Dlaczego prymas Polski August Hlond zostawił w czasie II wojny swoje owieczki?

Teresa Semik
Prymas August Hlond we wrześniu 1939 roku opuścił Polskę i pojechał do Rzymu
Prymas August Hlond we wrześniu 1939 roku opuścił Polskę i pojechał do Rzymu Narodowe Archiwum Cyfrowe, 1-R-58
„Obowiązkiem moim jest zostanie na miejscu i ja chcę tu pozostać” - przekonywał prymas August Hlond, gdy leciały już bomby na Warszawę. Jednak 6 września 1939 roku opuścił Polskę i przez Zaleszczyki, Rumunię pojechał do Rzymu.

Salezjanina Augusta Hlonda, pierwszego biskupa katowickiego, prymasa Polski w latach 1926-1948 wspominamy w 70. rocznicę jego śmierci, a także z okazji najnowszej publikacji poświęconej jego osobie. Album „August Hlond”, wydany właśnie przez Stowarzyszenie Pokolenie oraz IPN, liczy ponad 600 stron i zawiera 700 czarno-białych zdjęć, z czego około 400 nigdy nie było publikowanych.

Autor albumu, Łukasz Kobiela prezentuje aktywność Augusta Hlonda na tle wydarzeń krajowych oraz Europy ogarniętej obiema wojnami. Zdjęcia i dokumenty, jak mówi, pozyskał z kilkudziesięciu źródeł w kraju i za granicą. Są fotografie z rodzinnych albumów, bardzo osobiste, nabożne, ale też przywołujące tamten polityczny czas, gdy rodziła się Polska. Są śląskie klimaty: powstańcy z okolic Mysłowic i członkowie niemieckiego Selbstschutzu. Przyszły prymas Polski urodził się w rodzinie kolejarskiej w Brzęczkowicach, obecnie dzielnicy Mysłowic.

Na odrodzonym Śląsku

August Hlond został w 1922 roku administratorem apostolskim tej części Górnego Śląska, która została wywalczona i przyznana Polsce.

Łukasz Kobiela, powołując się na pismo „Katolik”, przypomina dary, jakie August Hlond otrzymał wraz z tą nominacją. Ojciec święty podarował mu krzyż z łańcuchem i pierścień biskupi. Szaty i przybory pontyfikalne wraz z pastorałem sprawili mu księża salezjanie polscy, prowincja salezjańska niemiecko-austriacko-węgierska podarowała odzież osobistą, rodzina - drugi pierścień i futro drogocenne. Od biskupa z Krakowa była komża, a z gimnazjum w Tarnowskich Gór - ornat złotem wyszywany.

Wśród zasług księdza Hlonda tamtego czasu należy przypomnieć powołanie do życia tygodnika „Gość Niedzielny”, nabycie działek pod budowę katowickiej katedry, ale prace budowlane przerwała druga wojna. Z jego inicjatywy, 15 sierpnia 1925 roku obraz Matki Boskiej Piekarskiej został udekorowany koronami, które ofiarował papież Pius XI.

Hlond dostąpił najwyższych urzędów i zaszczytów w polskim Kościele; w 1925 roku został biskupem katowickim, w 1926 - arcybiskupem gnieźnieńskim i poznańskim, prymasem Polski, w 1927 roku otrzymał z rąk papieża Piusa XI purpurę kardynalską.

Nie zginęłaś Polsko!

Na pracowite, pełne poświęcenia życie jakiś cień rzuca wrzesień 1939 roku, gdy posługa prymasowska w Polsce została przerwana.

W pierwszym dniu wojny biskup polowy Józef Gawlina, rodem spod Raciborza, telegrafował do prymasa Hlonda do Poznania w sprawie nabożeństwa o pomoc Bożą i błogosławieństwo dla oręża polskiego. „Kiedy przysłać samochód?” - pytał prymasa. August Hlond odpowiedział, że nabożeństwo w Warszawie odprawi. I dodał: „Bóg z Polską i jej armią”.

Drugiego dnia września sytuacja wojenna była na tyle skomplikowana, że prosił biskupa Gawlinę, by ten upewnił się u prezydenta RP oraz naczelnego wodza, czy jego przyjazd do Warszawy jest w ogóle możliwy. Dodał: „Obowiązkiem moim jest zostanie na miejscu i ja chcę tu pozostać”.

Trzeciego dnia wojny, wieczorem naczelny wódz, marszałek Śmigły-Rydz wręcz wezwał Augusta Hlonda do Warszawy. Wiemy, że w nocy z 3 na 4 września prymas wyruszył samochodem z Poznania do stolicy. Rano w katedrze św. Jana odprawił mszę za pomyślność Polski, w obecności najwyższych władz i korpusu dyplomatycznego.

Bombardowaną Warszawę opuścił 6 września i przez Zaleszczyki, Rumunię pojechał do Rzymu. Jeszcze w drodze, w Krzemieńcu spotkał się z nuncjuszem apostolskim Filippo Cortesim.

Cortesi relacjonował potem: „Nakłonienie prymasa Hlonda na wyjazd do Rzymu, by tam, przy boku papieża, podjął się roli obrońcy skrzywdzonego bezprawiem narodu, uważam za swój największy sukces dyplomatyczny w mojej karierze nuncjusza apostolskiego”.

Dr Jarosław Szarek, prezes IPN przywołuje w przedmowie do albumu słowa Prymasa Tysiąclecia, kardynała Stefana Wyszyńskiego, że będąc poza granicami kraju August Hlond „usilnie zabiegał o to, by nieustannie przypominać światu o istnieniu Polski. Jest to bodaj, w latach wojny i okupacji, największą jego zasługą. Nie mógł tego wykonać, gdyby pozostał w kraju, albowiem w kraju zamknięto wszystkim usta”.

Łukasz Kobiela też przekonuje w swoim albumie, że obecność prymasa Hlonda obok papieża było czymś lepszym od pozostania w okupowanym kraju, biorąc pod uwagę interes Kościoła, jak i państwa polskiego.

Za pośrednictwem Radia Watykańskiego prymas August Hlond mówił do rodaków pod koniec 1939 roku: „Nie zginęłaś Polsko! (…) Swym tragicznym losem budzisz sumienie świata”.

W czasie wojny krótko przebywał też w Lourdes i to we Francji został aresztowany przez Niemców w 1944 roku. Próbowano przeciągnąć go na swoją stronę, ale prymas na żadną współpracę nie poszedł. Nigdy nie wchodził w żadne kompromisy ze sprawującymi władzę.

Jednak potem czyniono prymasowi Hlondowi zarzut, że zostawił swoje owieczki i opuścił kraj w dramatycznej dla niego sytuacji. Ten zarzut wysuwały władze komunistycznej Polski, choć nie tylko.

Po powrocie do Polski musiał się zmierzyć z bezbożnym komunizmem. Zmarł w okolicznościach, które do dziś wywołują emocje.

Pretensje Niemców

Na początku października 1948 roku poczuł się źle. Zdiagnozowano ostre zapalenie wyrostka robaczkowego i prymas trafił do szpitala Sióstr Elżbietanek w Warszawie. Zabieg jednak nie wskazał na przyczynę choroby. Kilka dni później wykonano kolejną operację jedynie przy miejscowym znieczuleniu, w obawie o stan zdrowia pacjenta. Poprawa nie nastąpiła. Dwa dni później, 22 października 1948 roku August Hlond zmarł. W dniu śmierci mówił do współpracowników: „W obliczu śmierci trzeba być radosnym”.

Na swoje następcę wskazał abp Stefana Wyszyńskiego.

IPN ma teraz zbadać przyczyny i okoliczności tej śmierci.

Proces beatyfikacyjny Augusta Hlonda rozpoczął się w 1992 roku. Na drodze staje społeczność żydowska oraz duchowni niemieccy.

Niemcy przypominają, że August Hlond w 1945 roku tworzył administrację kościelną na ziemiach zachodnich i północnych, które w wyniku drugiej wojny przypadły Polsce. Z tych terenów wysiedlano Niemców, którzy doznali przez to wielu krzywd.

Prymas Hlond tworzył polską administrację kościelną na mocy nadzwyczajnych uprawnień udzielonych mu przez papieża.

Łukasz Kobiela przywołuje stanowiska prymasa Hlonda, skierowane do zagranicznych dziennikarzy, wobec pogromu kieleckiego z lipca 1946 roku: „Kościół katolicki zawsze i wszędzie potępia wszelkie mordy. Potępia je też w Polsce bez względu na to, przez kogo są popełniane i bez względu na to, czy popełniane są na Polakach czy Żydach, w Kielcach czy innych zakątkach Rzeczypospolitej. (…) W czasie wygnania we Francji w latach 1940-1945 ratowałem niejednego Żyda polskiego, niemieckiego, francuskiego”.

Proces beatyfikacyjny toczył się swoim tempem i trybem.19 maja 2018 papież Franciszek podpisał dekret o heroiczności cnót kardynała Augusta Hlonda. Przysługuje mu odtąd tytuł Czcigodnego Sługi Bożego.

t.semik@dz.com.pl

Prymas August Hlond podczas koronacji figury Matki Bożej w Jazłowcu w lipcu 1939 roku

Wideo

Komentarze 6

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Maria
Hlond, dupny swiety, a na brzeczkowicach mieszka jego corka co nie jest w Myslowicach tajemnica.
G
Grüße aus Oberschlesien
da zaś przekrynco ta richtig historio i szkryflo na poltońsko modła sterowano ze warsiawki!
G
Grizelda Konopkowo
Aber Mensch! Mozno i niy miou nic do roboty we Vatikanie (jak 80% daermozjadow we sukiynkach) - ale co pitnou i zostawiou tych, co go mozno wtedy poczebowali - je faktym.
Ale tak bouo i je do dzis u tych duszpastuchow. Poczekej co bydzie z pijanym kapelonkiym ze Sosnofca.
F
Francik Posypa
A dyc tyn Hlond, to nie jedyno polcko kanalia, kero pokozaua w ciynczkich dlo Polcki czasach swoj prawdziwy charakter. Rzond, co to piou, co niy oddo nawet knefla, strategowie z laski bozyj i inksze Mielżyńskie, hrabie popitali co aze sie za niymi kurzyuo. A Kurzydlo? Nim pitnou, wysuou na smierc pora gupich modziokow, coby broniyli Katowic.
F
Francek z Kosciuszki
A myslisz, co jakby prziszuo co do czego, to Skworc bydzie przi owieczkach i baranach? Tysz pitnie - bo w koncu chce tysz miec pomnik wele katerdry.
r
radio ma-ryja
tak ten zlodziejski KK orada i oszukuje swoje owieczki !!!! i jeszcze takiego szczura zrobiom swietym !!!! a ta ciemnota bedzie sie modlic do tego judasza !!!!
Dodaj ogłoszenie