bartyli.

OKW to "Oberkomando der Wehrmacht". Dobrze to wiedzieć !.

B
Bobrek

Do senatu ?! Jeszcze wiecej chcesz kasy kraść?. Ten człowiek powinnien za to co zrobił sprzatać Bytom ze wszystkich śmieci.

B
Bytomianin

Dziękuję panie Bartyla za okres w którym pan był prezydentem, codziennie czuję ten syf który w majestacie prawa i pod kontrolą pańskich ówczesnych urzędników został zwiedziony w rejon CH Auchan (mieszkam na stroszku) w trosce o zdrowie mojej rodziny, życzę panu wszystkiego najgorszego w polityce

G
Gość

Witoldowi Berusowi odrzucono 1400 podpisów z 3200 i nie został zarejestrowany, natomiast Leonowi Swaczynie odrzucono ponad 1900 podpisów z ponad 4200.

Szwindel polega na tym, że niektórzy byli traktowani ulgowo i sprawdzono im tylko parę kart, natomiast pozostałych trzepano na każdym kroku. Leona Swaczynę liczono od 30 sierpnia przez 11 dni, choć przepis mówi o 3 dniach.

Gdyby Damianowi Barteli udało się przed Sądem Najwyższym doprowadzić do całkowitego przeliczenia podpisów od PO KO i PiS, to wówczas nie zostałby do wyborów dopuszczony żaden kandydat.

Roczniok Andrzej

Dodaj ogłoszenie