Dębieńsko: Spłonęła zabytkowa, kościelna wieża

Barbara Kubica
25-metrową wieżę kościoła strażacy gasi ze specjalnych wysięgników
25-metrową wieżę kościoła strażacy gasi ze specjalnych wysięgników Fot. Agnieszka Materna
Udostępnij:
14 zastępów straży pożarnej z Czerwionki, Rybnika i Gliwic gasiło w czwartek rano pożar wieży zabytkowego kościoła w Dębieńsku (gmina Czerwionka-Leszczyny).

Ogień pojawił się około godziny 10. rano. Na szczęście nikt nie ucierpiał. - Z wstępnych ustaleń wynika, że ogień najprawdopodobniej zaprószyli robotnicy, który prowadzili na kościelnej wieży prace remontowe. Żaden z nich nie ucierpiał, zdążyli w porę uciec - mówi brygadier Marek Borkowski, dowódca akcji gaśniczej.

Na 100 tys. złotych oszacowano straty, jakie wyrządził pożar

Ogień strawił całkowicie drewnianą konstrukcję wieży w zbudowanym w 1830 roku kościele. Chociaż strażacy pojawili się na miejscu błyskawicznie, kopuły zbudowanej na szczycie wieży i górującej nad okolicą nie udało się uratować. Straty oszacowano na około 100 tysięcy złotych.

- Gdy przyjechaliśmy na miejsce, paliła się wieża, która ma wysokość około 25 metrów. Podawaliśmy wodę i pianę gaśniczą od środka i od zewnątrz, dzięki specjalnym wysięgnikom - mówi dowódca akcji. - To była wyjątkowo trudna akcja gaśnicza, bo paliły się deski, które z zewnątrz były okryte blachą. W związku z tym mieliśmy utrudniony dostęp do źródła płomieni. Od środka też nie można tam było dojść - dodaje.
Z zapartym tchem akcję strażaków obserwował proboszcz parafii pod wezwaniem św. Jerzego. - Serce się kraje, podobnie jak wszystkim parafianom, gdy na to patrzę - załamywał ręce ksiądz Roman Kiwadowicz. - Prowadziliśmy na wieży prace remontowane związane z krzyżem, który był tam zamontowany. Krzyż był w kiepskim stanie technicznym, baliśmy się, że spadnie z wieży. Wczoraj razem z robotnikami oglądaliśmy, jak to wszystko wygląda i podjęliśmy decyzję, że trzeba postawić nowy krzyż. Dzisiaj robotnicy pracowali nad remontem konstrukcji, zabezpieczali wieżę i zdarzyło się takie nieszczęście - dodaje.

Kościół parafialny pod wezwaniem świętego Jerzego jest najważniejszym i najstarszym zabytkiem Dębieńska. Nic więc dziwnego, że wieść o pożarze rozeszła się wśród mieszkańców lotem błyskawicy. W ciągu kilkunastu minut pod bramą prowadzącą do świątyni zgromadziły się tłumy gapiów. - Piłam akurat kawę z mężem, kiedy sąsiadka mi krzyknęła przez płot, że kościół się pali. Pobiegliśmy od razu, bo nie wiedzieliśmy, czy straż już jest na miejscu, czy dopiero jedzie i sądziłam, że może trzeba będzie pomóc w gaszeniu. Ale ognia nie było widać, tylko z wieży buchały kłęby czarnego dymu - mówi nam pani Maria Skupień, jedna z mieszkanek. - Szkoda kościoła, bo to najcenniejsza perełka tej wsi - dodaje jej mąż Roman.

Mieszkańcy maleńkiego Dębieńska obserwowali akcję ratunkową z zapartym tchem. Modlili się, by płomienie nie dotarły do najcenniejszych zabytków kościoła. Na szczęście, ogień nie rozprzestrzenił się na skrzydła budynku. - Przez cały czas zabezpieczaliśmy, to co jest pod wieżą, czyli bardzo cenne organy z XIX wieku i resztę kościoła. Wydaje się, że są nietknięte - podkreślał Marek Borkowski.
Aby woda i piana gaśnicza nie przedostały się do wnętrza kościoła, strażacy rozłożyli nawet tuż pod wieżą specjalne folie. Przez cały czas dbali także, by nie ucierpiały wiszące w wieży głównej kościoła zabytkowe dzwony, z których najstarszy pochodzi z 1541 roku. - Poczekam jeszcze na ekspertyzę, ale wydaje się, że z dzwonami wszystko jest w porządku. Jedyne co mogło zostać uszkodzone to zegar, który jest na wysokości spalonej kopuły - mówił ksiądz Kiwadowicz.

Gdy tylko strażakom udało się zdusić pożar, zapadła decyzja o rozbiórce znajdującej się na jej szczycie kopuły. - Musimy to zrobić, bo spalone fragmenty wieży stanowią zagrożenie - tłumaczył brygadier Marek Borkowski.

W chwili, gdy z dachu świątynie strażacy zrywali pierwsze fragmenty spalonego drewna i blachy, mieszkańcy już deklarowali swoją pomoc przy odbudowie charakterystycznej kopuły. - Jak trzeba będzie, to zrobimy zbiórkę. Każdy coś dołoży - mówili zgodnie. - Znam zaangażowanie tych ludzi i wiem, że na parafian z Dębieńska zawsze można liczyć - podkreślał ksiądz Roman Kiwadowicz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Dziennik Zachodni
Dodaj ogłoszenie