Dawid Tomala: "Podeszła do mnie jakaś pani i zapytała czy oddam swój medal"

Hubert Zdankiewicz
Hubert Zdankiewicz
Dawid Tomala już nie będzie musiał pracować na budowie
Dawid Tomala już nie będzie musiał pracować na budowie fot. pawel relikowski / polska press
Udostępnij:
- Sam gram od dawna w Lotto, lubię hazard. Zresztą mój atak na 30 kilometrze też był jakąś formą hazardu - śmieje się Dawid Tomala. Mistrz olimpijski z Tokio w chodzie na 50 km już nie będzie musiał martwić się o pieniądze. Przynajmniej do igrzysk w Paryżu.

Trzy lata - tyle ma obowiązywać podpisany we wtorek oficjalnie kontrakt Tomali z Totalizatorem Sportowym i marką Lotto. To ważna zmiana w życiu sportowca, który jeszcze pod koniec ubiegłego roku pracował na budowie, by zarobić na przygotowania do igrzysk. Imał się różnych zajęć, był również m.in. nauczycielem wychowania fizycznego, trenerem od przygotowania motorycznego i masażystą.

Teraz liczyć będzie się dla niego już tylko sport. - Dziękuję panu premierowi za pomoc (o kontrakcie z Lotto przesądziło wstawiennictwo Mateusza Morawieckiego - red). Pracowałem wiele lat na to, żeby znaleźć się w tym miejscu. Chcę nadal wygrywać i liczę, że dopiero początek sukcesów - przyznaje Tomala. - Sam gram od dawna w Lotto, lubię hazard. Zresztą mój atak na 30 kilometrze też był jakąś formą hazardu. Wierzyłem jednak w swoje możliwości tłumaczy chodziarz.

Złoty medal w Tokio sprawił, że Tomala praktycznie z dnia na dzień stał się gwiazdą i sam przyznaje, że popularność chwilami bywa męcząca. Na razie dobrze się jednak bawi, choć pomysły niektórych kibiców bywają zaskakujące. Pewnego znanego piłkarza fanki poprosiły swojego czasu o to, by oddał im swoje bokserki. Jego poproszono o... oddanie nagrody.

- Siedziałem właśnie i podpisywałem autografy, kiedy podeszła do mnie jakaś pani i mówi: „Panie Dawidzie, może oddałby pan medal na szczytny cel”? Odpowiedziałem jej, że w niedalekiej przyszłości zdecyduję zapewne co z nim zrobię, ale na razie proszę mi pozwolić się nim jeszcze nacieszyć. Na tym się jednak nie skończyło, bo po chwili ta pani stanęła obok i rzuciła do mężczyzny, który właśnie podchodził po autograf, prawdopodobnie jej partnera: „Andrzej, walcz o ten medal”. To było dla mnie coś nieprawdopodobnego, bo ja oczywiście rozumiem, że ludzie znajdują się czasem w trudnej sytuacji i potrzebują pomocy. Moim zdaniem trzeba jednak umieć znaleźć w tym w tym jakiś umiar - podkreśla mistrz olimpijski.

Q&A z Robertem Kubicą

Wideo

Materiał oryginalny: Dawid Tomala: "Podeszła do mnie jakaś pani i zapytała czy oddam swój medal" - Sportowy24

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie