Dezember Palast, czyli Centrum Kultury Katowice czeka na remont. A może go wyburzyć?

Justyna Przybytek
wizualizacja: Zdzisław Stanik
Pałac Grudnia to dzisiaj Centrum Kultury Katowice. Budynek czeka na gruntowny remont. Architekt gmachu z placu Sejmu Śląskiego nie ma wątpliwości: budynek warto odnowić i zachować.

Gdy dziś ważą się losy przebudowy Dezember Palast, czyli budynku Centrum Kultury Katowice, sceptycy na wątpliwości mają radę najprostszą: wyburzyć. Ponad 40 lat temu wahań nie było. Na ówczesnym placu Dzierżyńskiego (dziś pl. Sejmu Śląskiego) robota paliła się w rękach. I to dosłownie.

Podczas prac wykończeniowych w budynku wybuchł pożar. Gmach powstawał w ekspresowym tempie, z otwarciem trzeba było zdążyć na konferencję sprawozdawczo-wyborczą KW PZPR, podczas której I sekretarzem - co nie było tajemnicą - miał zostać wybrany dotychczasowy sekretarz partii - Zdzisław Grudzień. Termin ukończenia budowy był nieprzekraczalny, tymczasem taki pech. Podejrzewano sabotaż.

- A powodem była szybkość prac. W podziemiach trwały jeszcze roboty instalacyjne, przewody wentylacyjne były izolowane styropianem, jednocześnie spawano kanały. I właśnie przy spawaniu zapalił się styropian - wspomina Zdzisław Stanik, główny projektant Dezember Palast.

Na pytanie, czy budynek burzyć czy nie, architekt odpowiada krótko: - Wszystko można zburzyć, ale jestem przeciwny. Nie wiem, czy ktoś wie, co to znaczy wyburzyć ten budynek. Został wykonany w konstrukcji szkieletowej stalowej, o dużych rozpiętościach, to konstrukcja podatna na wszelkiego rodzaju zmiany, adaptacje, modyfikacje w zakresie funkcjonalnym i konstrukcyjnym. Wyburzenie obiektu byłoby niecelowe - tłumaczy.

Stanik przygotował już wstępną koncepcję modernizacji gmachu, ale z zewnątrz. Z nową elewacją, na której białą blachę zastąpiono powłokami siatkowymi, budowla prezentuje się naprawdę dobrze. Ale i przed laty mogła budzić uznanie.
- Kasetony z blachy na elewacji to był prototyp na dobrą sprawę. Coś takiego widziałem na obiektach w Austrii i Niemczech. Zwróciliśmy się do Mostostalu Zabrze o przygotowanie takich kasetonów z blachy powlekanej i metodą prób i błędów nam je wykonali - wspomina Stanik.

Nowością było także wyposażenie wnętrz. - To był chyba jeden z pierwszych obiektów o takiej kubaturze w Polsce, który w całości był klimatyzowany - dopowiada. System jednak był zachodni. - A inwestor szukał oszczędności zwłaszcza przy materiałach, które trzeba było importować, urządzenia klimatyzacyjne miały być ze Szwecji i z Austrii. A wówczas obowiązywała zasada, że to, co z importu, trzeba uzasadnić, przekonać, że podobnego urządzenia nie można wykonać w Polsce. W tym celu powoływano komisje antyimportowe, które spotykały się z projektantami i każda ze stron próbowała przekonać drugą. Przy tej inwestycji powołano dwie takie komisje - wspomina.

Planowana przebudowa gmachu ma kosztować ok. 150 mln zł. Ile kosztowała budowa przed laty? - Nie wiem. Mnie finanse nie interesowały, ja miałem projektować i koordynować prace biur współpracujących, całodzienny nadzór na budowie. Wiem tyle, ile słyszałem. Pierwsze rozmowy o kosztach toczyły się w gabinecie kierownika wydziału ogólnego komitetu wojewódzkiego, szefem był Jerzy Sztanderski. Zapytał, ile to będzie kosztowało, a gdy usłyszał szacunki, posiniał cały i podał kwotę, którą dysponował KW, śmiesznie niską. Gdy usłyszał, że za tyle to niemożliwe, powiedział z humorem: "U nas w partii rzeczy niemożliwe załatwiamy od ręki, tylko na cuda potrzebujemy trochę czasu" - wspomina ze śmiechem Stanik. Dodaje, że faktury z budowy przepływały przez Rejonową Dyrekcję Inwestycji. - A część przez Hutę Katowice - dodaje.
Architekt uważa, że budynek warto zachować, choć sam fakt, że był jego autorem, przed laty prestiżu mu nie przysporzył. - Wtedy wszystko, co się robiło dla partii, było złe, ale ja byłem niespełna 30-letnim pracownikiem biura projektów (Biprohut - przyp. red.). Miałem robić, to co szef kazał. Gdybym odmówił, usłyszałbym: won z biura - tłumaczy.

Na zbyt wielką fantazję projektant też nie mógł sobie pozwolić. Ogłoszono konkurs, do którego zaproszono trzy biura. Wskazano lokalizację oraz program, w budynku miała być sala na 1000 osób. Budynek miał się zmieścić i już, choć działka była niewielka. Stanik zaprojektował więc bryłę, której spora część wisi w powietrzu. Architekt przyznaje, że dziś budynek może budzić skrajne emocje. - Zwłaszcza wnętrzom zaszkodziła chaotyczna zabudowa - ocenia. Kontrowersje co do kosztów modernizacji uważa za nietrafione. - Mówi się, że remont ma kosztować 150 mln zł. A remont to przywrócenie budynku do stanu bezpiecznego użytkowania, według pierwotnego przeznaczenia. Z tego, co wiem, dyrekcja Centrum Kultury Katowice planuje gruntowną przebudowę, której ten budynek nie przeszedł od czasu powstania - mówi.

A dawniej...

Centrum Kształcenia Kadr Robotniczych
Właśnie tak nazywał się gmach w czasach, gdy powstawał. A dokładniej Centrum Kształcenia Ideowo-Wychowawczego Kadr Robotniczych w Katowicach. Następnie gmach był Salą Narad, a w ostatnich latach najpierw Górnośląskim Centrum Kultury, dziś Centrum Kultury Katowice.

1200 obiadów i NOSPR w hotelu
Funkcje gmachu nigdy do końca nie zostały wykorzystane. W budynku powstała sala narad na 1200 miejsc, hotel z 80 miejscami oraz jadalnia, w której równocześnie wydawanych miało być 1200 obiadów. Jadalni nigdy nie wykorzystano, a dziś w miejscu, gdzie powstała, mieszczą się kluby i biura. Hotel został zaadaptowany dla pomieszczeń NOSPR. Sala narad pełni obecnie funkcję głównie sali koncertowej i widowiskowej.

Modernizacja za 150 milionów złotych
Właścicielem budynku jest katowicki magistrat. Plan przebudowy gmachu powstał już w ubiegłym roku. Według niego należy przeprowadzić termomodernizację, wymianę elewacji i gruntowną przebudowę wnętrz. Sala koncertowa ma zostać przebudowana w scenę teatralną z funkcjami estradowymi, planowane jest stworzenie części biurowej, sali kinowej dla 40 osób, a także między innymi restauracji teatralnej i barów na każdym piętrze.

Wysokie ceny gazu. Gazprom szantażuje Europę.

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
BUDYNEK NOWOCZESNY NIYTUZINKOWY ALE JAK KASY NIYMA TO SIE SOM ZAWALI I JESZCZE NIYBYDZIE KASY RZEBY ZABITYCH I RANNYCH I GRUZ POSPRZONTAĆ .
z
za Wilusia bylo kla
Grudzien byl bandyta a to dzielo to pomnjk bandyty.
r
rozsnądniemyśląc
i zrobić porządny parking wielopoziomowy, w parterze może być trochę biur i knajpa
D
Deutsch-Oberschlesier
pisze o jakimś przybytku
.
nalezy go wymazac z pamieci, bo dla Slaska nic dobrego nie zrobil
u
ubawiony
To sformułowanie o tym, jak im się robota w rękach paliła, jest śmiechu warte...Autorka mogłaby trochę doczytać faktów i podać konkretne daty. Warto napisać też o nigdy nie używanych podziemiach i tam zrobić sesję zdjęciową...a tak znowu jest tylko śmiesznie, ponieważ redakcji chyba się wydaje, że ludzie już nic nie pamiętają z tamtych czasów...
Dodaj ogłoszenie